Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
56
BLOG

Ratujmy zdrowy rozsądek!

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Rozmaitości Obserwuj notkę 6

Ruch Ratujmy Maluchy zdecydowanie krytykuje MEN za próby walki z epidemią dyskalkulii i innych przypadłości, na które NAGLE, w ciągu ostatnich lat, zaczęła masowo chorować młodzież. Walka z tzw. "nierównościami" i "wykluczeniami" jest dziś wyjątkowo modna, więc działania ruchu ratowania maluchów wspaniale wpisują się w ogólne trendy poprawności politycznej.

Popatrzmy jednak na tę sprawę z drugiej strony. Chodziłem do szkoły w czasach, gdy nie chorowało się na dysleksję i dyskalkulię. Część dzieci chorowała na lenistwo, to fakt. Potem nastapiła epidemia dysleksji, dysortografii i dyskalkulii, na którą zaczęli zapadać głównie młodzi ludzie chorzy na dysnaukę. Wiem, bo byłem nauczycielem.
 
Tak, są dzieci mające dysleksję. Nie ma żadnego problemu, by wskazać nauczycielom drogi, jakimi powinni pójść, by takim dzieciom pomóc. 
 
Nieprawdą jest jednak, że są ich TYSIĄCE. To rzadkie przypadki dla których nie ma potrzeby tworzenia nowych praw. A dodatkowo nauczyciele DOSKONALE wiedzą, które dziecko ma prawdziwe problemy, a które jest leniwe. Tyle, że dziś zamyka się im usta ZAŚWIADCZENIAMI.
 
Wprowadzanie coraz to nowych praw w tej materii, praw mających wedle pomysłodawców ułatwić życie dzieciom "upośledzonym" prowadzi natomiast do bardzo konkretnych efektów. Widać je, gdy próbuje się dziś rozmawiać o świecie z młodymi ludźmi, gdy się je chce skłonić do przeczytania książki czy do napisania czegokolwiek poprawnie po polsku. 
 
Jak to się dzieje, że w czasach, gdy epidemia dyskalkulii i dysleksji z dysortografią nie dotarła jeszcze do Polski, nasz system edukacyjny nie wypuszczał analfabetów, a dziś coraz powszechniejsze stają się przypadki ludzi, którzy nie potrafią ani czytać ani pisać? Może warto byłoby poskładać do kupy fakty, które znamy i wyciągnąć wnioski? A są one chyba oczywiste - ciągłe obniżanie wymagań w szkole prowadzi do kompletnego zidiocenia społeczeństwa. 
 
Gdy widzę, że ruch "Ratujmy Maluchy" zabiera się za akcję upowszechniania legend o dyskalkulii i tym podobnych dziwactw mam ochotę powołać ruch "Ratujmy Zdrowy Rozsądek!".

A ponadto nadal uważam, że kanary nie istnieją.

Zapraszam wszystkich do współredagowania portalu Cenzury Obywatelskiej!

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości