Jak to czas szybko leci, az nie do wiary. Prawie srodek lata, sezon ogorkowy w pelni, a za chwile wiekszosc widzow bedzie dopingowac zawodnikow porannego, kultowego juz marszobiegu. Ta poranna czesc nazywana jest oficjalna. Natomiast w czesci wieczornej - ku niebu poplyna baloniki na druciku. To zelazny punkt, ale czesci wieczornej, artystycznej. Czesc oficjalna jest nudna, choc trzeba zauwazyc, ze z miesiaca na miesiac procesyjne marszobiegi traca troche na swej atrakcyjnosci. Turysci, interesujacy sie stolecznymi eventami (mozna tu dac glowe albo zalozyc sie o piwo) - ci turysci na pewno nie beda zrywac sie o 8 rano, aby zobaczyc delegatow panstwa podziemnego oddajacych hold palacowym plytom chodnikowym.
Ta cykliczna, wywodzaca sie ze slowianskiej tradycji impreza kulturalna, odbywajaca sie wieczorem pod plotem Palacu na Krakowskim Przedmiesciu, niesie zawsze ze soba pokazny potencjal emocji. Wieczorne, firmowe widowiska plenerowe - typu swiatko i dzwiek - od hen hen, czyli od zawsze, cieszyly sie popularnoscia. Krotko mowiac, kazdego dziesiatego - mozna tu milo spedzic czas delektujac sie rowniez podniosla muzyka. Stoleczne Oplotkowe Spotkania, to ciekawa, cykliczna impreza, ktora zaspokaja gusta milosnikow roznego rodzaju muzyki: m. in. bluesa, songow koscielnych wykonywanych choralnie, czesto przerywana melodeklamacjami w postaci Apeli. Osobom z temperamentem, ktore preferuja aktywny wypoczynek, warto polecic SOS: sa to ciekawe klimatyczne imprezy, polaczone z pyskowaniem patriotycznym, prowadzone przez profesjonalnych instruktorow. Z poziomu latajacego namiotu bedziecie panstwo mieli okazje podziwiac pokaz interesujacych tresci umieszczonych na banerach.
Kazdy tam znajdzie cos milego dla siebie.
Bedziecie Panstwo mieli okazje ogladac fantastyczny pokaz i inscenizacje a takze podziwiac pomysly animatorow panstwa drugiego obiegu. Dostarczaja one milosnikom wielu niezapomnianych wrazen. Podczas widowiska prezentowane sa czasami wielogabarytowe makiety, umieszczone na barkach aktorow wydarzenia. Moim ulubionym jest aktor Bulski przewodzacy pospolitemu ruszeniu. Dotychczas nikt tak pieknie nie lkal przed kamerami. Marszobiegi procesyjne wzbudzaja w condo duze zainteresowanie, jak kazda impreza typu swiatlo i dzwiek organizowana z rozmachem na wolnym powietrzu. Latem, kiedy temperatura wzrasta, byc moze zostanie zaprezentowana kurtyna wodna. To zalezy jednak od rozwoju wypadkow. Czesc artystyczna konczy sie feta muzyczna (wspolnym odspiewaniem ulubionej piesni). Zamiast fajerwerkw i pokazu ogni sztucznych wylatuja wysoko niesione modlitwa balony. Oby dobre wiatry nie dmuchnely powietrznej flotylli w kierunku dzielnicy Okecie. Pechowa blogerka Laleczka podpisala bodajze balonik i o malo nie zostala aresztowana w nastepstwie poszukiwania winnych zablokowania przestrzeni powietrznej lotniska. Jesli mnie pamiec nie myli, drzac, ukrywala sie przez miesiac posrod tlumu pielgrzymow krecacych sie po Jasnej Gorze. Tak bylo. Szczesliwie, nie wpadla rezymowi w lapy. I to jest OK.
A pozniej nadchodzi uspokojenie nastrojow i tym sposobem wkraczamy w srodek lata. Jak ten czas szybko leci. Jak z bicza strzelil. Nadchodzi sezon ogorkowy, a wraz z nim, zbliza sie wielkimi krokami, kolejna 16 miesiecznica spontanicznych zakupow dokonanych w blasku fleszy. Pewnego dnia, ni z gruszki ni z pietruszki (w marcu ubieglego roku), dozywotni wlasciciel najwiekszego w condo prywatnego Fumduszu Emerytalnego, pragnac zwrocic uwage zasobow na problem drozyzny, sam zrobil zakupy i wywolal tym prawdziwa sensacje w mediach i lawine zlosliwych komentarzy pod swoim adresem. Wzorem przecietnego Polaka, Lider postanowil zaryzykowac i wybral sie do pobliskiego, osiedlowego sklepiku. Co prawda pojecie (pobliski osiedlowy sklepik) jest w tym przypadku pojeciem umownym, poniewaz ow sklepik zlokalizowany byl w zupelnie innej dzielnicy. Pi razy drzwi - oddalonej od rezydencji Lidera o 11 km. Ale to fakt bez znaczenia.
Kto zyskal, a kto straci na wyprawie na skroty do pobliskiego, osiedlowego sklepu ? Dobre pytanie. Na koniec az sie prosi o przypomnienie scena z fimu Barei 'tych klientow nie obslugujemy'. I slynne juz 'Panie Slawku ! Panie Slawku ! I na gablote !' Cale szczescie, ze w marcowy wtorek w 2011 w osiedlowym sklepiku nie bylo pana Slawka. W przeciwnym razie, po tym calym zamieszaniu z chlebem i cukrem, z jajkami i piersiami, zdjecie Lidera mogloby trafic 'na gablote'. A tak, jesli Lider znowu bedzie mial ochote na spontaniczne zakupy, spokojnie moze wrocic z Zoliborza na Ochote. Juz bez tlumu dziennikarzy. Pytanie tylko, czy bedzie mile tam widziany. Tak swoja droga, ciekawe, co mysli o 'niedzwiedziej przysludze' kierownictwo spozywczaka na Ochocie. Osiedlowy sklepik, jakich mnostwo w Warszawie, okazal sie najdrozszym sklepem w stolicy. No nie wiem. Ja dziekuje za taki rozglos w mediach.
Pozdrowienia niedzielne od PM.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)