Rosja uznała dzisiaj niepodległość Osetii Południowej Abchazji. Jest to jedna z konsekwencji oderwania Kosowa od Serbii.
Nonszalancja USA i Unii Europejskiej - w tym Niemiec i Polski - doprowadziła do uznania "niepodległości" Kosowa i ograbienia w ten sposób Serbii, której pozostało bezradnie patrzeć jak niegdyś historyczne ziemie - kolebka serbskiej państwowości - pod międzynarodowym protektoratem stają się muzułmańskim dominium USA w Europie. Równocześnie - uznając Kosowo - Niemcy wyrównali z Serbią rachunki z okresu II wojny światowej nie bacząc na protesty Rosji, której historycznym sojusznikiem na Bałkanach był właśnie Belgrad.
Polska dyplomacja poległa w tym przypadku na całym froncie, uznając argument siły w stosunkach międzynarodowych i uznając zabór ziem Serbii.
Postawiona wobec faktów dokonanych Rosja zagroziła wykorzystaniem bałkańskiego precedensu na Kaukazie. I właśnie oglądamy realizację prawie analogicznego scenariusza polegającego na oderwaniu dwóch terytoriów wchodzących w skład Gruzji, gdzie Rosja zachowała dotąd swoje przyczółki. Bezradność USA i Unii Europejskiej w Gruzji jest zwierciadlanym odbiciem niemocy Rosji w Serbii.
Prezydent i rząd polski zgrzeszyli krótkowzrocznością ślepo popierając politykę dezintegracji Serbii. Teraz broniąc integralności Gruzji nie dostrzegają analogii obu wydarzeń. Prowadząc labilną politykę i udając polityczną ślepotę wystawiają się na śmieszność.




Komentarze
Pokaż komentarze (8)