92 obserwujących
595 notek
870k odsłon
  238   4

Takie sobie opowiadanko - ani ciekawe, ani dowcipne, ani mądre

Sprawa działa się dawno, dawno temu w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. Jakiekolwiek skojarzenia i analogie z obecną sytuacją są chorym wymysłem jakiegoś idioty.
Inspiracja
.

------------------------------------------------------

Ktoś jednak musiał oczernić Obywatela N, bo pewnego ranka, nie robiąc naprawdę nic złego, został aresztowany.

Jego gospodyni Kunegunda, miała kucharza, który codziennie około ósmej przynosił mu śniadanie, ale tym razem się nie pojawił. Zamiast tego przy drzwiach stało dwóch panów w ciemnoszarych ubraniach.

„Czy możemy zobaczyć pański paszport szczepionkowy?” zapytali.

Obywatel N, który był bezrobotnym kawalerem i przebywał głównie w domu, nie zdawał sobie sprawy, że powinien był brać jakąkolwiek szczepionkę, a co dopiero mieć przy sobie jakiś „paszport szczepionkowy”, koncepcji którego tak naprawdę nie rozumiał, chociaż dwaj panowie wyjaśnili mu to bardzo szczegółowo.

Po przyznaniu się, że nie posiada paszportu szczepionkowego, zaświadczenia, kodu QR oraz jakiegokolwiek aktualnego dowodu szczepienia, obaj panowie obwieścili jego aresztowanie.

„Ale dlaczego zostałem aresztowany?” – zapytał nieśmiało i grzecznie Obywatel N. Nienawidził być niegrzeczny nawet wobec nieznajomych, którzy budzili go wcześnie rano bez zapowiedzi.

Obaj panowie przystąpili do wyjaśniania, że ​​w mieście krąży straszna choroba zakaźna, a od tej pory szczepionki przeciwko niej są obowiązkowe, a on nie otrzymał żadnej, ani nie miał wspomnianego wcześniej zaświadczenia o szczepieniu ani też paszportu, a więc zagrażał bezpieczeństwu i zdrowiu publicznemu.

Obywatel N odpowiedział, że nie rozumie, jak mógł zagrażać komukolwiek, a tym bardziej całemu społeczeństwu, ponieważ nigdy nie miał takiej choroby, o której mówili, a zatem nie mógł jej rozprzestrzeniać. Co więcej, ostatnio prawie nie wychodził z domu. Ale to nie pomogło.

Panowie byli nieugięci. Twierdzili, że jest przestępcą bo nie poddał się jeszcze eksperymentalnej procedurze medycznej, co było, jak zapewniali, „100% bezpieczne i skuteczne”.

„Ale dlaczego ta szczepionka jest obowiązkowa?” – zapytał. „Czy nie może to być po prostu opcjonalne dla tych, którzy tego chcą?”

Odpowiedź brzmiała, że ​​tylko przy 100% w pełni zaszczepionej populacji, co wtedy oznaczało dwa „szczepienia” plus kolejny „wzmacniacz” co sześć miesięcy, miasto może osiągnąć „odporność stada”, a tym samym powstrzymać rozprzestrzenianie się choroby i zakończyć pandemię.

„Więc szczepionka zapobiega rozprzestrzenianiu się choroby?”, zapytał N.

Tutaj ci dwaj panowie musieli zrobić pełną zawstydzenia przerwę i przyznać, że tak naprawdę nie powstrzymało to rozprzestrzeniania się (choroby), i że w rzeczywistości było więcej przypadków od czasu wprowadzenia szczepionki niż przed nią. Ale upierali się, że problemem są niezaszczepieni ponieważ przez swoją nieodpowiedzialność dawali zły przykład reszcie populacji. Poza tym koncepcja „paszportów szczepionkowych” nie mogłaby w pełni działać, gdyby ludzie nie otrzymywali obowiązkowych szczepień co sześć miesięcy.

„Ale jeśli szczepionka nie hamuje rozprzestrzeniania, to jaki jest sens paszportów szczepionkowych?”, zapytał N.

Tutaj obaj panowie znów musieli zrobić pełną zawstydzenia pauzę i poinformować go, że celem paszportów szczepionkowych jest zmuszenie ludzi do szczepienia, aby byli chronieni przed zarażeniem ze strony niezaszczepionych, pomimo że nadal mogą zarazić się od zaszczepionych, ale przynajmniej dostarczają władzom przydatnych informacji o swoim przemieszczaniu się. Tylko przy całkowitym zaszczepieniu społeczeństwo mogłoby „wrócić do normalności”.

„Ale jeśli potrzebujemy szczepienia co sześć miesięcy i ‘paszportu szczepionkowego’, aby gdziekolwiek pójść, i nadal musimy nosić maski w pomieszczeniach i cierpieć z powodu lockdownów każdej zimy, i nadal nie móc pozbyć się tej choroby, to jaki to jest niby «powrót do normalności»?”, zapytał ponownie N.

Tutaj panowie zaczęli tracić cierpliwość. Jeden z nich wykonał groźny gest, a drugi przesunął się, by zablokować drzwi, na wypadek gdyby Obywatel N podczas planowania ucieczki próbował ich rozpraszać skomplikowanymi pytaniami.

N nadal nie rozumiał, dlaczego próbują go aresztować, ani dlaczego „paszport szczepionkowy” może być potrzebny każdemu, zdrowemu lub choremu. No, ale przepisy to przepisy.

Poza tym obaj panowie poinformowali go, że mógłby uniknąć grzywny i długiego więzienia, gdyby tego samego dnia poszedł z nimi do najbliższego punktu szczepień.

A więc zrobił jak mu zalecono i wziął podwójną dawkę oraz kilka „wzmacniaczy” za jednym razem. Tak na wszelki wypadek.

Następnego ranka obudził się z niespokojnych snów we własnym łóżku, przemieniony w gigantycznego owada. Ale to już zupełnie inna historia…

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale