Otwieram telewizor, przymykam oczy z ta mysla, by sie czegos dowiedziec.
Tak jak kazdy, po prostu, chcalem sprawdzic jaka jest pogoda na weekend.
W studio dyskutuja zaproszeni goscie, slychac dziennikarzy serwisow
informacyjno-publicystycznych I-ego, 2-ego i 3-ego obiegu. No dobrze.
I obieg na ogol jest do bolu przewidywalny, tak mozna powiedziec. Jesli zas chodzi o statystyke, klikniecia liczy w miliardy. Niczym tez specjalnie nie zaskakuje klientow, poniewaz i tak wiemy, co powie ta malpa w czerwonym. Sumujac, otwierasz oczy czytaczu i wiesz, co powiedza reprezentanci niepolskich mediow. Tak czy nie? Natomiast II obieg to inna bajka, wzbudza wieksze emocje.
Nazywany niszowym, klikniecia liczy sie w miliony.
Dlaczego? Chociazby dlatego - poniewaz tak juz sie przyjelo, ze niepokorni dziennikarze o zmiennych modulach niepokornosci dysponuja juz na starcie pewna przewaga optyczna, co w sumie jest ich zaleta. To niedobre slowo, inaczej mowiac, publicysci Strefy Wolnego Slowa na codzien dysponuja pewna umiejetnoscia, ktora imponuja zarowno maturzystom, jak i rencistom. Tak czy owak, trudno jest oceniac, tym bardziej opisac to zjawisko.
Skoro trudno jest okreslic, zatem na potrzeby tego przykladu, wlasciwie mozna nazwac teraz ww projekcje rozsiewaniem marketingu w manierze wolskiej pop kultury. Przypomina to niezmiennie zamiane matrixu w real.
Prosciej: - Zamiana zmyslen w zludzenia. Nie czas, by teraz pochylac sie nad tym wyjasnieniem. To dluga historia, inaczej mowiac, long story. Nie ma to nawet specjalnego znaczenia, czy sie to komus podoba, czy nie podoba ta prosta diagnoza.
Kto wykazuje daleko idacy sceptytyzm, moze po prostu nie otwierac telewizora.
Krotko mowiac, z tym zjawiskiem nalezy sie chyba pogodzic.
Inaczej sie nie da, bo latwo mozna zwariowac.
Ale ale, wracajac do dyskusji w studio i prezentacji zaproszonych gosci.
Bylbym zapomnial, III obieg reprezentuje jeszcze inny stan swiadomosci.
To moze przy innej okazji. Prosze sie nie gniewac. Na godzine ide na rower.
I teraz tak. Publicysta I obiegu utuskuje:
- Mamy problem: - Czesc ludnosci, politykow i mediow pyskujacych patriotycznie nie uznaje wybranych wladz - prezydenta, premiera. To sa dla nich uzurpatorzy.
No to sie przejechal po PiS-sie i panu przyszlym premierze, pomyslalem w pierwszej chwili. Zdziwilem sie nawet, poniewaz, jak twierdzi w wywiadach reprezentant obozu narodowo-wyzwolenczego Jaroslaw Sellin, pan przyszly premier do przyjecia dla wszystkich zostal niedawno uznany w Strefie Wolnego Slowa ikona wydarzen na Ukrainie (obok slynnego boksera).
Dlaczego sie zdziwilem? Ano dlatego. Zapomnialem wczesniej dodac, ze usmiechniety dziennikarz najwiekszego w condo serwisu online ufundowanwego dla odrzuconych przez wiekszosc wyborcow i ruskie serwery, tzn, dla fanfanow brudnej koalicji Wersalu juz tu nie bedzie, najzwyczajniej w swiecie kiwal potakujaco glowa.
Po chwili wszystko stalo sie jasne i proste - panowie martwili sie sytuacja na Ukrainie. Odetchnalem.
Ukraincy nadal moga sie uczyc od naszych dziennikarzy serwisow informacyjnych jak to jest byc cywilizowanym europejskim krajem.
PM™


Komentarze
Pokaż komentarze (5)