Salon od poniedzialku zamienil sie w kabaret. Kapitalna zabawe zafundowal zasobom Sakiewicz do spolki z dziobakiem herbu cepelia. Pan Tomasz zdenerwowal sie nie na zarty. Na pierwszej stronie gazety ujawnil dziobaka. Co prawda, nie jest to wielkie halo, szalu nie ma, poniewaz zanieedbani intelektualnie blogerzy pochodzacy z Podlasia, na czele z kultowym panem Krzysiem, sa od hen hen stalym tematem zartow i wdziecznym obiektem kpin. Z drugiej strony, zaatakowanie na lamach GP zaniedbanego dziobaka, swiadczy nie najlepiej o kondycji psychicznej pana Tomasza.
Ale ale, tu zgadzam sie z Gold Bingo: kazdy, kto chce, oceni - bloger herbu cepelia zamieszcza dziwne wynalazki na swoim blogu. Mowiac pol zartem, a trudno powstrzymac sie od smiechu - w amoku wzmozenia sam siebie ujawnia Na dobra sprawe, prawdopodobnie wcale nie zdaje sobie z tego sprawy. Byc moze video z zapisem klasyki wolskiego dialektu zniknie, stad rada dla zwolennikow masakry pila podlaska: - Nie warto czekac na dalszy rozwoj wypadkow, lepiej od razu wrzucic dwa wpisy do ulubionych. Pierwszy 'My informujemy, oni lza.' drugi 'Odpieramy atak "Gazety Polskiej." Taka druga wyborna okazja predko sie nie powtorzy. No nie wiem. Jak kto chce.
Ww video nagrane zostalo na zamowienie dziobaka, a spelnia wszelkie kryteria wydarzenia kabaretowego przedstawionego widzom w konwencji wolskiego dialogu. Slowo wyjasnienia: - Dziobak to odmiana fanfana. Rozsmiesza prawie do lez wlasna nieporadnoscia, a kiedy juz sie napuszy - pyskuje patriotycznie, opowiada z namaszczeniem o dochodzeniu do Prawdy. Bije na glowe kabaraet Pokosinskiej. Podobnie jak fanfan, dziobak wlasna reka skrupulatnie dokumentuje ciekawe dokonania, bedac przy tym swiecie przekonany, ze odkrywa spiski. Niewazne jakie. Sztuka sie liczy.
Ujawnienil spisek wywozenia na smieci - kosci ludzkich z terenu budowy. Dwa - ujawnil, ze Bronislaw W. nie ma narodowosci polskiej. Glowna dzialalnosc polega na dokumentowaniu hapeningow nazywanych konferencjami, ktore celowo zamilczaja glowne media. Calosc eventu posiada taka wielka dawke absurdu, a na domiar zlego, konferencje skazone sa kapitalnym, wolskim dialektem. Co w sumie tworzy istna mieszanke wybuchowa. Kto ma wolny, dodatkowy kwadrans, sam sprawdzi. Byc moze nie dowierzajac wlasnym oczom i uszom, sprawdzi kolejny i kolejny raz. Do trzech razy sztuka, ale na bank, juz za pierwszym razem mozna posmarkac sie ze smiechu.
Dla fanu mozna rowniez zadawac sobie bol (ale bez przesady). Zadawanie polega na szczypaniu: wolna, prawa reka - lewego przedramienia. Pozniej nie widac sladow. Rekaw przykryje. O matko, to nieprawdopodobne, zeby dorosly przeciez chlop byl takim megalomanem. Masakra polega na tym, ze (takie odnosi sie wrazenie) dziobak nie zdaje sobie wcale sprawy z opisywanej - przeciez wlasna reka - projekcji. Do tego galimatiasu dochodzi jeszcze nieprawdopodobna nieporadnosc w formulowaniu elementarnego przekazu.
Zamiast irytowac, draznic, filmik po 60 sekundach zaczyna poruszac, pozniej wywoluje usmiech empatii, pozniej zaczyna smieszyc, aby na koncu wzruszac widokiem nieporadnego, wzmozonego patrioty. Na serio mowiac - po prostu wbija w glebe. Bezradnosc dziobaka widoczna jest przy kazdej, kolejnej probie wyslawiania. Obserwatorzy, zamiast zrzymac sie - czy tez irytowac podlaskimi bredniami, obezwladnieni bezczelnoscia i calkowitym brakiem krycytyzmu, zaczynaja smiac sie w duchu.
Jak to jest mozliwe, aby usmiechnieta od ucha do ucha niecnota, brala czynny udzial w samoosmieszniu. To wprost niepojete: a. zleca rejestracje b. pokazujac zasobom kompromitujace filmy c. za wlasne pieniadze. Nie zrazony niczym, prowadzi dialogi - raz, z tzw. niezaleznymi dziennikarzami - dwa, imponujac nienagannym wolskim dialektem. Oszolomieni, zafrapowani takim przekazem, czy to widzowie, czy tez niezaleznni obserwatorzy (tak naprawde 1en kameramen) - widza i slysza dziobaka tryskajacego (przeciez nie jadem, ale zwykla glupota pomieszana z megalomania). Trudno pozniej dziwic sie irytacji, nastepnie reakcji pana Tomasza. To latwe: - Po prostu, mechanizm dziala tak: jak wiekszosc ogladaczy, naczelny nerwowo nie wytrzymal i w weekend ujawnil dziobaka. W gazecie dokopal mniej wiecej: pyskujacy patriotycznie niecnota z nadwaga osmiesza wlasna glupota caly oboz prawdziwych patriotow.
W odpowiedzi, poirytowany prawdziwy inaczej, z zemsty wrzucil w paszcze Salonu kolejne video. Tego sie nie da opisac. Trzeba zobaczyc. Dalej. Dwoch podlaskich prawdziwych patriotow, kolegow Kononowicza, przy akompaniamencie najczystszej wolszczyzny, szarpie za nogawke naczelnego GPC. Ale ale, widok dwoch polanalfabetow nakrecajacych sie nawzajem, odgrazajacych sie panu Tomaszowi procesem o znieslawienie - to widok wart pewnego wysilku, jak rowniez silnej woli czytacza. Kto wie, czy nie machnie pozniej reka na widok rozlanej kawy. Warto bylo.
Boskie video wygra w cuglach kazdy kabareton. Ale ale, przy takim stopniu zaangazowania w poszukiwanie Prawdy, rychlo nalezy spodziewac sie eskalacji konflktu na linii Podlasie - Mazowsze. Czy slusznie pan Tomasz wywolal niesnaski i rzucil sie do gardla dziobaka z krytyka jego hapeningow ? To juz kazdy z czytaczy, sam sobie musi odpowiedziec na tak postawione pytanie.
Po namysle. Na koniec pozostal absmak. To, co rzuca sie w oczy: - Nie ma co zazdroscic panu Tomaszowi partnerow w biznesie w dochodzeniu do Prawdy. No nie wiem, a moze pogratulowac ? Z drugiej strony, rowniez nie ma co sie dziwic atakowi GP: - Po obejrzeniu hapeningow podlaskich dziobakow, nie tylko naczelny dostanie szczekoscisku. Tak naprawde, te zapasy wygladaja na porachunki wewnatrz sekty, a zemsta pana Tomasza, polegajaca na zdemaskowaniu blogera herbu cepelia, dodaje jedynie kolorytu cywilizacji smolenskiej.
Moze tez i tak byc: naczelny po prostu uwaza, iz ma monopol na ujawnianie spiskow dotyczacych Prawdy. Na jego miejscu wydaje sie to zrozumiale (logika tak podpowiada) - Zdemaskowanie konkurencyjnego blogera wydaje sie tu jedynie wyprzedzajacym dzialaniem GP. Oficjalna wersja mowi: kazdy nowy gracz w przemysle spiskow, nie moze (odtad) pozwolic sobie na samoosmieszenie (czytaj osmieszanie obozu prawdziwych patriotow).
Ostatnia juz hipoteza polega na zwroceniu uwagi czytaczy na fakt: - Profesor Wywczas wystosowal kilka powaznych postulatow, a przeciez w tle czai sie czerwona kartka. Jesli Sakiewicz ich nie spelni, czeka go byc moze czarna kartka. Sprawa zainteresuje sie premier i znow mu podskoczy. W najgorszym przypadku sytuacja wymknie sie GP spod kontroli, a profesor Wywczas, wysuwajac ostre postulaty, wywola (niechcacy) konflikt w condo.
pi es Byc moze stanie sie tak, choc trudno tu prorokowac: przy okazji walk o srebrna Ksiege, kultowy bloger wywola dzungle w srebrnym wydawnictwie.
PM


Komentarze
Pokaż komentarze (12)