Na najwiekszym na swiecie portalu z fajna koncowka .pl ufundowanym dla wyznawcow religii smolenskiej, odrzuconych przez urne i ruskie serwery, mowiac w zwyklym jezyku co krok pojawiaja sie sympatyczne ufoludki. Dziela sie z czytaczami wlasnymi eksperymentami myslowymi. Myslenie samodzielne: odroznia fanfanow od wiekszosci, ktora bezrefleksyjnie lyka prawdy objawionae na Czerskiej. Klasyk powiada, ze wzmozeni uksztaltowali swoj swiatopoglad w pelni samodzielnie: ze rozowi wraz z esbecka szumowina Bolkiem na plecach robotnikow dorwali sie do wladzy, dobijajac targu z komuna, przeprowadzajac nocna zmiane i kumajac sie z Ruskimi, co skonczylo sie zamachem w Smolensku. Obecnie "System sie domyka". Domene 'system sie domyka' wyjasnia krok po kroku w codziennych opowiesciach o mchu i lisciach paproci sympatyczny blogerzyna (by RAZ), ktory swoim smiechem w fajnym klubie w ktorym panelistom staje na widok orla, uratowal czlowieka przed mackami rezimu. Co prawda panelisci nie boja sie rezimu, to fakt pierwszy. Fakt drugi, co tez budzi sympatie: to inteligentna, kompromisowa, natychmiastowa reakcja znamionuje refleks autora, skoro swoim smiechem uratowal przed zapuszkowaniem przepraszam za wyrazenie dupe prekursora przeskakujacego w srodku nocy mur cmentarny. Co w rezultacie uczynilo Go rozpoznawalna postacia w II obiegu. Konczac watek o przygodach gminnych prorokow wypada zauwazyc, iz trend, czyli moda trzymania wart honrowych przy grobach, czy pomnikach w parku wydaje sie ogolnie mowiac interesujaca przygoda aczkolwiek czasami niebezpieczna. Swoja droga, gdyby nie obecnosc rezimowych mediow nie cieszylby sie taka popularnoscia. Tak czy nie? Pomyslcie umilowani: co to za frajda stac o 3ciej, zima noca na cmentarzu bez kubka kawy w reku, w oczekiwaniu na przyjazd walterowni aby do przyjazdu telewizji sniadaniowej pelnic godnie warte honorowa. Ale ale, uznanie za odwage dla prekursora, bowiem wiekszosc ludzi boi sie duchow i za skarby swiata nie przekroczy bramy nekropolii w srodku nocy. Szacun. I to jest OK, choc mowi sie, ze sa rzeczy o ktorych filozofom sie nie snilo. Ejze, to dopiero poczatek dekady. To, co przyniesie nastepnych 7 bibllijnych, chudych lat to nic, w porownaniu z minionymi 3 latami.
Bynajmiej, twierdzila moja wrozka o imieniu Hare Kriszna spotkana latem w Jastarni. Na te okolicznosc zapodam fajny wiersz zaczynajacy sie od frazy: - Jeszcze pol roczku, jeszcze roczek a zmieni sie nam rzad itd. Kto chce, wpadnie wkrotce. Nie namawiam, zachecam jedynie. Dalej kontynuujac generalna ocene pragne zauwazyc, ze nasz portal ufundowany dla wyznawcow religii smolenskiej moi drodzy, umilowani niemi czytacze, bardzo mi sie podoba. Bardzo. Tyle tu fajnych uzytkownikow oraz sluchaczy myslacych samodzielnie dokonuje codziennie bez zmruzenia oka 'eksperymentow myslowych', choc z drugiej strony prosze sie nie gniewac, fanfanow podobnego autoramentu pelne sa korytarze szpitali psychiatrycznych. Gdzie jeszcze mozna znalezc fanow wybuchajacych stodol? Dobre pytanie. Na kopy na laweczkach w okolicach gieesu.
Jesli tak sie rzeczy maja, a maja, w oczekiwaniu na wytyczne z kilkuset Klubow Gazety uzytkownicy rozsiewaja pisowski marketing wirusowy w przerwach zamieniajac zmyslenia w zludzenia; czasami poszczuja sobie na majacych inne poglady, czasami udzielaja dobrych rad jak kochac Boga i kochac sasiadow a czasami gniewaja sie na real. Takie po prostu jest zycie. Prawdziwi publicysci spoleczni jako sie rzeklo zdominowali siec, poniewaz prawdziwe dziennikarstwo okresla sie mianem obywatelskiego a wystepuje wylacznie na blogach patriotycznych uzytkownikow dziobiacych z powodzeniem w serwisach internetowych glownego scieku I oraz II obiegu. Niezliczone indywidua nazywane z szacunkiem przez wiekszosc niepokornymi partyzantami Strefy Wolnego Slowa od refleksji o zmiennych modulach niepokornosci zachecane przez sympatycznych niewatpliwie nicponi plci obojga hipokryzuja sie (pisownia orginalna) przynoszac ulge w niedoli skolatanym trudna rzeczywistoscia pszennoburaczanym sercom. Niedola polega na tym dopychajac opis kolanem: na utrapieniu zwiazanym z tym czyms, co nazywa sie w pospolitym jezyku wybrykiem natury. Nie ma na swiecie takiego drugiego kraju, w ktorym pogubiony, jalowy i zbytecznie spoleczny (wg kryteriow Pawlowicz) pan przyszly premier do przyjecia dla wszystkich, pomieszkujac od matury do wczesnej emerytury katem u matki, odnoszacy co prawda moralne victorie, nie potrafi, nie umie lub nie chce przez prawie III dekady wygrac samodzielnie choc jednych wyborow. To sie nazywa mowiac wprost permanentny bol glowy wzmozonych uzytkownikow nazywajacych siebie na blogach w prawym gornym rogu panstwowiec: staly element blogowych wizytowek bardziej wyrafinowanych dziobakow postulujacych zrownanie z ziemia gnijacego panstwa Tuska i budowe od nowa panstwa Kaczynskiego. Rozne sa metody dojscia do celu, ale to co wybija sie na plan pierwszy, to patriotyzm: wspolna cecha wszystkich dziobakow. Prawdziwy patriota to ten, ktory potrafi zdemaskowac falszywego patriote. Przykladow w brod. Prawdziwy patriota z Australii zagial parol na prawdziwego lazarza. Prawdziwy Pupa pokazal wala i wykonczyl Ziobre. Prawdziwy wilk morski z Elblaga posluzyl sie 'gnidami.' Pozwolcie umilowani, ze poprzestane na kilku, zaczynajac od wagi muszej. BTW, a pamietacie, co jest najlepszym srodkiem na komary? Na komary najlepszym srodkiem jest srodek kapcia. Doprawdy.
Przyklad pierwszy: bezrobotna, salonowa twarz trzech kropek z czterema paszportami, prekursor maniery wolskiej pop kultury, ktora zwykly bloger PM nauczyl nareszcie konczyc zdanie poczciwa, pospolita kropka wyparl z pamieci machanie lapka w kierunku trybuny z towarzyszami na czele z Leonidem. Kiedy wolny swiat wprowadzil przed 33 laty swiatowy bojkot imprezy na Luznikach, realizujacy cele sportowej czerwonej nomenklatury pod kierunkiem jegomoscia, ktory nb. kiwal sie pozniej utuskujac na chora golen rywalizujac z biskupem, kto wiecej wylewje za kolnierz, wybrancy z klubow wojskowych, milicyjnych i robotniczych wyrywali sie do Moskwy w 1980 oraz rok pozniej w 1981, aby skorzystac z niewielkiej konkurencji; wypinajac miesnie, wskoczyli na pudlo. Dlaczego? Latwa odpowiedz: poniewaz taka szansa nigdy juz sie powtorzy a premia wyplacana za wpis w akta pod tytulem olimpic hero przekladala sie do konca zycia placona przez komune zywa gotowka. Pytania? Nie widze.
No dobrze. Czas robi swoje a po latach niektorzy traca pamiec, co jest po ludzku zrozumiale. Proza zycia, skoro policzki juz nie pala, dlatego uklad sportowej nomenklatury podazajacego w swiat z tytulem olimpic hero w poszukiwaniu cieplej wody (rowniez w kranie) to oczywista oczywistosc. Hipokryzujacy sie (by olimpic hero) to juz kolejny, drugi przyklad. Bohater nie z Moskwy lecz z Londynu, ktory jak sam przyznal w wywiadzie: druga zona uczyla mnie mowic i pisac po ludzku. Nicpon juz dzisiaj nawet nie udaje, ze wszytko to, co w zyciu osiagnal zawdziecza wylacznie PRL-owi. Absolwet 3 letnich zaocznych studiow wyzszych (skierowany jak to czesto gesto bywalo przez organizacje sportowa) to juz dzisiaj klasyczny przyklad beneficjentow komuny, na ktorych zagial parol Lider, pan przyszly premier do przyjecia dla wszystkich. Skadinad wiadomo, iz bohater opowiadajacy widzom rubaszne dowcipy popieral decyzje generala w okularach i zostal czlonkiem PRON. Pyskujac dzisiaj patriotycznie neguje domniemania znanego tygodnika na temat postaci TW Alex. Co prawda bojkotowal a/ wlasna reprezentacje b/ Euro '12, najwieksza polska impreze sportowa wachlujac uszami razem ze swoim szefem, ale wiekszosc uznanala, ze to jakos dziwnie przypomina wieszanie sie klamki w Berlinie.
Skoro byly przyklady a/ wagi muszej b/ wagi sredniej, czas na trzeci, ostatni przyklad c/ waga ciezka. Wlasciciel najwiekszego w condo prywatnego Funduszu Emerytalnego po powrocie z Forum w Krynicy zostal twarza karnych podatkow. Wyznawcy pana przyszlego premiera do przyjecia dla wszystkich gniewaja sie na fakt, ze dotowany od pokolenia przez administracje rzadowa, ubierany od stop do glow za pieniadze podatnikow (to znaczy w obuwie i garnitury tani Armani) - nie rzadzi. Co sprowadza sie ni mniej, ni wiecej do konstatacji: kraj idzie zla droga. To oznacza, ze jest zle a takiej sytuacji nie mozna zaakceptowac, skoro wewnetrzne sondaze mowia o ponad 50 procentach poparcia. No wlasnie. Ogolnie mowiac sytuacja w condo jesienia wyglada dosc paradoksalnie a/ Duda szuka Guza b/ bialostocki prokurator uwazajacy swastyke za symbol szczescia wreszcie ustapil c/ na takie dictum gniewa sie ufoludek i zarzadza zmiane marszruty d/ potomek Henryka Sienkiewicza ma w nosie utuskiwania ufolodkow informujac niesmialo, ze 8 barbarzyncow kopiacych w plecy siedzi e/ niespodziewanie 1/3 zalogi wprawia publike w oslupienie i wychodzi w parlamentu w bialy dzien, czyli porzuca robote po to, aby pospacerowac sobie w deszczu po miescie. Bonusem, premia, czyli dodatkowa korzyscia, ktora ma uatrakcyjnic wyzej podane ilustracje jest czwarty przyklad osoby nr. 2 w kategorii medialnej. Bohater opery mydlanej Opowieci Hofmana dodany zostal juz na marginesie. Drapichrust o czym niewielu pamieta w ostatniej przed wakacjami audycji straszyl biesiadnikow, ze pokaze ale nie umilowani, pisiora. O nie. Poeta Hofman (w poprzedniej notatce) obiecal publicznie Stokrotce oraz opinii publicznej pokazac faktury zarzekajac sie, ze kasa podatnika nie poszla na sukienki ale na celowe wydatki reprezentacyjne. Bylo to przypomne poklosie debaty: kto kogo ubiera za czyje pieniadze. Jak to w zyciu bywa, po wakacjach mlody i waleczny czlonek PiS zapomnial o obietnicy. Byc moze w obliczu osobistego nieszczecia i udania sie z pokuta do Czestochowy, dziennikarze machneli reka na zapowiedzi. Mozliwe, ze nietakt. Bywa i tak w dolinie Wisly.
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (9)