Kilka dni temu w moim poprzednim wpisie zwróciłem uwagę na poważną lukę w polskiej debacie publicznej, a szczególnie tej prowadzonej w Wolnych Kanałach Medialnych (WKM).
Analizujemy teraźniejszość z ogromną dokładnością, ale niemal nie rozmawiamy o przyszłości. A jeśli już rozmawiamy, to często w sposób uproszczony, sprowadzając rozwój do pieniędzy lub doraźnych decyzji politycznych.
Zastanawiając się nad fundamentalnymi zmianami ku lepszej przyszłości, sięgnąłem do swoich wcześniejszych blogów. Jest tam dość bogaty zestaw pomysłów, które nawet w wersji okrojonej powinny stanowić podstawę do budowy nowej strategii rozwoju. Pomysły te hasłowo ująłbym następująco:
* modelowanie danych (szczególnie obiektowe),
* rozwój procesów na bazie informatyki i ograniczenie roli tekstu na rzecz danych,
* świadome korzystanie z technologii AI,
* większa elastyczność pracy i projektowa formuła pracy,
* zwiększenie liczby mikroprojektów o kilka rzędów (na wzór startupów),
* wsparcie przedsiębiorców infrastrukturą informatyczną (chmura, AI, bezpieczeństwo),
* reforma edukacji,
* nowy system wartości w domach i w mediach.
Pomysły te nie spotkały się dotychczas się z większym odzewem. Nie znalazłem też wielu podobnych koncepcji w debacie publicznej. Albo moje pomysły są błędne albo, co bardziej niepokojące, perspektywa myślenia w horyzoncie 20–30 lat nas po prostu przeraża.
Spróbujmy więc skupić się na jednym, mniej abstrakcyjnym, ale kluczowym wniosku, to jest stworzeniu nowego fundamentu rozwoju państwa poprzez reformę edukacji.
Edukacja problem 1- Deficyt kompetencji technicznych.
Dzisiejsza struktura wykształcenia w Polsce to efekt lat zaniedbań: rozwoju tanich kierunków masowych, wyborów młodych ludzi szukających łatwiejszej ścieżki oraz braku długofalowej strategii państwa.
W naszym kraju około 19% absolwentów kończy kierunki techniczne i inżynierskie. Dla porównania w Chinach aż 30–40%. To oznacza, że państwa takie jak Chiny budują swoją przyszłość w oparciu o znacznie większą bazę kompetencji technicznych. Różnice te przekładają się bezpośrednio na zdolność do tworzenia nowych technologii, rozwoju przemysłu i budowania niezależności.
Problem 2- Nadmiar kierunków miękkich.
W Polsce około 29% absolwentów trafia na kierunki związane z prawem, administracją i biznesem, a kolejne kilkanaście procent na kierunki humanistyczne i społeczne.
W warunkach rosnącej globalnej konkurencji technologicznej jest to poziom zbyt wysoki. Oznacza to relatywnie zbyt małą liczbę specjalistów zdolnych budować przewagę technologiczną państwa.
Dla porównania w Chinach udział prawa i biznesu wynosi około 15–25%, a humanistyki 5–10%.
Problem 3: "Nowy język" - główna zmiana w edukacji.
Obecna debata o edukacji często sprowadza się do bardzo powierzchownych stwierdzeń typu ‘Inwestycja w edukację jest najlepszą inwestycją kraju, więc podnieśmy pensję nauczycielom". To oczywiście ważny temat, ale nie zmienia ani struktury wykształcenia, ani proporcji kierunków, ani nie wprowadza do szkół kompetencji niezbędnych do tworzenia technologii. Dyskusje takie są symbolem krótkowzroczności i pokazują, że polityka edukacyjna nadal koncentruje się na doraźnych działaniach zamiast budować fundamenty przyszłości.
Z kolei nowe propozycje reform, takie jak cyberhigiena czy elementy sztucznej inteligencji, są krokiem w dobrą stronę, ale mają charakter punktowy. Propozycje te nie zmieniają kluczowego mankamentu systemu, jakim jest archaiczna podstawa programowa. Nowe propozycje reform nie odpowiadają też na zasadnicze pytanie jak zbudować system edukacji, który w perspektywie 20–30 lat zapewni nam niezależność technologiczną.
W podstawie programowej zdecydowanie brakuje obszarów wskazanych na początku bloga, w szczególności:
- modelowania danych,
- myślenia procesowego i projektowego,
- pracy na danych zamiast informacji tekstowej,
- praktycznego wykorzystania AI.
W rzeczywistości jest to nauka nowego języka współczesnej technologii, który pozwala rozumieć, projektować i kontrolować systemy cyfrowe.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu o pozycji człowieka decydowała umiejętność czytania i pisania. Dziś podobną rolę zaczyna odgrywać zdolność pracy na danych i modelach. To właśnie te kompetencje decydują, czy jesteśmy w stanie aktywnie tworzyć nowe technologie, czy jedynie z nich korzystać.
Kompetencje związane z pracą na danych i modelach powinny być fundamentem edukacji wprowadzanym od najmłodszych lat. Ich brak działa jak brak nauki czytania - później bardzo trudno takie braki nadrobić.
Rozwój wymaga rezygnacji - nie da się mieć wszystkiego.
I tutaj pojawia się element, który w debacie publicznej jest niemal całkowicie pomijany.
Nie da się zwiększyć wszystkiego jednocześnie. Jeżeli chcemy zwiększyć udział kierunków technicznych, to musi to się odbyć kosztem innych dziedzin czyli kierunków miękkich i nietechnicznych (prawo, administracja, nauki społeczne, humanistyka, historia).
To nie jest kwestia oceny tych kierunków. To kwestia ograniczonych zasobów, liczby studentów, kadry, czasu i środków. Każde państwo dokonuje takiego wyboru, świadomie lub nieświadomie.
System wartości jako ukryty mechanizm.
W poprzednim blogu wskazywałem, że fundamentem rozwoju jest system wartości.
To on decyduje o tym, jakie wybory podejmują młodzi ludzie, jakie kierunki uznawane są za prestiżowe, gdzie trafiają najzdolniejsi. Zaszczepiony w domach i utrwalony w mediach system wartości w naturalny sposób kieruje wielu młodych ludzi w stronę kierunków łatwiejszych i mniej wymagających technicznie.
Jest to być może racjonalna decyzja jednostki, ale jednocześnie niekorzystna z perspektywy długofalowego rozwoju państwa. Dlatego tak ważne jest, aby również w domach kształtować system wartości uwzględniający interes państwa, w szczególności poprzez podniesienie rangi i znaczenia kompetencji technicznych.
Rola mediów – niewykorzystany potencjał
WKM mają dziś realny wpływ na debatę publiczną.
Tym bardziej zaskakuje brak dyskusji o jednym z najważniejszych tematów strategicznych czyli o strukturze wykształcenia społeczeństwa i niezbędnych zmianach podstawy programowej. Zamiast tego jak pisałem dominują bieżące konflikty i krótkoterminowe analizy.
A przecież pytania, które powinny wybrzmiewać regularnie są proste. Ilu inżynierów potrzebuje Polska? Ilu prawników? Czego mamy uczyć dzieci i młodzież od najmłodszych lat?
Wnioski końcowe
1/ Nowoczesne państwo buduje swoją siłę poprzez zdolność do tworzenia i wdrażania nowych technologii.
Warunkiem tej zdolności jest odpowiednia struktura wykształcenia – z większym udziałem specjalistów technicznych. Brak tej zmiany oznacza rosnącą zależność od innych państw w kluczowych obszarach gospodarki, bezpieczeństwa i infrastruktury cyfrowej.
2/ Reforma edukacji musi mieć charakter strukturalny, a nie tylko programowy.
Obok zmiany proporcji kierunków konieczne jest wprowadzenie do edukacji nauki nowego „języka” – języka danych, procesów i modeli. Tak jak kiedyś czytanie i pisanie decydowało o miejscu człowieka w społeczeństwie, tak dziś decyduje o nim zdolność rozumienia i tworzenia systemów technologicznych.
To od tej kompetencji zależy, czy Polska będzie uczestnikiem, czy jedynie odbiorcą globalnego rozwoju technologicznego.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)