Ech, ty zycie. Ile cie trzeba cenic ten tylko sie dowie, kto ogladal panienke Krystyne w Opolu. Takie czasy, rece opadaja, apetyt i pragnienie zanika. Kto posmarkal sie ze smiechu kontemplujac piekne mysli nieprzydatnej spolecznie persony, zapewne zapomial juz o wydarzeniu. Szczerze? Ogolnie biorac mam pozytywny stosunek do swiata, dlatego zaprosilem Danusie mowiac zartobliwie na swoje salony.. Milo bylo, poniewaz D ma klase. Zgodzila sie przyjac zaproszenie po chwili wahania zadajac zrozumiale dla wszystkich pytanie: - Co bedziemy robic? Dobre pytanie odpowiedzialem zgodnie z prawda, wyjasniajac: - Bedziemy pitrasic. To znaczy, troche poprzyjaznimy sie, zalejemy kostki w szklance przy okazji pichcac rozne potrawy. Danusia przyjela oczywiscie nie musze dodadawac z aplauzem wyjasnienie oraz propozycje wspolnego spedzenia czasu. Znalazl sie fartuszek z orzelkiem na piersi; zawiazalem z tylu i ruszylismy do akcji. Mowie: mpja droga D - wyjasnie teraz moj zamysl - zaczynamy pitrasic, zgoda? Twoja rola moja Dunusiu, wazna rola, bedzie przygotowanie drugiego dania. Tu jest deska, a tu lezy mlotek. Rozumiem, odpowiedziala D i ujela prawa reka za trzonek. Poniewaz trafily mi sie (tak sie mowi w zwyklym jezyku) 'sluszne schabowe', to znaczy dosc grube, nalezalo zatem stluc je na desce na kwasne jablko. Tak, aby wygladaly jak Pan Bog przykazal. Aby nie zapeszyc, poprosilem: - Zrobisz cos dla mnie kochana Danusiu? Zmowmy zatem dziesiatke rozanca, skoro mamy niedziele, sladem celebrytki z piekla rodem - tak na dobry poczatek tygodnia. Danusia podniosla w gore galki oczne oraz pobladla. Uzbrojona w mlotek, niepewnie spojrzala ukradkiem. Ha, to sie nazywa wprawic kogos w konfuzje. Przytrzymujac lewa reka kotlet, zamarla. W miedzyczasie, kiedy powoli zamienila sie w slup soli, dyskretnie puscilem ilustracje muzyczna. Ach, co to byl za weekend. Pitraszenie uwazam za udane. W trakcie slowotoku plynacego z glosnikow w Danusie wstapila taka sila, az sie przestraszylem nie na zarty. Polecam niezawodny patent:
Kiedy np. z glosnika dochodzi glos z piekla rodem - schabowe wychodza cienkie i delikatne jak kurtka puchowa. Doprawdy. Sam na wlasne oczy widzialem. Aczkolwiek tluczenie przy akompaniamencie odmozdzonego prelegenta to jedno. Dwa, w miare nakrecania sie panny K reakcja D tez poniekad byla zrozumiala: tak napierdalala mowiac brzydko mlotkiem w kotlet, az musialem interweniowac. Odebralem tluczek dochodac do wniosku: jeszcze chwila, moment, a schabowe zamienia sie cos, co bardziej bedzie przypominac celofan niz kotlet. I to byl dobry moment. Show ucichl i nastal koniec patriotycznego pyskowania. Rozbilismy jajka i zaczelo sie panierowanie.
Z innych atrakcji online moglismy zobaczyc w sieci, jak nasz prezydent na trybunie darl sie wnieboglosy niosac pod niebiosa modly o Polske. Az milo bylo posluchac i popatrzec. Ale ale, dzieki Bogu opanowal spontan, bo w przeciwnym razie istniala obawa, ze sytuacja niepostrzezenie mogla wymknac sie spod kontroli. Malo brakowalo, chwila, jeszcze moment a entuzjazm kaznodziei mogl po prostu zatriumfowac. No nie wiem, moze troche przesadzam. Ogladajac w finale religijne uniesienie wydawalo sie, ze lada chwila, jeszcze moment, a glowa narodu rzuci sie w obiecia zakonnikowi po zakonczeniu piesni. Dziwna teraz moda nastala: politycy na wyscigi oczekuja potwierdzenia swojego przywodztwa. Plaga jakas do cholery ogarnela condo, czy co?
To wszystko pryszcz w porownaniu z zapasami pogietych staruszek w Salonie. Emerytki daly popalic. W rzeczy samej, to jakies szalenstwo totalne. Od czasu do czasu pojawia sie postulat: nalezy rozwazyc, czy na mily Bog nie powinna powstac obok SG nowa kategoria odstawionch od lekow. Przechodzac teraz do rzeczy, na blogu A poczatek rozwazan: Gdyby ktos nie mogl sie domyslec o kim mowa - teraz cytujac to, co rodzi sie pod wzmozonymi skalpami emerytek, sprawe wyjasnia Aspiryna: mowa jest o seawolfie, coryllusie, toyahu itd. Od PM: nie jest latwo te projekcje przyblizyc. Dialogi pogietych staruszek (by Aspiryna).
Babka do Aspiryny: (...) mozesz otwarcie napisac mi o co ci chodzi?
Aspiryna do Babki: Czego dotyczy twoje pytanie?
Babka do Aspiryny: Seawolfa.
Aspiryna do Babki: Sciema pieprzona, ktora koledzy uprawdopodobnili jak mogli.
Babka do Aspiryny: Jak mozesz tak pisac (...) Sral Ci pies, juz wiecej do Ciebie nie zajrze.
Aspiryna do Babki: Idiotko precz.
Powialo odrobine groza psychiatryka; wkracza do akcji staruszka:
Elig do Aspiryny: (...) Przeciez odbyl sie jakis pogrzeb. Kogo pochowano????
Aspiryna do Elig: Nic nie wiemy o zadnym pogrzebie. Jakas JEDNA fotka z dziwnie rozproszonymi ludzmi na jakims cmentarzu?
Elig do Aspiryny: Ja w kazdym razie wiem, ze kpt. Tomasz Mierzwinski istnial/istnieje naprawde. Istnieje tez mozliwosc, ze to nie on pisal notki jako Seawolf.
Aspiryna do Elig: Po pierwsze rzekome zdjecie z pogrzebu (rzekomego).
Elig do Aspiryny: Wynika z tego, ze nie ma Pani zadnych dowodow na potwierdzenie swych podejrzen.
Aspiryna do Elig: Samodzielnosci troche. Dobranoc emerytko.
Wkracza do akcji kolejna staruszka
Eska do Aspiryny: Zdurnialas juz kompletnie. Skasuj te notke natychmiast!
Aspiryna do Eski: Spadaj, emerytko. Pogielo was staruszki do reszty?
Eska do Aspiryny: A jak tam twoj ulubieniec Murzynek Bambo?
Poirytowana Aspiryna: Pora na was emerytki! Nadrabiajcie stracone lata!
Aspiryna do Eski: Uch, jak nienawidzisz! Spadaj, imitatorko.
pi es dalej chyba nie ma sensu. Kto chce, sam zajrzy na blog A.
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (18)