O sprytcie prawdziwych berecikow bylo co nieco wczoraj, a czyta sie razem na szybko maly kwadras. Wlasciwie dwa wpisy da sie przeleciec w duzy kwadrans. Jak kto chce. Kto nie chce, tez jest OK. Dzisiaj pragne powitac czytaczy piosenka zlozona w holdzie ofensywie jesiennej, ktora wzbudzi nie lada emocje w stolicy. Prawde mowiac, sama ofesywa jest ciekawym cyklem eventow, a zafundowana zostala zasobom w condo przez Lidera. Wlasciwie to mamy dwoch liderow. Jeden jest Zbawicielem, drugi najwiekszym w condo teleewangelista.
Bedzie tez skarga na Lisa, ktory zajumal z kurnika w psychiatryku (na bezczela bylo nie bylo) tylulowy marszobieg. Krotko mowiac, Skromna to bedzie notatka rozpoczeta piosenka, szalu nie ma, zatem przejde od razu, mowiac zwyklym jezykiem, z marszu, do dedykacji. Dedykuje piosenke Lady Kali i dziobakowi Yaskowi. Lady Kali pisze piekna polszczyzna i chyba dociagnie do setki (czego jej szczerze zycze, bo 100 wpisow na jeden patriotyczny temat, to ewenemet w psychiatryku). Zdrowia of kors zycze i pogody ducha.
Polecam wpisy Lady, sa niezwykle, a moj ulubiony: ten, w ktorym pogonila oszolomona Navigo z wdziekiem i klasa. Zartowalem. Dziewczyna z porzadnego, patriotycznego domu nie powie zwolenniczce buczenia wprost: tak sie nie godzi, poniewaz w kraju cywilizowanym, zarowno cmentarz i kosciol pelnily, pelnia i zawsze beda pelnic funkcje miejsc eksterytorialnych. A teraz niespodzianka ! Powiedziala to elegancko. Zaprzaniec zrozumie bez slow, buczek reprezentuje najczesciej dzicz intelektualna i ma inne, prawdziwe poglady. Cywilizacja smolenska stanowi i pielegnuje inny porzadek rzeczy, niestety.
Yaska, niemego wielbiciela i zapalczywego czytacza o pszennoburaczanym sercu tez pozdrawiam. Troche zaniedbany intelektualnie, acz wielbicieli sie nie wybiera. Tych, ktorzy chca sie ogrzac', wpadajacych na fajne blogi, bierze sie tak jak leci, z dobrodziejstwem inwentarza. Dzieki Bogu mam zwykly, offowy blog, wiec dziobak nie wpada. Ogolnie biorac, to liczy sie intencja fanfanow; a to, ze im nie wychodzi, to juz inna sprawa. Chca dobrze, to sie liczy, wpadaja, czytaja, sledza, utuskuja; pozniej odreagowuja i plotkuja u siebie.. o popelnionych plagiatach.
To latwe i trudne zarazem przyswoic sobie credo: PM to fan pieknych mysli. Moze inaczej, latwiej, jeszcze raz: - W prawym rogu, na gorze jest napisane jak byk. Kto chce, rzuci okiem a obok znajdzie rowniez moja ulubiona a wlasciwie moj ulubiony przyklad. To sie nazywa ilustracja, czasami nazywana inspiracja. Ja np. mam trudnosci, przyznaje i samodzielnie nie potrafie wymyslec tematu notatki. Dlatego odpuscilem i zbieram inspiracje, tzw. piekne mysli. Zdradzilem polactwo i przeszedlem do rodactwa. Prosciej juz nie da sie wytlumaczyc. Dalej.
Stanelo na tym, ze buczki Yaskopodobne chca se pogadac, ale nie umieja, nie potrafia, a moze nie chca zastapic dyszenia rozmowa. Miliony ludzi na calym swiecie rozmawia ze soba w wielu sprawach kompletnie sie nie zgadzajac. Pozniej mowia czesc, zamiast spadaj zdrajco i ida - kazdy w swoja strone. Byc moze dziobaki nie potrafily wczesniej opanowac tej latwej przeciez umiejetnosci i wolaly hen hen, dawno temu gonic studentow; nie wnikam, czy palali do nich empatia, czy pale mieli pod reka.
Wszystko jedno, prawdopodobnie to habit'. Np. do niedawna wsrod tzw. obroncow krzyza prym wiodl emerytowany milicjant. W Salonie prym wioda dziobaki a tak naprawde dyszacym Yaskiem nikt sie specjalnie nie przejmuje. To, co sobie podziobie, to jego. Aspiruje do dworu sultana, wiec zmysla na potege. Zreszta to wszystko jedno. No dobrze, a teraz spiewamy i cwiczymy struny przed marsz-o-biegiem.
Babie lato - tekst piosenki, latwy.
Juz za pare dni, za dni pare
Wezmiesz proce swa i kaganiec
Pozegnania kilka slow
Pitagoras badzcie zdrow
Do widzenia wam canto, cantare
Babie latao na nas czeka
Razem z latem czeka rzeka
I smolenski czeka las
A do lasu ciagnie nas
i tak dalej.
Bereciki straszyc beda w kagancu, beretki rozancem z dorodnymi wnuczkami w kapturkach.
Teraz czas na wyrazenie ubolewania. Chodzi o to, ze nie podobaja mi sie lisie sztuczki. Rozumiem zaniedbanego z nadwaga Piotra S. sledzacego z zaparciem Salon. Przerobil Renate na Patrycje, mylac sie sympatycznie. Ale ale, moj marszobieg to nie to samo, co lisi wybieg: marsz-o-bieg. Plaga jakas, czy co ? Rozumiem prajm ministra - zajumal mi zaniedbanych intelektualnie' przerabiajac na niedoskonalych intelektualnie'. No coz, ja prosty bloger, nie wymagam cudow od premiera.
Chce byc dobrze zrozumiany: - Panowie nie musieli - ani niewierny Tomasz, ani prosty magister - od razu podawac linke, ale wspomniec o psychiatryku mozna bylo miedzy wierszami. Zartowalem. Nie jestem megalomanem, jak nie pokazujac palcem rysowniczek, nazywajacy PiSducha kolatajacego po polnocy do wrot cmentarza - 'cieplym czlowiekiem'. Nie potrafie tak ladnie ocieplac wizerunek tchorza zmykajacego ze Smolenska, po prostu nie potrafie.
Za chwile minie kwadras, wiec to koniec. Mowilem, szalu nie ma, takie tam opowiesci z portalu zawieszonego w Pislandii.
pi es w orginale piosenke spiewala Halina, mama Marcina K.
Pozdrawiam czytaczy, rowniez niemych.
PM


Komentarze
Pokaż komentarze (14)