Inspiracją do napisania tego, co poniżej był artykuł Bronisława Wildstiena "Rodzina czyli obóz koncentracyjny". Z góry zaznaczam, że nie mam jednoznacznych odpowiedzi, po głowie tłuką mi się głównie pytania i to o nich napiszę.
Wydaje mi się, że kiedyś pewne rzeczy były o wiele prostsze. Łatwiej jakoś było znaleźć źródła zjawisk, szczególnie gdy były odbierane jako złe. Właściwie bez trudu można było wskazać ich przyczyny, ich inicjatorów. Byli to często Żydzi czy szerzej "obcy", byli to masoni, byli komuniści, cykliści, faszyści bądź dowolna mieszanka powyższych z ewentualnymi dodatkami. Dziś jest jakby trudniej. Są oczywiście nadal ludzie, którzy starają się stosować stare, wypróbowane metody wyjaśniania pochodzenia zła i na przykład wciąż publikują listy Żydów w kręgach władzy i mediów, lecz wydaje mi się, że jest to jakoś mało przekonywujące.
Faktem jest jednak, że gdy się popatrzy na otaczający naś świat (przynajmniej ten najbliższy) to widać, że wciąż trwa walka idei i nie jest ona specjalnie inna niż ta sprzed 50 czy 100 lat. Nadal wyraźnie działają ludzie, którzy najwyraźniej chcą burzyć tradycyjne wartości, nie proponując właściwie nic w zamian, jakby licząc, że to, co nastąpi z całą pewnością będzie lepsze. Przy czym ta "lepszość" nie jest w żaden sposób zdefiniowana, pozostawiona jest "w domyśle" tak, jakby była czymś oczywistym.
A kogo konkretnie mam na myśli? Myślę, o wielu różnych ludziach czy środowiskach, ale oczywiście jeśli mowa o naszym, polskim podwórku, to myślę o tzw "salonie", czyli najogólniej rzecz ujmując o środowiskach orbitujących wokół Gazety Wyborczej i przez nią wychowanych. Nie zapominam jednak, że środowiska te są elementem szerszego nurtu obecnego w naszej, europejskiej cywilizacji.
Środowiska te są źródłem wielu różnych, niezwykle czasem spektakularnych zjawisk, takich jak nieustanna walka o "prawa mniejszości" (jakiekolwiek by one były), poprawność polityczna i oczywiście niezwykle brutalna i całkowicie bezwzględna walka z tymi, którzy nie poddają się ich dyktatowi.
Czyjemu dyktatowi, tak KONKRETNIE?
Tu właśnie zaczynają się problemy. Ja zwyczajnie nie wiem, jaka jest odpowiedź. Mówi się, że w Polsce jest to Adam Michnik, wydaje się, że w Parlamencie UE jest to Daniel Cohn Bendit i ludzie z nim związani, można podejrzewać, że we Francji są to ludzie współpracujący z byłym prezydentem Valerym Giscardem d'Estaing... ale jest to oczywiście niepełna, ad hoc stworzona lista, która zapewne daleka jest od jakiejkolwiek rzeczywistości. Może są to Żydzi (Michnik, Cohn Bendit...) może to masoni (Valery Giscard d'Estaing) może zaś ktoś zupełnie inny, ale jedno jest pewne - walka wartości tradycyjnych o utrzymanie się na powierzchni wciąż trwa. I wciąż nie wiadomo dlaczego KTOŚ te wartości chce niszczyć. Czemu świat oparty na skrajnym egoizmie (liczę się JA i MOJA przyjemność oraz MOJE korzyści) ma być lepszy od świata, w którym istnieje jakaś równowaga między egoizmem, a interesem wspólnoty? No bo to, co jest nam proponowane to właśnie jest taki egoizm absolutny, wykluczający jakąkolwiek myśl o poświęceniu jednostki dla dobra wspólnoty. Walka o "prawa" homoseksualistów, o prawo do decydowania o "własnym brzuchu", prawo do rodzenia cudzych dzieci z probówki - podczas gdy setki tysięcy dzieci czeka na rodzinę, "samorealizacja" kobiet, modne akurat dziś "parytety", prawo do "dobrej śmierci", zwalczanie jakichkowliek przejawów przywiązania do narodu - to tylko najbardziej widoczne z tych wartości, które mają zastąpić tradycję.
Czemu to wszystko ma być lepsze od tego co było, co DOSKONALE się sprawdzało przez wieki? No bo przecież nie nastąpiły nagle jakieś fundamentalne zmiany w organizacji świata, czemu więc odrzucać stare i szukać "lepszego"? A może wcale tu nie chodzi o to, żeby cokolwiek było "lepsze"?
Czy jest tu jakiś plan?
W moim przekonaniu wszystko wskazuje na to, że taki plan istnieje i że jest dość konsekwentnie realizowany. Nie wiem przez kogo, nie wiem w jakim celu. Oczywiście wiem, że zaraz znajdą się tacy, którzy zarzucą mi popieranie spiskowej teorii dziejów. Tym odpowiadam od razu poniższym obrazkiem:

Możliwe jest też, że nie ma żadnego planu. Być może nagromadzenie tych różnych, dziwnych zjawisk to po prostu objaw degeneracji naszej cywilizacji, która jest skazana na upadek tak, jak upadła cywilizacja rzymska i rózne inne przed nią. Być może.
W każdym razie wszystkim, którzy mieliby chęć odpowiedzieć mi, że przecież jeśli rozważymy każde ze zjawisk z osobna, to zobaczymy, że wcale nie muszą być takie szkodliwe powiem, że uważam, iż akurat tutaj trzeba patrzeć globalnie. I pamiętać o eskalacji - zjawisku, które występuje w tych sprawach ZAWSZE. Tak jest z dopuszczeniem aborcji, tak jest z dopuszczeniem eutanazji i właściwie z każdym z innych przejawów walki z tradycją.
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.
Zapraszam wszystkich do odwiedzania i współredagowania portalu Cenzury Obywatelskiej


Komentarze
Pokaż komentarze (3)