Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
187
BLOG

Biuletyn Sceptyczny: Magia myślenia i myślenie magiczne

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Rozmaitości Obserwuj notkę 0

To był wstęp do książki, na podstawie której powstał Biuletyn Sceptyczny, w którym też był artykułem wstępnym. (Ważne dla zrozumienia kilku akapitów)

===========================================================================

Magia jest obecna w kulturze od zarania dziejów. Jej pojawienie się było prawdopodobnie równoległe do pojawienia się świadomości, która ukazała ogrom sił natury otaczających człowieka.

Prymitywny jaskiniowiec, widzący wokół siebie wydarzenia, których nie rozumiał, naturalnie przypisywał ich przyczynę działaniom istot jeszcze od niego wyższych. Bo prymitywny jaskiniowiec, gdy był już przedstawicielem gatunku homo sapiens sapiens nie był wcale taki prymitywny. Może nie potrafił jeszcze opanować otaczającego go świata w stopniu, w jakim my to robimy, ale miał świadomość tego, że jest inny, że stoi wyżej niż otaczające go zwierzęta.

Naturalnym więc było stwierdzenie, że jeśli potrafi dokonywać rzeczy niedostępnych jakiemukolwiek zwierzęciu, to zjawiska, których nie potrafi zrozumieć są spowodowane przez siły czy istoty od niego wyższe. Ale skoro mógł wybić się ponad świat zwierząt, to być może będzie mógł również sięgnąć po jeszcze wyższe moce. Drogą ku temu była magia. Magia w tym najszerszym tego słowa znaczeniu, obejmującym zarówno prymitywne religie, medycynę jak i przywoływanie deszczu czy słońca. Skądinąd w początkowym okresie dziedziny te były ze sobą silnie powiązane. Kapłan był lekarzem i zamawiaczem pogody, od kapłana zależało powodzenie grupy.

Świadomość różności życia ludzkiego od życia zwierząt spowodowała pojawienie się świadomości odrębności nie tylko własnej grupy, ale i odrębności jednostkowej. Początkowo odrębność ta odnosiła się szczególnie do przywódców, którzy byli elementem spajającym grupę. I tak magia stała się narzędziem, które miało służyć umocnieniu ich władzy, a co za tym idzie, umocnieniu grupy.

Jej rola przez wieki ewoluowała by zmieniając i rozwijając się dotrwać do czasów współczesnych, gdy w zupełnie już odmiennej, czasem zdegenerowanej formie, jawić się jako "naukowa astrologia", psychotronika, "ufologia", bioenergoterapia, wróżbiarstwo itp.

Są tacy, którzy zarzucają Biuletynowi Sceptycznemu jednostronność. Że nie przytacza wystarczającej liczby argumentów strony przeciwnej. Dobrym przykładem, do czego może prowadzić przekonanie o konieczności przyjmowania argumentacji obu stron jest historia, która przydarzyła mi się, gdy do jednego z największych naszych tygodników wysłałem artykuł o astrologii. Starałem się w nim na kilku stronach maszynopisu wyjaśnić bezpodstawność twierdzeń o "naukowości" tej sztuki. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że choć materiał jest ciekawy, to przecież nie można do wszystkiego podchodzić tak jednostronnie, że dziennikarz musi przedstawić argumenty obu stron. Zadałem więc pytanie, na które nie otrzymałem odpowiedzi - "A czy przy horoskopach licznie drukowanych w gazetach ktokolwiek pisze, że są to bzdury?".

Często wypowiadaną opinią jest twierdzenie, że postęp bierze się ze starcia różnych idei, i że należy zachować "otwartość umysłu", by móc rozsądnie i konstruktywnie popierać postęp nauk. To prawda, że otwarcie na nowe idee jest konieczne, że postęp pochodzi od tych, którzy właśnie starają się obalić istniejące, czasami zmurszałe, kanony myślenia. Tak było z Galileuszem, który postanowił sprawdzić coś, czego nikt nie sprawdził od czasów Arystotelesa. Otóż ten grecki filozof, w jednym ze swych rozważań na temat świata fizycznego stwierdził, że przedmiot ciężki spada szybciej niż lekki. Wydaje się to tak oczywiste, że nawet dziś każdy (no, powiedzmy, bardzo wielu...) stwierdzi, że ołowiana kulka będzie spadać zawsze szybciej niż plastikowa. A tak naprawdę, jak udowodnił to włoski uczony, oba przedmioty będą spadały z tą samą prędkością, ze względu na jednolite przyspieszenie. Oczywiście, proporcjonalnie do swej wagi, plastikowa kulka ma większą powierzchnię od ołowianej, więc większe jest tarcie powietrza, i tak naprawdę, spadając z wysokiej wieży, kulka ołowiana będzie na ziemi pierwsza. Ale w próżni spadłyby tak samo szybko. Galileusz to udowodnił, nikomu nie przyszło do głowy by wcześniej zrobić taki eksperyment. 

Ale z tą "otwartością umysłu" to nie jest tak prosto, jakby się mogło wydawać. Bardzo pięknie podsumował to mój znajomy, zasłużony francuski dziennikarz i popularyzator wiedzy, Michel Rouzé. Otóż powiedział on kiedyś "A force d'avoir l'esprit ouvert, il arrive qu'il se vide" co można przetłumaczyć następująco - zbytnia otwartość umysłu może prowadzić do jego wypróżnienia...

Nie mamy na celu udowadniania nieistnienia czegokolwiek. Chcemy uświadomić Czytelnikowi, że nie wszystko, co czyta i słyszy na lewo i prawo w kwestii zjawisk paranormalnych, należy brać za dobrą monetę. Że czasami należy do zasłyszanych informacji podchodzić z jak największym sceptycyzmem. Tak jak Galileusz nie uwierzył temu, co pisał Arystoteles i po prostu sprawdził... W przypadku zjawisk paranormalnych i szerzej, całego myślenia magicznego, czasami też wystarczy sprawdzić. Okazuje się zazwyczaj, że jest tak, jak z Arystotelesem.

Czasami sprawdzić się nie da. Gdy mowa o astrologii, trudno jest udowodnić, że gwiazdy nie mają na nas żadnego wpływu. Oczywiście, gdy podejdziemy do sprawy z punktu widzenia filozofii czy wręcz kosmologii, łatwo powiedzieć, że gwiazdy mają na nas wpływ, że wręcz dzięki nim istniejemy. Ale czy ten wpływ jest tym, o czym mówią astrologowie? Z pewnością nie. Lecz udowodnić tego się nie da, bo naukowe podejście do problemu polega na udowadnianiu, opisywaniu i tłumaczeniu istnienia zjawisk, a nie ich nieistnienia. Podobnie może być z parapsychologią, medycynami magicznymi i całym szeregiem innych "potworów z Loch Ness" i UFO, o których rozpisują się od czasu do czasu niektóre gazety.

Biuletyn Sceptyczny to rozważania na temat konieczności rozsądku. Myślę, że będzie to ciekawy przyczynek dla tych, którzy wątpiąc w to, co opowiadają współcześni magowie, nie znajdują wytłumaczenia i argumentów, by prowadzić z nimi prawdziwą dyskusję. Bo dyskutować trzeba. Lecz nie wolno zapominać, że mają oni do czynienia z argumentacją opartą na wierze, a z taką dyskutować jest niezwykle trudno. Zawsze w rozmowie z tymi ludźmi dojdzie się do "muru", którego przekroczyć się nie da.

Argumentacja zwolenników wszelkiej paranormalności oparta jest na aksjomatach. Aksjomaty, są to zdania, których udowadniać nie trzeba, bo przyjmuje się je za prawdziwe, a które są bazą całości dalszego rozumowania. Dobrym przykładem aksjomatów są podstawy geometrii euklidesowej, tej samej, której uczyliśmy się wszyscy w szkole. Jeden z aksjomatów stwierdza, że przez dany punkt można przeprowadzić tylko jedną prostą równoległą do danej prostej, jest właśnie aksjomatem. Wydaje się to tak oczywiste, że rzeczywiście nikomu z nas w szkole nie przyszło do głowy zapytać "a dlaczego?". Tysiącom naukowców, aż do połowy XIX w to pytanie również nigdy nie przyszło do głowy. Ale przecież znaleźli się tacy, którzy udowodnili, że wcale nie zawsze tak być musi, i że można opisać taki system, w którym przez dwa punkty nie będzie można nigdy przeprowadzić dwóch linii równoległych, przyjmując inne założenie (aksjomat).

Aksjomaty Euklidesa opierały się na prostej obserwacji otaczającego go, "płaskiego" świata. Były oczywiste dla płaszczyzn. Ale gdy okazało się, że Wszechświat niekoniecznie musi być płaski, to straciły one swą wartość bezwzględną, stając się bazą nauki opisującej jedynie wycinek, jedną tylko część otaczającej nas rzeczywistości.

Aksjomaty, na których opierają się zwolennicy i głosiciele zjawisk paranormalnych i wszelkiego myślenia magicznego, można zawrzeć w jednym stwierdzeniu "świat pełen jest zjawisk nieznanych i niepoznanych, więc mogę twierdzić, że..." i tu następuje argumentacja. Oczywiście, jest to prawda. Istnieją oczywiście zjawiska, których wyjaśnić nie potrafimy. Ale nie upoważnia to nikogo do budowania na tych bazach fantastycznych teorii. A gdy już to następuje, to efekty są czasami śmieszne, czasami żałosne czasami zaś wręcz niebezpieczne. Szczególnie w przypadku wszystkiego, co ma jakiś związek z medycyną i tak zwanymi uzdrowicielami.

 

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości