Dzrodzy czytacze, przypomniala mi sie notatka Pantryjoty, w ktorej opisal ciekawa metode. Czy Panstwo wiedza, jak poznac, ze bloger wstepuje na droge slawy? Otoz to bardzo proste: wystarczy sledzic, czy powstaja poswiecone mu notatki. Ja chyba powoli sie przebijam do swiadomosci i jeszce troche, a byc moze nawet usadowie sie w czyjejs podswiadomosci, a jak wiadomo, z nia nie ma zartow. Napisalem te notatke, w ktorej porwalem sie na cos, co dla humanisty raczej z gory bylo skazane na niepowodzenie.
Publicysta P utuskiwal nastepnie na metody znachora profesora dywagujac na temat nieporozumienia zwanego inaczej qui pro quo. Ale ale, wiadomo jakich dzisiaj mamy profesorow. Niszowych. Mieszcza sie w rankingach, podobnie jak nasz ukochany portal ufundowany dla pokrzepienia serc odrzuconych przez urne i ruskie serwery dopiero w IV setce. To znaczy uczelnie mieszcza sie w rankingach swiatowych w polowie IV setki. Dlatego wypuszcaja ludzi wyksztalconych bez sensu. Nasz portal miesci sie w rankingu 100 TOP serwisow internetowych hen hen daleko. Mowiac w skorcie, nie miesci sie. Ale ma stabilny zasieg 2,5% oraz niezle miejsce w okolicach 370 pozycji. Wracajac do kluczowej sprawy, czyli nieporozumienia. To jest takie cos, co w zyciu przydarza sie nieczesto a polega mowiac ogolnie na nieszczesliwym zbiegu okolicznosci. Takie nieporozumienie nazywamy pechem. Odwrotnoscia przykrego zdarzenia jest szczesliwy zbieg okolicznosci. Dla ulatwienia posluze sie prostym przykladem, by uniknac kolejnego nieporozumienia. Bywa tak, ze podchodzimy do wejscia a tu zonk, drzwi sklepu zamkniete ale w srodku widac klientow. Dla ulatwienia dodam, ze spoznilismy sie dwie minuty. W rezultacie zamkneli nam drzwi pod nosem na dwa spusty. Ale ale, dostrzegamy znajomego w srodku monopolowego a on widzi w naszych oczach rozpacz i niepokoj. Co dalej? Pierwsze co robimy, to skladamy dlonie jak do modlitwy. Po drugie, po uplywie chwili zaczynamy powoli je wyginac, tzn. falujemy nimi. Nasze rece poczawszy od czobkow palcow az po lokcie wykonuja plynne ruchy na podobienstwo falujacego z wiatrem zboza. Jeszce prosciej: ruchy rak imituja pochylajace sie raz w lewo, raz w prawo klosy zboza. No wlasnie. Zboze. Jesli mamy kumatego kolege w srodku, to od razu sie domysli. Moj znajomy od razu zalapal a po wyjscu wreczyl mi z usmiechem bazyliszka.. Zubrowke. Zgadlem, co? No dobrze, powiedzialem. To bylo latwe zakomunikowal. Przeciez kazdy glupi by rozpoznal. Tylko zubr tak sie kiwa. No nie?
No tak. Musze popracowac nad mowa ciala.Tak czy inaczej, przyklad mial ilustrowac zjawisko nazywane szczesliwym zbiegiem okolicznosci. Ale zycie jak wiadomo zastawia na nas co rusz rozne pulapki. Pulapke na publicyste P zastawilo dwoch wzmozonych absolwentow wyksztalconych bez sensu. Kto ma cierpliwosc znajdzie Kalkulator z Broda, czyli wzmozony Vitus. Jak chce, a jak nie chce tez jest OK. Notatka zostala opublikowana w Antologii nonsensu, co poniekad tlumaczy intencje publicysty zawarte zarowno w tresci postu i w komentarzach. Dedykowane dwom nauczycielom o zmienych modulach niepokornosci o rozumku wielkosci orzeszka. Tak wynika z calej lektury. Dlaczego do tego pije? Ano dlatego, ze przypomniala mi sie anegdota. Rozmawia dwoch gosci: - Ciekawe, dlaczego dali mi ksywke Dzin? Pewnie dlatego, ze wszystko moge?
-Nie, stary, prostuje kolega. Po prostu, gdy tylko ktos odkreci butelke, ty od razu sie pojawiasz. I to jest taka sobie fajna puenta korespondujaca z poczatkiem notatki. Otoz to bardzo proste: wystarczy sledzic na ile usadowilismy sie czyjes podswiadomosci. Jesli dziewczyny z dobrego domu sledza kazdy krok, kopiuja i modyfikuja klepiac sie dyskretnie po udach dedykujac PM wiersze, anedoty i fraszki a wzmozone karki w przerwach (kiedy nie nauczaja jak kochac Boga i kochac sasiadow) niestrudzenie, raz, drugi, trzeci, czwarty ukladaja z inwektyw zdania nazywajac je rubasznymi zartami, to znaczy, iz usadowilismy sie gleboko w czyjes podswiadomosci. I to jest dobra wiadomosc, bo prowadzi do drogi slawy. A z nia (znaczy z podswiadomoscia) jak wiadomo, nie ma zartow. Poniewaz jestesmy w na portalu, ktory jest socjo fenomenem, bywalcy juz dawno oswoili sie z projekcjami wzmozonych uzytkownikow. Ba, zeby nie oszalec podobnie jak to czynia odwiedzajacy zaklady zamkniete, nawet po ludzku polubili schizofrenikow pochlonietych martyrologia. Sa jednak sprawy o ktorym nawet filozofom sie nie snilo. To chwile, kiedy wyznawcy bez zmruzenia oka przekuwaja zmyslenia w zludzenia. Jedyne logiczne rozwiazanie to usmiechnac sie pod nosem na widok ogromu wysilku umyslowego wkladanego w skecenie pustoslowia. Promotor maniery wolskiej pop kultury nie potrafiacy zakonczyc inaczej niz trzema kropkami za zaslugi na polu zostal twarza trzech kropek.
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (2)