Maly Jarek marzyl o jednym, chcial zostac kim waznym, kims posiadajacym prestiz, kims, z kim wszyscy beda sie liczyc. Pragnieniem Jarka nie wynikalo z jakiejs nadmiernej ambicji, czy rozbuchanego ego, to przyszlo pozniej, po latach. Dzieciom z rodzin umoczonych w systemie zylo sie w komunie latwo. Niektorzy rodzice dzieci PRLu otrzymywali wypasione mieszkania, niezle posady wykladowcow na uczelniach a w zamian sluzyli swa wiedza i zaangazowaniem przygotowujac przyszle kadry, tak potrzebne na codzien ojczyznie. Niektore dzieci w PRLu dostapily zaszczytu grajac w filmie glownych bohaterow czarno bialych a pozniej juz zwykla koleja losu zostawaly slawne. I nikomu nie przyszlo na mysl, ze ich chopiece glosiki zostaly wyeliminowane z planu i zastapione glosami kobitek. Takie to byly czasy prawdy ekranu. Tak czy siak, Jarek juz wtedy chcial byc wazny, bo chcial dostawac cos, co czlowiekowi nalezne jest z faktu urodzenia, on pragnal nawet na podworku odrobiny szacunku dla swojej skromnej osoby. Niestety, koledzy tlukli go niemilosiernie, znaczy sie, dostawal w puzon. W klasie roznie bywalo, na ogol mylono go z bratem. Pozniej, juz po uplywie wielu lat, rozni tacy niechetni na miescie wypowiadali sie niepochlebnie, ze glownym powodem zmiany jednej szkoly na inna byla tzw niedoskonalosc intelektualna. Ale ale, pozyskanie kolegow, dolaczenie do jakies paczki tez nie wchodzilo w rachube i to z wielu powodow, nad ktorymi nie czas sie pochylac. Z drugiej strony, bylo to dosc dziwne, poniewaz w okresie dziecinstwa nabawil sie stresu, co w finale zabawy czesto konczylo sie placzem, uciekaniem przed przesladowcami oraz wrzaskiem: Mamoo ! Bija mnie Niemcy ! Krotko mowiac, nawet bawic sie nie potrafil. Juz wtedy draznil rowiesnikow, bez dwoch zdan, mowia swiadkowie zdarzen. Czas plynal. Koledzy z podworka zrobili matury, prawo jazdy na motor a na randkach zabierali dziewczyny na przejazdzki aby moc sie calowac do woli. Takie to byly trudne czasy, wiec nie ma co sie dziwic, ze owczesna jazda eshaelka smialo mozna porownac do dzisiejszej jazdy kabrioletem, zreszta niewazne, nie ma to wiekszego znaczenia. Jarek i tak do dzisiaj nie ma prawa jazdy, wiec nie ma pojecia, co to znaczy miec wiatr we wlosach. BTW, mala zagadka przy okazji dla czytaczy: - Kto wie, co to jest substytut konia? Od razu podpowiadam, to nie jest wibrator Jurka from Lublin. Ojciec, ktory zna wlasne dziecko najlepiej, widocznie machal reka na hobby Jarka. Ten pytany, odpowiadal: - Ekstremalnie lubie frytki. Pozniej, po czasie media przypomnialy te kontrowersyjna wypowiedz: - Boze, chron Polske przed moimi synami. Nikt nie posluchal i mamy to, co mamy. Gdy ojciec zmarl, nie ukazal sie zaden nekrolog a zemsty Jarek nie poszedl na pogrzeb. Wyslal brata. Mozliwe, ze nietakt. Za to w mamie byl zakochany, ubostwial od dziecinstwa. Gdy juz wkraczal w wiek inicjacji, zwany poborowym, otrzymal od niej kultowy prezent: zbior (w twardej oprawie) dziel Lenina. Z wlasnoreczna dedykacja mamy. Cool. Tak czy tak, jak to zwykle w zyciu bywa, koledzy, czyli chlopcy z podworka pokonczyli to, co mogli i wiedzeni tradycja, wyprowadzili sie z domu dziewczynami na swoje. Ten proces nazywa sie w zwyklym jezyku: zalozyli podstawowa komorke spoleczna, znaczy, usamodzielnili sie tak, jak potrafili. A Jarek mial inny patent na zycie. Poniewaz skonczyl juz szkoly, ale prawde mowiac, nic tak naprawde oprocz pyskowania patriotycznego nie potrafil, dostal czkawki. Kim chcial byc Jarek w zyciu, nie mialo to wiekszego znaczenia. Mogl byc Klossem, Zelnikiem, Gajosem, ale w koncu zostal funkcjonariuszem partyjnym z lekka nadwaga, bo bardzo szybko zorientowal sie, ze intelektualna mielizna nie predyscynuje go do zajecia poczesnego miejsca w szeregu. Jedyna szansa polegala na wkreceniu sie w uklad, aby na plecach kolegow wskoczyc tam, gdzie szatani sa czynni. I bardzo dobrze, bo a noz widelec, zostalby w przyszlosci tzw autorytem. A tak, dzisiaj rekami Kochana potrafi juz sam wykopac spod ziemi autorytet. Plusem dodatnim jest fakt, ze nie musi dojezdzac np. do Bialegostoku, prowadzac na pol etatu zajecia z mlodzieza. Kim zatem chcial zostac Jarek w przyszlosci? Na pewno nie Wlodzimierzem Lubanskim. Nie chcial byc tez prezydentem Stanow Zjednoczonych, bo w przeciwienstwie do innych liderow znal jedynie dialekt wolski. W 1980 w kraju zaszly wydarzenia, ktore odbily sie czkawka w sercu drobnego, zakompleksionego chlopaka, jednoczesnie rozbudzajac nadzieje. Troche zaspal, ale z racji dosc osobistych wyborow (czego juz nie warto dowodzic) mieszkal cale swoje zycie katem u matki. Poczynajac od matury konczac na szkole wyzszej itd. Slowem, od matury do wczesnej emerytury nigdy nie byl samodzielny, nigdy nie widzial na wlasne oczy realnego swiata (oprocz wczasow w Bulgarii). Nigdy w calym swoim zyciu nie wygral samodzielnie ani jednych wyborow, ale za to byl mistrzem w zbieraniu podgrzybkow. Suszyl je pozniej na hakach. Pierwszy raz zobaczyl na wlasne oczy Zachod i to jedynie przez przypadek, kiedy, jako szef delegacji rzadowej udal sie z wizyta do Watykanu. Zreszta niewazne gdzie to bylo. I tak przslizgnal sie przez zycie, az raz udalo mu sie zrobic samodzielnie zakupy. Pytany: - Prosze powiedziec, jakie to wrazenie pierwszy raz robic zakupy i dlaczego nie siegnal reka po jedna z butelek stojacych obok na polce w dziale alkohole? Odpowiedz dociekajacym reporterom wydala sie orginalna: To wina Tuska!
No dobrze. Nie to jest wazne, moze brzmi czasami zabawnie. Pojawiaja sie w S24 glosy niepokornych fanfanow. Sfrustrowani ujawiaja sekrety:
> Kiedys czytalam, ze co roku, w swoje urodziny wysylal do matki depesze, w ktorej gratulowal jej, ze urodzila geniusza.
> Dobrze by bylo, zeby Jarek nie zaczal dryfowac w strone performance.
> Tu juz przesadziles, bo co to za artysta, ktory nie pije, nie cpa i nie lajdaczy sie?
> A nie przyszlo wam do glowy, Kochani, ze skoro 'byl wrazliwym dzieckiem', to mogl zostac (za przeproszeniem) gejem? To pozostaje do ustalenia. Podejmiesz sie tego? pyta skin w leginsach.
> Jarek nic nie czytal bo regaly z domu zastawione byly butelkami, na ksiazaki nie bylo miejsca.
Drodzy moi czytacze, czym moje pytanie rozni sie od powyzszych: Czy maryske robi sie ze sznurowadel? Pytanie za pytanie. Czy marichuane robi sie ze sznurka? I latwa odpowiedz: Tak, ze sznurka do snopowiazalek. A juz pol zartem mowiac: czasami wystarczy zmienic jedno slowo lub dodac bardziej adekwatne do cytowanych wyzej ilustracji, aby pokazac uroczy swiat bezkarnie dyszacych frustratow kochajacych wszelkie insynuaje. Ewentualnie machnac reka i posmiac sie to moze za duzo powiedziane, wlasciwie pozostaje usmiechnac sie jedynie pod nosem na widok zrypanych zwojow pod skalpami berecikow dziadkow hydraulikow ssacych ku radosci dziobakow swoj brudny od grzebaniach w insynua palec. Na deser dla niemych czytaczy fragment lizania bez zazenowania krost na plecach dziadka grzebiacego z upodobaniem w sza.. nic wiecej. Lizanie to obciach. Doprawdy. Zwlaszcza na oczach gawiedzi. Zartowalem. W psychiatryku to standard. Po to w koncu zostal ufundowany dla pyskujacego, niezaleznego, niezlomnego, niepokonanego, niepokornego i niepoprawnego rodactwa, aby odrzuceni przez wiekszosc przy urnie mogli sie wyzyc. I to jest OK. Obiecany deser w wolskim dialekcie: - Gdybys Ty nie byl atrakcyjny, Szefie, to myslisz, ze takiej atrakcyjnej dziewczynie z puszystym ogonem itd.
No, moi drodzy, i tyle z opisu wolskiej beletrystyki. Wiecej na stronie niezrownowazonego dresika hydraulika podazajacego w poszukiwaniu zwyklej, cieplej wody. Sam sie do tego nigdy nie przyzna po powrocie rowerem do miejsca, gdzie trzyma swoj skarb, jedyna nieruchomosc, sztywne lacze z netem. Tam spi, falszujac banknoty. Zreszta to niewazne, w salonie sa lepsi od sikania. Pospolitych hydraulikow otoczonych pomocnikami z zoltymi pod pachami zawsze mozna poznac po zaschnietych bialych w kacikach. To habit, jak mowia terapeuci, dodajac: to nie ma nic wspolnego branzlowaniem powietrza. Potrzeba paradowania ze sloikiem jest nie do poskromienia, z tym wirusem idzie sie juz prosto do piachu. Pokusa na codzien jest silniejsza. Tu nie chodzi o kategorie odstawionych od lekow. Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze wzmozenia zaden rentgen tez nie wykryje. Za zadne skarby. To stan umyslu. Tak jak Chavez, zabiora go ze soba. Taka karma. Amen.
pi es po takim wyznaniu ide do lodowki zalac 3 kostki w ulubionej szklance.
Na zdrowie :)
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (13)