Mam nadzieje, ze kiedys bedziemy mieli okazje porozmawiac o poczynaniach samoosmieszajacych sie bucow pyskujacych patriotycznie. Rowniez mam nadzieje, ze ani dzisiaj, ani jutro, nie bede musial odpowiadac na tak postawione lub podobnie pytania: - Zgoda, ale dlaczego postawa buca nazywajacego dosc niepochlebnie nielubianych komentatorow 'chojami' jest irytujaca? Ejze, zawsze mozna wzruszyc ramionami. Jedyna, niema satysfakcja komentatorow oraz niemych czytaczy byc moze bedzie obopolna: nieswiadomy konsekwencji, zaniedbany przez system blogerzyna (by Rafal Z) sam wlasna reka, jednym krotkim wpisem (co tu duzo mowic) rozpieprzyl w puch cale to obciachowe towarzystwo. Po co to robil? Moze byl ograniczony wlasnymi kompleksami? Mial dobre intencje?
- Jeden nakrecony celowo przez wsi24 zidiocialy bloger roku, pospolity szubrawiec, namawiacy publicznie wlasna latorosl do walenia z liscia w puzon nielubianego dziennikarza skarzyl sie publicznie na wlasny los. Ale ale, nikt dotychczas (pozostajac przy zdrowych zmyslach) zaden artisan, nie porownywal sie do artysty, ktorego talent komplementowal Pavarotti. Doprawdy. Jedynie dzicz intelektualna zdolna jest do czynienia podobnych porownan. Z jednej strony bezczelny, bez pokory, bez klasy rzucajacy ch w kierunku adwersarzy - epatuje swoimi wyimaginowanymi dokonaniami na niszowym blogu figurujac na liscie plac u Australijczyka. Na drugim, konkurencyjnym, ufundowanym dla nieudacznikow pyskujacych patriotycznie - upycha owoce swojej niedoskonalej percepcji. Mowiac zwyczajnie, namawia do kupna wlasnych wyrobow lokalne geszefty polozone o rzut beretem od miejsca, gdzie spi. Latwe porownanie:
- Jeden wystep brytyjskiego artysty (Potts, z zamilowania socjalny liberal, jesli tak mozna powiedziec) pokazany publicznosci w tv w '07 - zaowocowal dwuletnim tournee. W '09 wystepy przyniosly mu 5 mil funtow. Hollywood kreci film One chance oparty na jego biografii.
- Kolejny, publiczny wystep artisana (na YT) nie zainteresowal grubych ryb w biznesie, ale zainteresowal polska policje oraz RAZa, ktory niepochlebnie opisal slowem przykrym takie poczynania. Tlumaczac na zwykly jezyk: autor Polactwa, guru rodactwa, nazwal rzemieslnika robiacego w branzy - blogerzyna. Mozliwe, ze nietakt. Przykre. Byc moze Rafal myslal tak a nie inaczej: - Gdyby zaniedbany przez system chlopek roztropek mial wiecej oleju w glowie, nie otaczal sie sliskimi postaciami a/ majacymi formalne zaburzenia myslowe b/ pyskujacymi patriotycznie balwanami c/ bardziej staral sie poznac urode swiata d/ ale nie ustami zidiocialych braci w wierze - to w efekcie pszennoburaczane serce nie wzbudzalo by litosci u obserwatorow.
Wyjasnienie: Formalne zaburzenia myslowe - formalne oznacza, ze sa zwiazane z ta sama struktura procesu myslenia. W efekcie, trudno jest opisac i sklasyfikowac objawy paranoidalne - formalne zaburzenia myslowe tym sie roznia od urojen i omamow dostrzegalnych golym okiem w wypowiadanych pogladach z pokerowa twarza (wyraznie zaznaczam) przez osobe cierpiaca na manie przesladowcza - od wypowiadania pogladow przez nawiedzonych fanfanow: - Ci ostatni zwyczajnie, tak jak potrafia, komentuja rozne przejawy ludzkiego zycia.
Sumujac: oni wiedza, ze o nich mowie, ze byli obserwowani przez profesjonalna terapeutke, ktora Szef portalu salon24 zaprosil jesienia '12 do wspolpracy. Szefowa Fundacji pomagajaca na codzien osobom majacym urojenia, po dwoch miesiacach prowadzenia bloga przestraszyla sie postawy agresywnych oszolomow usilujacych narzucic spoleczenstwu dziwactwa mniejszosci. Krotko mowiac (prezes Fundacji, Dabrowska, o ile sie nie myle) porzucila z dnia na dzien pisanie porad na salon24 i oddala pole fanfanom odrzuconym przy urnie wyborczej. Dzisiaj uzurpujacym sobie prawo do 'obrony deklaracji Ojca Swietego'. Wracajac do popisow posponowanego przez Rafala.
Pozostalo artisanowi samoobnazanie wlasnego deficytu a to prowadzi w prostej drodze (na ogol) do kpin klientow. A to slepa uliczka i konczy predzej czy pozniej kazda wydumana kariere. Koniec koncow zawsze jest taki: przykry. Aby przezyc, megaloman, kiedy przyjdzie ten wlasciwy czas, zajmie sie czyms pozytecznym. Im wiecej szczescia (na swej drodze zyciowej) ma nieszczesnik, tym wczesniej to sie wydarzy. Jesli Pan chce pokarac, pozbawia tego przywileju fanfana nie dajac mu tej szansy. Pozostaje frustracja; dziobanie wowczas staje sie chlebem powszednim.
Z calym tym bagazem (niestety) idzie sie idzie juz do piachu. To juz klasyka, o ktorej opowiada Alfabet. Szkoda chlopa na pewno porzadnego na codzien (dodajac na marginesie pytanie): co to z czlowieka potrafi zrobic megalomania? Jesli ma wyraznego pecha, mowi sie w zwyklym jezyku: nie lubia go. Dlaczego ? Bo nie. Pech to pech. Tak bylo i jest: kamera jednych lubi, innych nie. Wtedy pojawia sie w ustach nieszczesnikow mantra, lub teoria o spisku systemu, poniewaz jakos trzeba sobie wytlumaczyc brak klasy: winny braku kasy, niepowodzen jest system. To klasyka:
System: prawdziwi patrioci maja trudne zycie, obecnie system sie 'domyka'. Zatem, pozostaja zyciowe schody. Kazdy powinien sam nauczyc sie wyciagnac wnioski. Jesli chce, umie, potrafi. W cywilizacji smierci egzystuje od pokolen prosta i latwa do zapamietania mantra: Show me the money. Wiele tlumaczy. Natomiast w condo uwaza sie, ze ten smutny, czesto niepotrzebnie agresywny swiat rodactwa, tak okropnie jednowymiarowy i tak falszywie jednoznaczny, ow wybryk natury, po transformacji, po 2020 zamieni sie w siec Klubow Gazety Cepelia. Z boza pomoca i administracji rzadowej wspomagany dotacjami, pozostanie ciekawym skansem folkloru w Republic of Poland. Trzeba wiec bedzie jeszcze poczekac. Nic nie szkodzi. Doprawdy.
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (6)