9 obserwujących
21 notek
38k odsłon
  3503   0

„Tak brżydko bujać to nie nas, panowie Żydzi”. O twardochowym Królu w C+ raz jeszcze.

PB
PB

Tytułowa trawestacja słów wybitnego, choć załganego poety wydała mi się na miejscu, bowiem ułatwia mi zobrazowanie kilku (niestety trwałych) fenomenów społeczno – politycznych w naszej kulturze, jakie objawiły się w związku z produkcją i promocją tego ahistorycznego filmu. Najważniejszy z nich to sytuacja w której największe media (również te o bliskich sercu nazwach jak np. Rzeczpospolita) i to w szczególny, bo przedświąteczny czas, zalewają nas mętnym potokiem informacji/reklam o nim. Aż chciało by się przywołać i wykrzyczeć słowa „Żądamy od sztuki naszej, aby była polską, na wskroś polską – bo jeśli straci rodzimość, straci tym samym siłę i wartość, i swoją rację bytu. Ale obok tego winna mieć w sobie ogień młodości, skrzydła orle, królewskiego ducha...”. A i liczyć, iż ta niezdrowa sytuacja uruchomi u jak największej liczby osób pewien odruch, który najlepiej swego czasu opisał kardynał tysiąclecia, Stefan Wyszyński „Przed wojną walczyłem z doktryną komunistyczną, wychodząc z założeń światopoglądowych. Dziś uważam to za zbędne, komunizm zwalcza dziś się sam w oczach tłumów.... W szeregach inteligencji komunizm przegrywa swą brutalnością propagandy i prymitywizmem myślowym. Propaganda nie liczy się z właściwościami duchowymi polskiej inteligencji, która zawsze działa na przekór gwałcicielom.” Twardochowym czy lempartowym, można by dziś dodać, bez różnicy. 

To stosunkowo sprawnie zmontowane dzieło powstałe na bazie scenariusza Łukasza Maciejewskiego (m.in. byłego studenta hebraistyki) i Szczepana Twardocha (ten od „pierd...się Polsko”, „nie wywieszam flagi w 11 listopada” czy czerpiącego siły do pisania w berlińskich domach pracy twórczej...) jednak mówi nam dość sporo o nastrojach wśród artystycznych przedstawicieli mniejszości narodowych. Oczywiście mają one prawo do swojej wrażliwości o której m.in. (poniżej) mówi odtwórca głównej roli, Michał Żurawski (na marginesie przyznający się do żydowskiego pochodzenia), ale dla wulgarności i skrajnej jednostronności w sztuce, naszej zgody być nie powinno. Relacje między narodową większością a mniejszością to delikatne kwestie, ale o ich jakości decyduje również stosunek mniejszości do większości. Nie wszystko tu wypada.

image

Kolejnym fenomenem objawiającym się przy okazji tego filmu, są pewne uwarunkowania zagraniczne, wszak producentem jest francuska stacja Canal+. Bez wątpienia do czasu powstania filmu Kler, nie mieliśmy w polskojęzycznej kinematografii po roku 1989 równie agresywnego filmu, tym razem wobec nie tyle wiary katolickiej a narodowości polskiej. Wobec pewnego falstartu jakim był film Kler (pomimo licznej widowni raczej źle przyjętym przez polską inteligencję) a także następujących po nim filmów o nieco bardziej wyszukanym wydźwięku antykatolickim (o czym pisałem np. w recenzji Bożego Ciała Komasy) można było przypuszczać, iż w zagranicznych agendach nastąpi pewna refleksja. Przypomnę, iż moim zdaniem w polskiej kulturze do 2015 roku realizowano stosunkowo spokojnie i konsekwentnie strategię „gotowanej żaby”. Jednak na podstawie pobieżnej analizy filmu widać dość wyraźnie, iż postanowiono wcisnąć „gaz do dechy” licząc, iż agresywna strategia „seiben jahre” (jak wyraziła się niemiecka eurodeputowana) okaże się skuteczniejsza. Rzecz jasna nie można całkowicie wykluczyć działania afektywnego wśród polskich „podwykonawców”, ale zważywszy na zagraniczna strukturę właścicielską producenta, jest to raczej mało prawdopodobne. 

A zatem, przechodząc do rzeczy tj. do analizy filmu, stawiam tezę iż mamy do czynienia z filmem ścisłe politycznym, propagandowym, głęboko wpisanym w obecnie narzucaną narracje o „zagrożeniu demokracji” (na meta socjotechnicznym poziomie opierającym się na zabiegu zwanym „fabrykacją konsekwencji”), zafałszowującym przeszłość i przedstawiającym Polaków w ciemnych barwach, jako endemicznych faszystów „wysysających antysemityzm z mlekiem matki”. Spokojna analiza każdej ze scen, dialogów, postaci, skali ich roli i częstotliwości ich występowania wskazuje, iż mamy do czynienia z dziełem bardzo jednostronnym. Np. jeśli chodzi o aspekt językowy, logomachiczny to najczęściej powtarzanymi słowami (w kontekście Polski) są słowa „faszyzm”, „pucz”, „jak Hitler”, „musimy stąd wyjechać”, „polska kur...”

image

Nie chcąc nadużywać w wersji publicystycznej analizy języka „kryteriów” (nadrobię to w wersji akademickiej) napiszę tylko, iż jeśli chodzi o rodzaj propagandy mamy do czynienia z szarym jej odcieniem. Z jednej strony bowiem mamy tu elementy charakterystyczne dla propagandy białej, która nakierowana jest na osłabienie morale, ale której słabością jak wiemy  jest „jawność nieprzyjacielskiego źródła” (co by nie powiedzieć, coraz większa liczba Polaków zaczyna umieć „łączyć kropki” pomiędzy zagraniczna stacją o bardzo antychrześcijanskim profilu, adeptów hebraistyki czy twarzy reklamowych Raiffaisen Bank czy Mercedesa). Z drugiej strony mamy tu oczywiście elementy czarnej propagandy, która jak wiemy pragnie ukryć swoje pochodzenie i w ten sposób czynić wiarygodnym swoje kłamstwa. W ujęciu całościowym to dzieło głęboko dezinformujące, w założeniach mające osłabić morale Polaków, co wpisuje się w tradycje pedagogiki wstydu. Najbardziej interesujące mnie z socjotechnicznego punku widzenia aspekty tego propagandowego filmu postanowiłem omówić zestawiając w pary kilka kategorii. Będą nimi: Żydowska hagada vs historia Polski; Żydowski Odys vs polscy "trojanie"; Dom żydowski vs dom polski; Żydowskie kobiety vs polskie kobiety; Żydowscy normalsi vs polscy dewianci; Żydowskie kluby sportowe vs polskie; Żydowski honor vs polski honor;

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura