Tak naprawde niewiele wnosza do sprawy zdjecia barbarzynskiej mordki. Internauci staraja sie pomoc policji, ale jak dotychczas rezultaty ich staran nie sa zadawalajace. Zdjecia z monitoringu sa slabej jakosci, choc wiadomo, ze napastnik ma budowe ciala zblizona do ludzkiej i staral sie zachowac postawe pionowa. Ponadto, a widac niewiele, ma dwie rece i dwie nogi. Glowa posiada oczodoly, ale nie ma pewnosci, czy sa w niej osadzone galki oczne. Co dziwi, to fakt, ze nie widac zaschnietych kacikow otworu gebowego. Taki paradoks. Przynajmiej tego nie widac. Mlodzi ludzie mowia, ze to prowokacja, podobna do tej na Woodstoku. Wiecej wyjasnien na temat na pewno wkrotce zaserwuje niezly moim zdaniem mlody duchem bloger MWzWM projekt Polakoczerwony.
Z relacji policji w mediach glownego scieku I i II obiegu przebija sie info, ze byl to mezczyzna ogolnie mowiac wysoki, w nakryciu glowy ubrany na ciemno. Inny njus korespondujacy z ta wiadomoscia, byc moze podany przypadkowo: odnotowano ucieczke pacjenta z oddzialu psychiatrycznego. Poszukiwania, jesli tak mozna powiedziec, zbiega ze szpitala w Chrzanowie rowniez trwaja. Na razie policja oraz personel szpitala nie udziela blizszych informacji na temat stanu zdrowia pacjenta, ani w jaki sposob udalo mu sie uciec. Fju fju. W pierwszym przypadku policja opublikowala na swoich stronach wizerunek sprawcy. Obecnie policja apeluje w mediach:
- Biuro stolecznej komendy opublikowalo komunikat i czeka teraz na informacje. - Podajemy telefony a wszystkie osoby, ktore rozpoznaja sprawce, proszone sa o kontakt z komenda przy ul. Grenadierow 73/75 lub z najblizsza jednostka policji. Mozna dzwonic pod nr. (22) 603 76 55 lub z koncowka 62. Niesmiali na telefony alarmowe 997, 112 oraz na Skype. Mozna zostawic wiadomosc na wycieraczce. Jak kto chce. Jakis goscu z 3 gwiazkami oznajmil, ze byc moze ktos juz wczesniej zwrocil uwage na tego pacjenta. Taka wiadomosc moze wszystko zmienic, dodal. Umilowani, wszyscy teraz czekaja, moze ktos juz wczesniej skojarzyl podejrzana sylwetke.
Po namysle. Umilowani, drodzy czytacze. Dziwnym trafem przypomniala mi sie publiczna opowiesc jamuznika blogerzyny (by Ziemkiewicz). Zacytuje, mam zapisana ku pamieci, ale nie chce mi sie teraz szukac. Prosze sie nie gniewac. Dyrekcja szkoly, do ktorej uczeszczala latoros zaprosila na spotkanie z wiara szkolna dziennikarza. Pech chcial (latorosl pochwalila sie tym wydarzeniem w domu), ze o spotkaniu klasy z parszywym dziennikarzem Wojewodzkim uslyszal jalmuznik. Zgadnijcie umilowani, jak zareagowal? Nie, nie zgadliscie. Nie o to chodzi. Doprawdy. Zapytal z glupia frant prosto z glebi pszennoburaczanego serca: - A nie moglas go spoliczkowac?
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (17)