Dziś rano w Polskim Radio usłyszałem jednym uchem, bo spiesząc się do pracy szybciutko popijałem kawę, że planowane jest, czy też już wręcz wprowadzono zakaz handlu i produkcji w celu odsprzedaży hitlerowskich insygniów oraz części umundurowania. Ma to podpadać pod "szerzenie idei faszystowskich" i tym podobne bzdury.
Jeśli ktoś wyobraża sobie, że stwierdzę, że w takim razie należy również zakazać sprzedaży oznak komunistycznych to myli się głęboko.
Uważam, że zakazywanie handlu swastykami czy sierpami i młotami, jak również obnoszenia się publicznie z takimi insygniami nie powinno w ogóle interesować prawodawcy. Tak jak i szereg innych spraw, którym prawodawcy zaczynają się coraz bardziej interesować.
To, co się dzieje w sferze kontroli myślenia i poprawności politycznej jest dziś tak przerażające, że aż dech zapiera każdemu, kto choć przez chwilę zastanowi się nad tym co się dzieje. Walka z insygniami faszystowskimi jest tylko jednym z elementów "orwelizacji" naszego świata. Innymi elementami są wszechobecne gadanie o "antysemityzmie" każdego, kto powie słowo Żyd, tłumaczenie, że powszechny monitoring kamerami nie powinien niepokoić nikogo, kto ma czyste sumienie i tysiące mniejszych ograniczeń naszej wolności w imię... no właśnie! W imię czego?
Terroryzm intelektualny stosuje straszną broń masowego rażenia, jaką są sofizmaty, albo inaczej mówiąc niedopuszczalne uproszczenia. Gdy powiem, że uważam za niesprawiedliwe ściganie kogokolwiek za głoszenie tez, że w Oświęcimiu wcale nie mordowano ludzi w komorach gazowych to terroryści intelektualni zawołają, że ja uważam, że w Oświęcimiu nie mordowano ludzi w komorach gazowych. Gdy powiem, że uważam za głupi zakaz krytyki Żydów to terroryści intelektualni okrzykną mnie antysemitą. Gdy powiem, że jestem przeciwny zakazowi publikowania Mein Kampf to okrzykną mnie faszystą...
Czy naprawdę ktokolwiek ma wrażenie, że dzięki wszechobecnym ograniczeniom wolności - słowa, działania, myślenia, - żyje nam się lepiej? Ja w każdym razie takiego wrażenia nie mam. Mam natomiast poczucie coraz większego osaczenia przez nadzorujące mnie bezduszne instytucje. Ich bezduszność (i głupotę) wspaniale widać na przykładzie wszechobecnych fotoradarów, które mają monitorować, a stają się równocześnie motorem napędowym ludzkiej inwencji w celu ich oszukania. Osaczenie przez wszechobecny nadzór widać wyraźnie w Wielkiej Brytanii, gdzie mówi się wręcz o dwudziestoczterogodzinnym nadzorowaniu kamerami rodzin patologicznych. Widzi się w informacjach napływających z Niemiec, gdzie instytucje mające dbać o dzieci próbują zastępować rodziców w wychowaniu kontrolując nawet język, w jakim rodzice mówią do dziecka.
Pół wieku pętania się po tym świecie pozwala mi na wstępną ocenę tego, co się wokół mnie dzieje. Zawsze staram się patrzeć na świat jako na zbor PROCESÓW a nie SYTUACJI. I gdy obserwuję procesy, które mnie otaczają i w których biorę udział, i jeśli na chwilkę zastrzymam się w coraz szybszym pędzie, w którym wszyscy uczestniczymy, to ogarnia mnie przerażenie. To, co się dziś dzieje i kierunek, w którym to podąża budzą strach, a strach ten pogłębia jeszcze obserwacja słabości reakcji ludzi na to wszystko.
Oglądam ostatnio stosunkowo dużo starych filmów - takich z lat 40, 50, 60 ubiegłego stulecia. Zacząłem się zastanawiać nad tym, jak na przykład taki Atticus z "Zabić drozda" oceniłby dzisiejszy świat, gdyby się w nim znalazł. Czy też wykryłby w nim to powszechne przyzwolenie dla wielkiego zła, którego dziś prawie nikt nie zauważa? Pewności mieć nie mogę, ale myślę, że gdyby taki człowiek NAGLE znalazł się w naszym świecie, to wcale nie wszechobecna technologia by go najbardziej przeraziła. Mnie w każdym razie przeraża powolny, choć nabierający coraz większego rozpędu proces wyzbywania się przez nas samych potrzeby życia w poczuciu wolności. Oddajemy wolność za ułudę bezpieczeństwa wierząc, że tak jest najlepiej. Problem w tym, że kury nioski w bateriach ferm kurzych, po obcięciu dziobów (dla ich własnego dobra, żeby się nie zadziobały między sobą) też żyją w sytuacji właściwie pełnego bezpieczeństwa. Mają zapewnione wszystko, bez żadnego wysiłku.
Nie chcę być kurą.
A poza tym uważam, że kanary nie istnieją.
Nieustająco zapraszam wszystkich do czytania i współredagowania portalu Cenzury Obywatelskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)