Po zmianie trenera nastapily wielkie sukcesy. Codzienne zycie potwierdza te zaleznosc. Tak dzieje sie w roznych obszarach zycia: w muzyce, w sporcie, w polityce. Zmiana trenera na pewno przyczynila sie do tego, ze Radwanska zaszla tak daleko. Nowy trener to odpowiedni czlowiek na wlasciwym stanowisku. Najwazniejsze, ze pojawil sie w odpowiednim czasie. Prawda jest tez, co przyznaje sama tenisistka, ze jej ojciec a zarazem trener, jest ta osoba, ktorej dotychczas wszystko zawdziecza.
Radwanska pragnac nowych sukcesow, rok temu musiala podjac wazna decyzje. Postanowila zrezygnowac z trenowania przez ojca, a czas pokazal, ze miala racje. Nie mogac sie dogadac z wlasnym trenerem (poniewaz napiecia miedzy nia a jej ojcem trwaly zbyt dlugo), zdecydowala sie na odwazny krok. Widac to bylo na turnieju Rolanda Garosa, gdzie Agnieszka wywolala skandal, publicznie klnac i krzyczac na niego. Tacy znawcy tenisa i drogi Agnieszki Radwanskiej, jak W. Fibak, mowia, ze 'jednak ten etap juz sie skonczyl'.
Nastapila zmiana trenera i od razu zaczely sie wielkie sukcesy. To byl strzal w dziesiatke. Zmiana trenera, nowy impuls, dzieki ktoremu dostala skrzydel i doszla do finalu w Wimbledonie - to jedno. Mimo wszystko, sukces tenisistki jest sukcesem jej ojca. To, ze probowal na potrzeby swoich przekonan politycznych wciagnac ich orbite - wlasna corke, skonczylo sie tak, jak sie skonczylo. Agnieszka twierdzi, ze nie potrafil oddzielic roli ojca od roli trenera. To powodowalo niepotrzebne emocje, czemu tenisistka dawala kilkakrotnie upust.
Co w konsekwencji przynioslo jego wielkie odejscie. Teraz mozna ogladac odmieniona polska tenisistke. To sie nazywa kompromis:) moze ojciec nie bedzie jezdzil z nia na zawody, ale dalej bedzie pyskowal patriotycznie i trzymal reke na pusie. I to jest OK.
Pozdrowienia od PM


Komentarze
Pokaż komentarze (20)