Faszyzm się źle kojarzy. Kaczyzm oczywiście od tego utworzono.
W 1943 r. ukazała się stalinowska dyrektywa, która zalecała komunistycznym zbrodniarzom: "Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej".

"Zresztą, cóż to jest faszyzm?"
Się niby zastanawia antykaczystowska Gazeta Wyborcza / Kraj / Kraj
Adam Michnik: Czy zagraża nam faszyzm?
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,13978145,Adam_Michnik__Czy_zagraza_nam_faszyzm_.html#ixzz2UIN2y9
Kto pyta nie błądzi. Odpowiada mu Dawid Wildstein
Widziałem dziś faszystę!
niezalezna.pl/41697-widzialem-dzis-faszyste
I ja też Panu odpowiem, Panie Michnik, czy jak tam Panu, cytując komentarz pod wyżej linkowanym tekstem Wildszteina zamieszczony przezrencista () 25/05/2013 - 23:58., że
"niemiecki narodowy socjalizm (tzw. nazizm) nazywany teraz przez "chłopców salonowców" z ul. Czerskiej faszyzmem, by oczywiście nie kojarzył się z lewicowym socjalizmem, i głoszący tezę o wyższości narodu niemieckiego nad innymi narodami (w tym polskim), nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek polskim nacjonalizmem ("salonowym" faszyzmem), który nigdy przecież nie opierał się na rasizmie, a był jedynie wyrazem polskiego narodowego patriotyzmu, mającego na uwadze miłość do własnego Narodu i przywiązanie do jego własnej kultury i tradycji historycznej, opartej oczywiście na etyce chrześcijańskiej Kościoła Katolickiego. Źródeł ideologii niemieckiego narodowego socjalizmu należy jednakowoż upatrywać w protestantyzmie, który przejął od kultury żydowskiej koncepcję narodu wybranego, wypaczając oczywiście zarazem jej pierwotne znaczenie (vide – Ericha Fromma „Ucieczka od wolności”). I tak jest faktem, że np. Mariusz Dmowski – będący aktualnie przedmiotem częstych nagonek lewackich żurnalistów z "Gazety Wybiórczej" – zdawał sobie sprawę z tego i otwarcie głosił, że największym zagrożeniem dla Narodu polskiego, są siły zorganizowane przez międzynarodowe organizacje wywrotowe (m.in inspirowane w jego czasach przez masonerię i wpływowych pro-komunistycznych Żydów), nawołujące do zniszczenia Kościoła Katolickiego, a więc fundamentu na którym powstał polski Naród.
... To czego jesteśmy świadkami aktualnie w Polsce, przypomina w jakim sensie tamte czasy, z tą wszakże różnicą, że aktualnie siły lewackiej permanentnej rewolucji ateistycznej, których sztab znajduje się na Czerskiej – nie tylko, że urosły wymiernie, ale mają jeszcze poparcie państwa polskiego. No, bo jak nazwać zachowanie się polskiego POstpolitycznego rządu podczas corocznych świąt narodowych i to zarówno 11 Listopada, jak i 3 Maja?
... No cóż, prawie ćwierć wieku tzw. „prania mózgów” przez „salonowców” zrobiło swoje; dlatego takich felietonów jak ten nigdy nie za dużo. Lewacka manipulacja na temat takich pojęć – jak np. faszyzm, nazizm, nacjonalizm, patriotyzm, ksenofofobia, czy wreszcie ulubiony przez G.W. antysemityzm, wymaga bowiem ciągłego prostowania i tłumaczenia ich prawdziwego znaczenia (szczególnie młodym Polakom) – jako, że język jakim posługuje się już tzw. nowa polska lewica, nie zasługuje na inne miano – jak jedynie bełkotu!"
Polecam znakomity tekst Profesora Legutki, który odkryłem dzięki Kate1
Ryszard Legutko o antykaczyźmie
Czym jest antykaczyzm
Autor: Ryszard Legutko
Żródło: Gazeta Polska Codziennie
niezalezna.pl/41654-czym-jest-antykaczyzm
Dotyka się w nim istotnego problemu, który od lat leży mi na sercu.
Jak ludzie wydawałoby się wykształceni mogą publicznie deklarować, że nienawidzą. Wstydu nie mają, czy przyzwoitości? A może przeszli ma „religię pokoju”? Bo w tradycji i kulturze chrześcijańskiej raczej się nie wypada chlubić z tego, że się kogoś nienawidzi. Mam na myśli chociażby deklarację redaktora Piotra S z Gazety Wyborczej.
Jak osoba wydawałoby się odważna, obyta i kulturalna - Pani Ewa W z Teatru Ósmego Dnia może deklarować „Bałam się PiS jak piekła’.
Jak można publicznie i w świetle kamer powiedzieć coś takiego: „zrobię wszystko, by nie dopuścić PiS do władzy” – Bartosz A w maju 2011 wstępując do rządu na stanowisko ds. (sic!) wykluczania.
Wydaje się, że to niekoniecznie wypływa z ich autentycznych przekonań, czy przemyśleń. Gadają, że jak nie wiadomo o co chodzi, to może chodzić o kasę.
Podoba mi się też, że Pan Profesor odważył się przy okazji napisać coś takiego, co otwiera pole do merytorycznej dyskusji:
"Oczywiście PiS, jak każda partia, popełnia błędy, niektóre politycznie kosztowne.".
To prawda, niestety PiS też nie jest ideałem. Pan Profesor nie wymienił błędów, ale IMHO jednym z nich było zniesienie progu podatkowego dla najbogatszych i teraz to się mści, bo SLD ma konkretny argument, który powtarza w kółko. I Kaczyński powinien się z tego wytłumaczyć - wyjaśnić, o co mu chodziło, bo myślę, że i tak mu nie popuszczą tego i nadal będą do znudzenia przypominać.
Moim zdaniem błędem było też wyrzucenie Z. Ziobry.
Kolejnym błędem (już nie tylko JK) jest reakcja na wytykanie błędów. Rozumiem to (tę reakcję obronną) oczywiście, bo zarówno członkowie, jak i sympatycy PiS są prowokowani i rozdrażnieni nieustannymi atakami na nich, ale mogli by chyba już się przyzwyczaić i przeskoczyć na wyższy poziom – opanować emocje i pozwolić sobie coś powiedzieć, dopuścić do dyskusji na argumenty, a nie od razu odpowiadać pięknym za nadobne. Owszem chamstwo trzeba tępić i walczyć z niegodziwością wypada, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Jeśli ktoś w dobrej wierze skrytykuje PiS lub Prezesa to od razu bywa odżegnywany od czci i wiary i traktowany jako zdrajca i zaprzaniec. Myślę, że trochę luzu by się przydało zagorzałym obrońcom Prawa i Sprawiedliwości (nazywanym niekiedy słusznie oszołomami). A przy okazji daru czy umiejętności rozróżniania zdrajcy od szukającego prawdy, czy tez lepszych rozwiązań.
Oczywiście to wszystko bynajmniej nie usprawiedliwia zwierzęcej nienawiści do PiS.
A żeby nie było wątpliwości dodam, że wolę oczywiście niedoskonały PiS od Platformy, czy innych antypisowskich ugrupowań. I konsekwentnie też tak głosuję od lat.
W wyborze tym pomaga mi właśnie ta niezrozumiała dla mnie nienawiść jaką okazują między innymi "zaprzyjaźnione stacje" - widocznie przez kogoś inspirowane. Jeśli na kogoś tak szczekają to coś musi być na rzeczy. Inaczej by nie szczekali. Kto zna zwyczaje WSI ten wie, że psy na swoich nie szczekają. Dziękować im nie muszę, bo musi to na Rusi, ale pomagają mi w wyborze.
Niestety przeszkadzają też dostrzec jakieś dobre wartości, czy cechy w członkach i zwolennikach Platformy, a być może i tam są jacyś uczciwi, czy przyzwoici ludzie, a nie sami karierowicze. Podobno ludzie po tamtej stronie rzeki są tacy sami jak my... taki morał z baśni „Agnieszka skrawek nieba” zapamiętałem, ale ostatnio wątpię, czy to prawda. No może i są, ale jakby byli, to by się zachowywali przyzwoicie - myślę sobie i mam problem, bo nienawidzić mi nie wypada, a pokochać ich trudno jakoś.
http://about.me/piotrs Tu i tam pisuje, jak takom Ochotem czuje, albo cuś mnie obliguje. | "Vi sono momenti, nella Vita, in cui tacere diventa una colpa e parlare diventa un obbligo" - Oriana Fallaci. ________________ np.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka