Blog PM Blog PM
603
BLOG

Prosto do nieba trojkami szli, Gowin, Godson i Zalek

Blog PM Blog PM Rozmaitości Obserwuj notkę 10

 Piesn o zolnierzach z wysypiska

 

Kiedy sie wypelnily dni

i przyszlo zginac latem, 

prosto do nieba trojkami szli

Gowin, Godson i Zalek.

 

(A lato bylo piekne tego roku)

 

I tak spiewali: Ach, to nic,

ze tak bolaly rany,

bo jakze slodko teraz isc

na te niebieskie polany. 

 

(A na ziemi tego roku slychac bylo krzyk zarodkow)

 

W Sejmie stalismy tak jak mur,

gwizdzac na Tuska armie,

teraz wzmosimy sie wsrod chmur,

Gowin, Godson i Zalek.

 

I spiew slyszano taki: - By

sloneczny czas wyzyskac,

bedziemy grzac sie w cieple dni

na rajskich wrzosowiskach.

 

Lecz gdy wiatr zimny bedzie dal

i smutek krecil eurolandem,

w srodek Zakonu splyniemy w dol,

Gowin, Godson i Zalek.

 

Parafraza powstala hen hen dawno (okolo 4 miesiace temu) kiedy wszyscy czekali na wiesci posla z bruzda na czole majacego podac do powszechnej wiadomosci nazwiska 3 osob, ktore sie uratowaly. Oczekiwano, ze opinia publiczna pozna rowniez nazwiska zolnierzy, ktorzy wyniesli ocalalych z zamachu do karetki, jako pierwsza pozna nazwiska lekarzy i kierowcy karetki (a moze to byl czolg, a wiec czolgisty) i nazwe szpitala ewentualnie nazwe kazamatow gdzie przewieziono ocalalych. Jaki los czekal uratowanych? Gdzie oni sa? Wszyscy oczekiwali na chociaz jeden wykres, jeden rysunek, jedna animacje czy chociazby krotka kreskowke statku kosmicznego oraz zdjec ruskich ufoludkow, ktorzy porwali cala trojke. Jedyne zdjecia, ktore pojawily sie w sieci wzbudzajac pewne zainteresowanie to ujecia uczesnikow wyprawy chwile przed albo po wyjsciu z restauracji, gdzie pielgrzymi spozywali posilek zakrapiany kompotem aby nastepnie odjechac oczekujacymi na nich autokarami udajac sie na dworzec.

Poniewaz w panstwie pod rzadami Tuska dzieja sie rzeczy straszne, skoro wystawiono na licytacje kultowy olowek smolenski niepoprawnego autora a ten osiagnal zawrotna cene ponad $70!!! Nic to. Dzialy sie rzeczy naprawde mrozace krew w zylach, po prostu niebywale. Pewien niedoskonaly intelektualnie nicpon gniewal sie pyskujac patriotycznie a po porannym sniadaniu nie namyslac sie wiele potrafil wysadzic w powietrze TNT cala zaprzyjazniona redakcje. Po wybuchu niezadowolenia, kiedy strazacy ugasili juz zgliszcza a pyl bitewny osiadl na dobre okazalo sie, ze to byl lipny alarm a zreszta niewazne. Podmuch jak powolne tsunami przetoczyl sie przez condo i kolejny raz okazalo sie, ze pod rzadami nierzadu po raz enty panstwo nie zdalo egzaminu. Minely 4 miesiace i nikt do dzisiaj nie potrafi wyegzekwowac od mistrza ceremonii listy trzech osob ocalalych w zamachu. Jak zyc w takim kraju? Dziki to kraj. Doprawdy.

W zwiazku z powyzszym nalezy sadzic, ze sprawe zamieciono pod dywan, skoro pojawila sie inna hipoteza. Sprawa jest trudna i zlozona a jej wyjasnienia podjal sie kolejny autorytet pochodzcy z kraju bakopisarza Andersena. Powodzenia.

Jednakze zycie ma swoje wymagania i dzien za dniem zmienia nam obraz swiata. Na horyzoncie pojawila sie inna trojka ocalalych. W tym wypadku sprawa jest jasna: opinia publiczna juz wczesniej poznala nazwiska uratowanych po glosowaniu. A przeciez hen hen dawno dawno temu wszystko bylo takie proste. A teraz  jest poplatane. Taki np. kapitan (ktory mial jaja) widzac knowania i jawny bunt na pokladzie kazal majkom sciagnac gosciom gacie. Konczac ceremonie na ogol uprzejmie zwracal sie do buntownikow w liczbie mnogiej w stylu kapitana Wrony: - A teraz lecimy. Buntownicy nie byli zadowoleni i gniewali sie ale mimo wszystko nie mieli dobrego wyjscia z sytuacji. Sorry, Winetou. Ale ale, jesli byli dobrymi plywakami, kto wie..

To byla proza zycia a wracajac do poezji. Zajmijmy sie geneza wiersza opowiadajacego o trudnych losach trojki zolnierzy elegancko na czarno ubranych, ktorzy w obliczu kleski nie dali sie zlamac rezymowi okupujacemu condo. Jego tematem jest bohaterska, ale zakonczona wylotem obrona symbolicznej Jasnej Gory. Wszystko zalezy od oceny. Jedni uwazaja tak, inni przeciwnie wspominaja dyskretnie o obronie ciemnogrodu. Ale to juz sa didaskalia. Doprawdy.

Utwor ten ma charakter legendy (prawda miesza sie z fantastyka). Podmiot liryczny wyrazil tu uczucie podziwu i uznania dla zolnierzy slyszacych krzyk zarodkow, wiec ujal ich bohaterstwo w legende by bylo wieczne jak pomnik, aby o nim pamietano. Tytul Piesn o zolnierzach, ktorzy prosto do nieba trojkami szli uwzniosla czyn buntownikow dumnych ze swojej wiary w zwyciestwo. Wiersz nalezy do liryki. Jego celem jest wyrazenie uczuc i przezyc podmiotu lirycznego.

Atrybuty prawdy: lato, zolnierze Gowin, Godson i Zalek, Sejm, armia Tuska, Zakon, Warszawa.

Fantazja poetycka: wypad zolnierzy w bojowym szyku: 'prosto do nieba trojkami szli', ze spiewem, szczesliwi, lekcewazac rany.

SRODKI STYLISTYCZNE

Przenosnie: 'I tak spiewali: Ach, to nic, ze tak bolaly rany', 'Lecz gdy wiatr zimny bedzie dal i smutek krecil eurolandem..'

Epitety: niebianskie polany, rajskie wrzosowiska, sloneczny czas.

znany wszystkim wiersz pana Konstantego I. Galczynskiego (modyfikacja opracowania)

PM™ 

 

Blog PM
O mnie Blog PM

Wygwizdanemu wicepremierowi bez zdolnosci honorowej porzadny obywatel naplulby w twarz. Rodactwo probowalo oddac w rece SBeka polskie koleje. Tak chce oszukana piecioma setkami 20% wiekszosc. TW aktor, alimenciarz Kurski, skazana Kania z tow. Piotrowiczem ustalaja standardy dla 80% mniejszosci. Wpisy 'druzyny' dziobakow nie pasujace do nowej koncepcji bloga beda wygaszone. Razacym nieporozumieniem jest porownywanie dobrej zmiany, dzialan takich troche ekstraordynaryjnych, z cenzura prewencyjna.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości