Blog
Widziane z pozycji siedzącej
Adam Pietrasiewicz
Adam Pietrasiewicz Jakoś sobie radzę
43 obserwujących 698 notek 427509 odsłon
Adam Pietrasiewicz, 3 maja 2017 r.

Gdyby tylko...

675 30 0 A A A

image

Prezydent zapowiedział referendum konstytucyjne na przyszły rok. To dobrze, że ktoś chce zmienić wreszcie tę złą i szkodliwą konstytucję. To niedobrze, że z całą pewnością nie zmieni to fundamentalnego problemu naszego systemu politycznego, to znaczy nie spowoduje to przejęcia realnej władzy przez naród.

Kiedyś władza pochodziła od Boga. Władca był władcą, czyli władał. Nikt nie śmiał mu się sprzeciwić, bo jego pozycja pochodziła od siły najwyższej, a z tą lepiej nie zadzierać. Mało kto już o tym pamięta, że w kościele katolickim poza siedmioma sakramentami był kiedyś i ósmy, namaszczenie króla. Dzięki temu system władzy był zrozumiały, a jego piramidalna struktura - stwórca, król, kapłani, arystokracja, lud (w skrócie oczywiście) - była traktowana jako coś tak naturalnego, że rozumianego jako samo z siebie. Król, jako świecki posiadacz władzy nadanej przez Boga, lub bogów, przez tysiąclecia traktowany był jako boski wysłannik, ale tak na poważnie, nie tylko w przenośni. Ludzie FAKTYCZNIE wierzyli, że król może na przykład leczyć poprzez samo nałożenie rąk. (I z pewnością to doskonale działało - siła efektu placebo jest wciąż niedoceniana!).

Próby obalenia takiej struktury społecznej pojawiły się w Anglii na początku drugiego tysiąclecia, a ostatecznie została ona obalona przez rewolucję francuską. Mało kto zdaje sobie dziś sprawę jak wielkim wydarzeniem, jak niewiarygodnie wielkim szokiem było zabicie króla. Chyba żadne wydarzenie z naszych czasów nie może równać się w swej wadze symbolicznej z tym, co wydarzyło się 21 stycznia 1793 na Placu Rewolucji w Paryżu. To była dopiero prawdziwa rewolucja.

W wyniku rewolucji francuskiej pojawiły się i rozpowszechniły nowe koncepcje źródeł władzy, które doprowadziły koniec końców do tego, co mamy dziś, czyli władzy pochodzącej od narodu (zazwyczaj ogółu obywateli). Problem w tym, że z jednej strony mamy zdefiniowane prawa, a z drugiej realia. Realia są takie, że poczucia pochodzenia władzy od siły wyższej nie da się tak łatwo wymazać z ludzkiej świadomości. Widzimy to na co dzień, gdy tylko przyjrzymy się bliżej działaniom ludzi, którzy są u steru.

Ludzie, którzy dziś rządzą w państwach tzw. demokratycznych nie działają tak, jakby byli przedstawicielami narodu (czy ogółu obywateli). Warto zacząć od tego, że władza, czyli przedstawiciele narodu (ogółu obywateli), gdy przyjrzeć się bliżej, w swojej strukturze nie są w żadnym przypadku odzwierciedleniem tych, którzy ich wskazali. Ogół obywateli w KAŻDYM państwie to w większości ludzie ubodzy, bądź tzw. klasa średnia. Ich przedstawicielami są zazwyczaj ludzie bogaci i bardzo bogaci, co samo już wystarcza do wyobrażenia sobie, w jakim stopniu przedstawiciele mogą realnie dbać o potrzeby tych, którym zawdzięczają swoją pozycję.

Sytuacja ta (braku jakiegokolwiek odwzorowania struktury społecznej w strukturze władzy) podtrzymywana jest poprzez prawa, w tym konstytucję. Nie ma w tym niczego zaskakującego - przecież konstytucję, jak i pomniejsze prawa tworzone są przez ludzi, którzy mają władzę i tworzone są w celu utrzymania aktualnego systemu, a nie jego zmiany. Ludzie tworzący prawa robią to najpierw po to, by zapewnić sobie stabilność swoich pozycji.

Prezydent Duda zapowiedział referendum konstytucyjne na przyszły rok. Oznacza to, że zostanie przygotowana przez ludzi władzy (jakieś kancelarie prawne) konstytucja, która zapewni stabilność systemu po czym projekt zostanie poddany pod referendum. Przedtem będzie przeprowadzona odpowiednia kampania reklamowa mająca na celu nakłonienie głosujących, by nowy projekt poparli, a jeśli ten projekt nie będzie odpowiadał opozycji, to pojawi się druga kampania reklamowa namawiająca do odrzucenia. W każdym przypadku będzie chodziło o to, by umocnić system i go w jak największym stopniu zablokować. Dlatego konstytucja (zarówno ta dotychczasowa, jak i tan nowa) zawiera mnóstwo zasad organizacji władzy i minimum reguł jej realnej kontroli przez suwerena.

Niezwykłe jest to, że właściwie nikt nie zwraca uwagi na fakt, że to wcale nie sposób organizacji władzy jest najważniejszy. To, czy prezydent powołuje premiera i ministrów, czy też zajmuje się jedynie nadawaniem orderów i przyjmowaniem głów państw jest sprawą absolutnie drugorzędną. Pierwszorzędną sprawą jest to, w jaki sposób obywatele mogę kontrolować każde działanie prezydenta, rządu, posłów, radnych itp. Ważne jest to w jaki sposób można ich zmusić do tego, by działali w interesie obywateli, jak można ich odwołać, lub/i ukarać za ich działania. I dotyczy to wszystkich, którzy mają władzę, bez względu na jej szczebel. Niestety tego "nowoczesne" konstytucje nie zapewniają nigdzie rozdrabniając się w szczegółach na przepisy zapewniające utrzymanie status quo.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Z pustego, to i Salomon na krzywe drzewo skacze.
I żeby nie było, że nie mówiłem - moje wpisy w blogu w Salonie24 MOŻNA kopiować, powielać i cytować, ale tylko podając źródło (link) i moje dane, jako autora. Wszystkiego o mnie można się dowiedzieć wpisując w Googlach po prostu "adam pietrasiewicz" (http://tiny.pl/1957).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • To prawda z tymi hitlerowcami, i co ciekawe to pojęcie znika. Natomiast o ile pojęcie...
  • Gdyby tak było, to by nie było tam 2 miliardów ludzi, a każdy portal nie miałby tam swojej...
  • Ale to, że na vk były naciski nie oznacza jeszcze, że cenzurują wypowiedzi uczestników...

Tematy w dziale Polityka