Blog PM Blog PM
404
BLOG

Vitus uczy Lisickiego robic biznes

Blog PM Blog PM Rozmaitości Obserwuj notkę 12

Rozbawil mnie Paderwski Salonu 5 grudnia: - 'Lekcja ekonomii dla Pawka Lisickiego.'

Rowniez zadziwil. Po kolei:

Vitus  dziwi sie: - Dlaczego tygodnik URZe nie wystartowal 'od samego poczatku' jako prywatna incjatywa z wlasnym wkladem finansowym i przychylnym inwestorem strategicznym. No wlasnie. Nikomu do glowy nie przyszedl taki pomysl. Dalej przytacza argument: - 'Mogl Igor Janke z Salonem24, to dlaczego nie mogl Pawel Lisicki.' Ha ? A, to latwe. Byc moze sa pewne podobienstwa pomiedzy niszowym portalem ufundowanym dla odrzuconych wyborach skupiajacych minimum  78%a zakreconych blogerow, redagowanym przez studentow oraz blogerow udajacych Redaktorow, a ogolnopolskim tygodnikiem opartym o etaty kilku tuzinow profesjonalnych dziennikarzy. Nie wnikam. Ale ale, zapewne podobienstwo nie skupia sie jednym i tym samym typie wzmozonego czytelnika. Zgadlem ? Pomijam te niedogodnosc: - Lisicki pelnil funkcje rednacz, a IV RP postawila go (o ile sie nie myle) 6 lat temu na miejsce odwolanego wowczas rednacz Gaudena. Lisicki byl chyba na etacie w wydawnictwie. Byc moze byl cichym wspolnikiem, czyli partnerem w biznesie, a nie tylko pracownikiem. Co prawda na prestizowym stanowisku, ale tak sie juz przyjelo, ze menager w firmie, to nie to samo, co wspolwlasciciel. No nie wiem.

V dziwi sie (po raz drugi, dzieli sie rowniez wiedza, ale radzi z dobrego serca: - 'A moze jest tak, ze redaktorowi brakuje talentu biznesmena i wiedzy w zakresie prowadzenia interesu, co by tlumaczylo fakt szybkiej utraty kontroli nad wlasnym intelektualnym przedsiewzieciem.' Fju fju. To jednak V wie co nieco albo zmysla na kolanie, jak to ma w zwyczaju. No dobrze. Zartowalem. Jesli brac na trzezwo opinie V, zielonooki Lisicki zostal po cichu (a jednak) wspolwlascicielem wydawnictwa, a jedynie dla zmylki pracowal na etacie. Jesli tak sie sprawy maja, wszystko wg V na to wskazuje, to nie dziwi jego ciekawa konkluzja: - Lisicki, jako (chyba) cichy wspolnik wlasciciela, co jest tez zrozumiale i naturalne, posiadajac w firmie udzialy, po szybkim zwolnieniu, utracil nad wydawnictwem kontrole. Dokladnie bloger tak tlumaczy: - '(...) co by tlumaczylo fakt tak szybkiej utraty kontroli nad wlasnym intelektualnym przedsiewzieciem.'

No dobrze. Drastycznie lamiac obyczaje zwiazane z pora dnia, po zgaszeniu swiatla w lodowce i powrocie na szaniec z 3 kostkami zalanymi szarlotka, zaczynam martwic sie. W wersji V - Lisicki musial byl cichym wspolwlascicielem, czyli, wspolnikiem. To zrozumiale, ze V gniewa sie na swiat, skoro rednacz 'utracil kontrole nad wlasnym przedsiewzieciem intelektualnym.' Ale ale, gdyby tak troche popatrzec inaczej, ha. Jest pewna pokusa, nie powiem; po zdewastowaniu zawartosci szklanki, nawet po rozgryzieniu do polowy stopionych kostek, nabralem odwagi. Zakladajac, ze zielonoki Lisicki jednak nie byl wspolnikiem od siedmiu bolesci, a jedynie postawionym na stanowisko przez partie pracownikiem (jak wspomnialem wczesniej, przed laty zastepujac rednacz Gaudena), mimo empatii dla tego sympatycznego skadinad czlowieka, mimo talentu, jaki wykazal wespol zespol z zespolem :) RZ, mimo uroku, jaki wzbudzal wsrod wzmozonych czytelnikow pyskujac patriotyczne, to.. no wlasnie.

Na trzezwo mozna zgodzic sie z postulatem: - Odchodzacy z firmy wspolnik oczekuje wlasciwej do udzialow gratyfikacji. Ale ale, ze szklanka w reku moge rowniez zgodzic sie z takim postulatem: - Zwolniony pracownik moze domagac sie i oczekiwac od pracodawcy oddania efektow jego pracy. To, ze otrzymal od firmy (powiedzmy to niedbale) sute wynagrodzenie, 2 razy wieksze niz premier i prezydent razem wzieci, niczego nie zmienia w oczekiwaniach pracownika. Nie ma dla sprawy specjalnego znaczenia. Kodeks Pracy rowniez dziwnie to interpretuje; to bez znaczenia. Po prostu, mowiac zwyczajnym jezykiem, gosciu na etacie w firmie na prestizowym stanowisku, po rozstaniu, ma prawo cieszyc sie efektami swojej pracy. Odchodzac, moze je zabrac. Co prawda, jego wysilki zostaly juz wynagrodzone, jak wspomnialem, niezla pensja, ale dalej to wszystko razem wyglada na niesprawiedliwosc. W kapitalizmie nazywa sie to wyzyskiwanie pracownika. Doprawdy.

Dlaczego zwolniony ma utracic kontrole 'nad wlasnym intelektualnym przedsiewzieciem'; ha ? To nie fair. Co prawda, w naturze na zadnym kontynencie nie istnieje taki wynalazek, jaki wymyslil V. Nic nie szkodzi. Moze byc precedens. Tak mysla zwiazkowcy: - Nie wlasciciel firmy, ale zatrudniony pracownik powinien dysponowac 'wlasnym intelektualnym przedsiewzieciem'. Nie z tej planety pomysl, ale mi sie podoba. 'Ale do rzeczy' - mowi dalej V i jego wynalazek wreszcie sie wyjasnia. Na blogu V umiescil 'krotkie wideo pt. ,,Tax the rich'' czyli (jak) opodatkowac bogatych.'Latwe pytanie: - Kto propaguje bajeczke ? Odpowiedz: - '(...) zostala nakrecona na zamowienie Kalifornijskiej Federacji Nauczycieli.' Ejze. Przeciez to sa poglady zwiazkowcow. W pospolitym jezyku nazywa sie to narracja Zwiazku Zawodowego Nauczycieli. Sciema - zabrac bogatym, dac tym, co wyciagaja reke.

Mam cie ptaszku ! Wlasciwie w orginale brzmialo inaczej: - 'Chcesz zobaczyc mojego ptaszka? Chodz, pokaze ci. Idz do gabinetu.' Tak szczebiotal brat zakonny do uczennicy w szkole im. sw. Jana de la Salle w Gdansku. Szkole prowadza zakonnicy ze zgromadzenia o tej samej nazwie. Ta szkola - a raczej zakonnicy uczacy w gimnazjium, stali sie bohaterami telewizyjnego reportazu. Ale sad tak sie przestraszyl zajawki programu, ze w ramach no wlasnie, zakazal emisji. Podobno po Nowym Roku sprawa sie wyjasni. Teraz prosze  nic juz sobie nie dolewac. Bedzie hardcorowo, ale nie warto zalamywac rak. Nota bene, jeden z braci - uwieczniony na nagraniu - soczyscie przeklinajacy i pijacy alkohol, zostal juz odeslany do domu. No dobrze. Wyjasnienie brata:

- 'To wszystko zemsta, ale nie moge powiedziec, czyja. Brat Krzysztof jest cholerykiem (to ten, co chcial pokazac uczennicy ptaka - PM), latwo sie denerwuje, stad przeklenstwa. A historia z pokazywaniem ptaka ? Bylem przy tym, slychac tam moj smiech. Na terenie szkoly trzymalismy rozne zwierzeta. Mielismy psa, kota. Brat Wieslaw, wlasciciel jednego z glosow nagrania hodowal trzy ptaki. Dwa z nich padly. Zostal mu tylko jeden. Tego wlasciwie dotyczyla ta rozmowa. To byly zarty. Zreszta nie pierwszy raz tak sobie rozmawialismy.'

Na stronie szkoly ukazalo sie oswiadczenie, w ktorym m.in bracia przepraszaja za zachowanie, proszac o wybaczenie i dalsza wspolprace dla dobra powierzonych im uczniow, wobec ktorych zawsze zachowywali najwyzsze standardy, jako nauczyciele i wychowawcy.

PM™

 

 

Blog PM
O mnie Blog PM

Wygwizdanemu wicepremierowi bez zdolnosci honorowej porzadny obywatel naplulby w twarz. Rodactwo probowalo oddac w rece SBeka polskie koleje. Tak chce oszukana piecioma setkami 20% wiekszosc. TW aktor, alimenciarz Kurski, skazana Kania z tow. Piotrowiczem ustalaja standardy dla 80% mniejszosci. Wpisy 'druzyny' dziobakow nie pasujace do nowej koncepcji bloga beda wygaszone. Razacym nieporozumieniem jest porownywanie dobrej zmiany, dzialan takich troche ekstraordynaryjnych, z cenzura prewencyjna.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości