W Polsce jak wiadomo, wszystko jest możliwe, nawet protest przeciwko... no właśnie nie wiadomo przeciw czemu. Nie jestem artystą więc nie wiem gdzie dokładnie przebiega granica dobrego smaku w sztuce, ale artysta moim zdaniem powinien być wolny od nacisków społeczeństwa, nawet jeśli stworzył coś, co może się spotkać z powszechnym niezrozumieniem i krytyką. Żyjemy w Polsce, tak więc problem oczywiście musiał zostać natychmiast podchwycony przez polityków opozycji, którzy postanowili włączyć w całe zamieszanie prokuraturę.
Zgodnie z konstytucją Polska to kraj świecki, niestety rozdział państwa od kościoła istnieje praktycznie tylko na papierze, nie warto przypominać o tym jak Kościół miał wpływ na ważne dla społeczeństwa przepisy prawa, które na skutek gróźb ze strony duchownych nie zostały nigdy przyjęte. Warto zauważyć, że w całym sporze tylko jedna strona jest agresywna, ta strona, która jest jawnie podpuszczana przez polityków PiS, którzy od pamiętnej wojny o krzyż stali się gorliwymi obrońcami religii, która w III RP nigdy nie była zagrożona.
Artyści sobie i tak poradzą, gorzej, że w czasie protestów zagrożeni mogli się czuć także zwykli ludzie, którzy postanowili sobie dzieło argentyńskiego reżysera obejrzeć. Tutaj wchodzimy w niebezpieczną strefę, czy zwykłemu człowiekowi wolno obejrzeć kontrowersyjny spektakl? W Polsce jeszcze wolno, ale jak długo? Dlaczego hierarchia kościelna nie reaguje?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)