Ale frustracji juz sie nie da. Mozna rowniez, jesli ktos ma cierpliwosc tlumaczyc jedynie, probujac niwelowac przyczyny. A nuz widelec sie uda. Tak czy siak, kilka minut trzeba stracic czytajac. Skadinad wiadomo, ze frustracja w jakakolwiek formie by ona nie byla (w tym wypadku ukryta) jest przyczyna chorob, choc na dobra sprawe na oko tego nie widac. Lzejsza odmiana, na ktora cierpia czesto nie zdajac sobie z tego sprawy porzadni na codzien ludzie, to takie cos, co nazywa sie wzmozeniem. To latwe: jedna coca cola jest normalna. Obok stoi wersja cola light. W sumie to jedna cholera, poniewaz (z praktyki to wnosze): wrzucam 3 kostki, zalewam plynem w kolorze herbacianym mieszajac co nieco chyba z przyzwyczajenia herbacianego a zreszta to niewazne; krotko mowiac wtedy nie czuje roznicy pomiedzy wersja light a klasyczna. Doprawdy, jeden diabel. Pozniej do tego wroce podajac latwe przyklady. Teraz, bo pozniej zapomne polecam smieszne rysunki sawka.pl Jak kto chce oczywiscie. Ostatni jaki widzialem byc moze spowoduje u czytaczy typowa reakcje: ktos moze usmiechnie sie pod nosem. Przypadkowo podczas przegladania sieci napatoczyl mi sie zabawny rysunek zatytulowany Jedzie nowe. W zartobliwym nawiazaniu ktore nikogo nie krzywdzi, w wakacyjnym, letnim klimacie odnosi sie do ostatnich obrazoburczych wypowiedzi papieza Franciszka udzielonych reporterom na pokladzie samolotu, kiedy wracal z pielgrzymki do Ameryki Lacinskiej. Moim zdaniem Sawka w lapidarny sposob nawiazuje z pewnym przymruzeniem oka do reakcji duchownych i dyzurnych prawicowych publicystow z bruzda na czole uzurpujacych sobie prawo do dawania 'swiadectwa wiary' a mowiac wprost, pospolitych fanatykow religijnych skupionych w srodowskach typu Froda tlumaczacych wyznawcom w mediach glownego scieku I i II obiegu: co tak naprawde Franciszek powiedzial a czego nie powiedzial. Na marginesie mowiac, fanatyzm religijny da sie leczyc. Interesujace wydaja sie badania i publikacje brytyjskich naukowcow na czele z dr. Kathleen Taylor z zespolem zajmujacej sie od dawna tym kontrowersyjnym problemem na najstarszym brytyjskim uniwersytecie w Oxfordzie. Juz w najblizszej przyszlosci wielu radykalow religijnych bedzie mozna z ich pogladow po prosu wyleczyc. Od dawna obiecuje sobie napisac na ten kontrowersyjny temat ale ciagle mi to umyka z pola zainteresowania. Moze w najblizszym czasie a zagadnienie laczy sie z pojeciem polskiego koltuna. Tzn. te dwa nie wiem jak to nawet nazwac, te dwa aspekty zycia? chociaz nie wydaje sie to wlasciwym okresleniem, sa w symbiozie od hen hen; mowiac inaczej, przenikaja sie wzajemnie. Na mily Bog, stad przeciez wywodzi sie tak liczna reprezentacja fanfanow (okolo 90% uzytkownikow psychiatryka) buszujaca w Salonie. Ale to jest juz inny temat aczkowiek pojecie fanfana Klubow Gazety i pojecie deja vu ma wiele wspolnego i charaktryzuje sie tak na pierwszy rzut oka a/ wypieraniem ze swiadomosci niewygodnych faktow b/ przypisywaniem sobie niebywalych osobistych kompetencji, choc golym okiem widac mizerie umyslowa idaca w parze z bezczelnoscia i buta c/ przypisywaniem innym wlasnych przypadlosci potocznie nazywanych kompleksami d/ budowanie z codziennych zmyslen niczym nieuprawnionych zludzen obudowujac powyzsze jakas dziwna abrakadabra e/ niemilosierne epatowanie patosem f/ i dlugo, dlugo by jeszcze wymieniac. Raz, szkoda czasu, dwa, nie ma potrzeby. Wracajac do rysunku Sawki: widac pomykajaca w surduciku jesli tak mozna powiedziec postac kaplana na typowym rowerku. Ilustracja przedstawia z profilu cala pochylona postac pedalujaca moze nie zawziecie ale z pewnym wysilkiem, co moze byc zwiazane z wiekiem rowerzysty. :) Ale nie to jest najwazniejsze, chociaz takie ujecie pozwala czytelnikowi, kiedy przymknie oko, latwiej wyobrazic sobie cala scenerie. Najwazniejszy jest dymek, ktory Henryk Sawka umiescil nad postacia z grymasem na twarzy pedalujacego kaplana: - Diabli nadali tego Franciszka..! Prosze wybaczyc, nie chce mi sie teraz rozpisywac aby przypomniec kontekst wydarzen, ktorych dotyczy ilustracja Sawki. Kto zalapie to OK, kto nie, trudno, jego strata. A chodzi o to mowiac oglednie, ze Franciszek odkad zaczal wyglaszac 'obrazoburcze opinie' posilkujac sie trudnymi do zaakceptowania przykladami, coraz czesciej wprawia prawicowych wyznawcow w oslupienie. Wowczas na ogol nie radzac sobie z wymowa slow zmieniaja ich znaczenie. Choc to w sumie latwa do zrozumienia dla wiekszosci interpretacja slow papieza. Pojawiajaja sie tedy w mediach niebywale proby wytlumaczenia pogladow glowy Kosciola; ot, chciazby pierwszy z brzegu przyklad pana Tomasza T. Na widok takich a nie innych interpretacji dopiero mozna posmarkac sie ze smiechu. Kto z czytaczy nawet pobieznie sledzi temat, wie o co chodzi. Tak czy owak przechodzac do ogolnego przykladu dotyczacego wypowiedzi Franciszka w samolocie po powrocie z Brazylii ukazaly sie wypowiedzi wzmozonych publicystow, ktore z grubsza mozna tak okreslic: a/ papiez nie powiedzial tego co wszyscy slyszeli b/ mial na mysli zupelnie co innego. Konkluzja jest jest taka jak nastepuje i za to wlasnie kocha sie prawicowych oszolomow. Krotko mowiac, wedle prawicowych katolikow czlowiek w samolocie tepieje. Tak. Nawet, jesli jest papiezem. Poniewaz teraz moze pojawic sie chaos w umyslach tej czesci czytaczy, ktorzy nie znaja konteksu wyjasnie tak jak potrafie, zostawiajac bohatera rysunku Sawki na boku.
Rzecz dotyczy pogladu Franciszka na sprawe przynaleznosci do kosciola jesli tak mozna okreslic grupy ludzi o innych upodobaniach seksualnych. Zostawiajac na boku uprzedzenia: nie chodzi tu o akceptacje tej grupy i zgode na przynaleznosc do kosciola ale o to, ze Franciszek powiedzial mniej wiecej tak: - jesli ktos poszukuje Boga i ma dobra wole, to kimze ja jestem, zeby go osadzac. Tak z grubsza to wygladalo a mysl jest czytelna nawet dla tepakow. Mozna sie z nia zgodzic lub nie. Na takie dictum prawicowi publicysci dostali apopleksji. Nie wiem, czy jasno sie wyrazam ale sprobuje dokonczyc watek. Wyzej wymieniony poglad (mysl papieza) jest wyrazony jasno i czytelne nawet dla malo kumatego ludzia. Slowem emanuje z niej cos takiego, co zwyklo sie nazywac tolerancja. Tak czy nie? Tylko o to chodzi. Wracamy do punktu wyjscia.
Otoz elegancko na czarno ubrani panowie z bruzda na czole poczeli przescigac sie w tlumaczeniach, ze to nie tak, a glowa Kosciola co innego miala na mysli. To poczatek tego show deja vu, umilowani, klasyka rozdwojenia jazni. Prosze zapiac pasy. Bohaterem jest prawicowy publicysta, ks. Olko zaczyna nawijac, ze papiez co innego mial na mysli a poza tym w samolocie czlowiek tepieje. Od PM: to dobry moment, kto chce moze teraz przerwac. Isc sobie i sprawdzic swiatlo w lodowce a przy okazji polac sobie co tam ma, ale bez przesady, malego lyczka, inaczej oblewanie pieknych mysli facetow z bruzda na czole latwo przerodzi sie w uzaleznienie. Prawicowy publicysta tak tlumaczy zachowanie Franciszka: - Leci w samolocie z dziennikarzami, taka atmosfera, wyluzowanie, bo to byl stres.
No wlasnie. Moze kabina rozhermetyzowana, brak tlenu na wysokosci tez sie zdarza. Wtedy ludzie tepieja. Najlepsze. Skoro Franciszek byl wyluzowany, gawedzil sobie, to nie zdawal sobie sprawy, ze dokumenty mowia co innego. Jak to bywa w stresie, cos palnal. Publicysta tlumaczy: - Czlowiek moze odsapnac, siada sobie i tak gawedzi troche, mowi raczej rzeczy mile, ale to nie sa dokumenty papieskie.
No tak. Wedle prawicowego publicysty czlowiek, nawet jesli jest papiezem, w samolocie tepieje. Uprawia gejowska propagande i po prostu nie wie, co mowi. Drugi, ostatni przyklad podam pozniej, prosze zajrzec w wolnej chwili, moze w niedziele. Nie dlatego, ze mi sie nie chce. Po prostu teraz niespodziewanie cos mi pilnego wypadlo.
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (15)