Wygenerowane w AI
Wygenerowane w AI
Piotr Tański Piotr Tański
168
BLOG

Czy Andrzej Duda wejdzie do gry?

Piotr Tański Piotr Tański Polityka Obserwuj notkę 2
Do napisania tego tekstu skłoniły mnie spekulacje, które pojawiły w kontekście wyborów prezydenckich w Krakowie. Otóż pojawił się pomysł, że były prezydent Andrzej Duda mógłby wystartować w wyborach na prezydenta Krakowa. Trudno jednak traktować taki scenariusz całkowicie poważnie. Oczywiście Kraków jest jednym z najważniejszych i najpiękniejszych miast w Polsce, jednak dla człowieka, który przez dziesięć lat pełnił urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, objęcie funkcji samorządowej byłoby raczej krokiem wstecz niż naturalnym etapem dalszej kariery.

imageZnacznie ciekawsze wydaje się inne pytanie: czy Andrzej Duda ma pomysł na swoją przyszłość polityczną i czy zdecyduje się wrócić do czynnej polityki? Wbrew pozorom okoliczności mogą temu sprzyjać.

Polska prawica znajduje się dziś w momencie przejściowym. W Prawie i Sprawiedliwości trwa rywalizacja o schedę po Jarosławie Kaczyńskim. To walka nie tylko o przywództwo w partii, ale również o przywództwo na całej szeroko rozumianej prawicy patriotycznej. Wśród potencjalnych następców wymienia się Przemysława Czarnka, który dla wielu obserwatorów wyrasta na jednego z głównych faworytów tego wyścigu. Swoich ambicji nie porzucił także Mateusz Morawiecki. Były premier dysponuje istotnym zapleczem, potrafi sprawnie organizować pieniądze być może też otrzymał wsparcie „zza oceanu”. Ale czy Morawiecki ma szansę aby przejąć „rząd dusz” na centroprawicy. Sądzę że były premier ma na to małe szanse.

W tym układzie Andrzej Duda pozostaje politykiem o wyjątkowej pozycji. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków w kraju, dwukrotnym zwycięzcą wyborów prezydenckich i osobą posiadającą własne środowisko polityczne. Choć przez lata był kojarzony z PiS, wielu wyborców postrzega go przede wszystkim jako samodzielnego polityka, reprezentującego bardziej umiarkowany nurt prawicy.

Warto więc rozważyć scenariusz, który dziś wydaje się mało prawdopodobny, ale w polityce nie można go całkowicie wykluczyć.

Załóżmy, że po wakacjach Marcin Mastalerek ogłasza powstanie nowego stowarzyszenia politycznego, przykładowo pod nazwą „Ruch Odpowiedzialnej Polski”. Taki projekt nie musiałby być klasyczną partią polityczną. Wręcz przeciwnie – początkowo mógłby funkcjonować jako: środowisko eksperckie, samorządowe i ideowe skupiające ludzi związanych z prezydenturą Andrzeja Dudy.

Naturalnym zapleczem takiej inicjatywy byliby byli ministrowie i współpracownicy Kancelarii Prezydenta, eksperci od bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, młodsi samorządowcy oraz politycy prawicy poszukujący nowego miejsca po zakończeniu epoki Jarosława Kaczyńskiego. Byłoby to środowisko bardziej umiarkowane od tradycyjnego PiS, ale jednocześnie wyraźnie konserwatywne i patriotyczne.

Sam Andrzej Duda nie musiałby formalnie kierować takim ruchem. Mógłby pełnić rolę patrona politycznego, pozostając ponad bieżącymi sporami organizacyjnymi. Taki model funkcjonowania byłby zresztą zgodny z jego dotychczasowym stylem działania.

Kolejnym etapem mogłyby być wybory parlamentarne w 2027 roku. Wyobraźmy sobie sytuację, w której działacze Ruchu Odpowiedzialnej Polski startują z list Konfederacji Wolność i Niepodległość. Otrzymują kilka czołowych miejsc na listach wyborczych, a sam Andrzej Duda decyduje się kandydować na przykład do Senatu z Krakowa.

Taki scenariusz oznaczałby jedno z największych przetasowań na polskiej prawicy od czasu powstania samej Konfederacji.

Obecnie głównymi twarzami Konfederacji są Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak. Partia jest kojarzona przede wszystkim z wolnorynkowym programem gospodarczym, antysystemowym charakterem i młodszym pokoleniem polityków prawicy. Dla części wyborców pozostaje jednak ugrupowaniem zbyt radykalnym lub niedostatecznie przygotowanym do sprawowania władzy.

Pojawienie się środowiska skupionego wokół Andrzeja Dudy i Marcina Mastalerka mogłoby znacząco zmienić ten obraz. Konfederacja przestałaby być postrzegana wyłącznie jako projekt wolnościowo-narodowy. Zaczęłaby przypominać szeroką formację prawicową zdolną do przyciągania różnych środowisk konserwatywnych.

Mogłoby to zwiększyć jej atrakcyjność w oczach umiarkowanych wyborców prawicy, części wyborców PiS, samorządowców oraz osób, które pozytywnie oceniały prezydenturę Andrzeja Dudy. Partia zyskałaby bardziej propaństwowy charakter i mogłaby być postrzegana jako ugrupowanie zdolne nie tylko do protestowania, ale również do współrządzenia krajem.

Oczywiście taki ruch miałby również swoje koszty. Najbardziej ideowy i antysystemowy elektorat Konfederacji mógłby uznać, że ugrupowanie zbyt mocno zbliża się do politycznego establishmentu. Część wyborców mogłaby odebrać współpracę ze środowiskiem prezydenckim jako odejście od pierwotnych założeń partii.

Największym przegranym takiego scenariusza mogłoby okazać się Prawo i Sprawiedliwość. Jeżeli Andrzej Duda zachowałby wysoką popularność po zakończeniu prezydentury, a jego środowisko polityczne zaczęłoby współpracować z Konfederacją, część wyborców mogłaby potraktować ten projekt jako naturalną kontynuację „dudyzmu”, a nie „kaczyzmu”. W konsekwencji PiS mógłby utracić część swojego umiarkowanego elektoratu.

Jak mogłoby to przełożyć się na wyniki wyborcze? W wariancie ostrożnym Konfederacja mogłaby zyskać kilka dodatkowych punktów procentowych i osiągnąć wynik rzędu 15–18 procent. W wariancie bardziej optymistycznym, przy wsparciu popularnych samorządowców i rozpoznawalnych polityków prawicy, możliwe byłoby nawet przekroczenie granicy 20 procent poparcia.

Najciekawsza byłaby jednak nie sama liczba mandatów, lecz zmiana układu sił na prawicy. Mogłaby powstać nowa polityczna oś. Z jednej strony funkcjonowałby PiS jako partia tradycyjnej prawicy społeczno-konserwatywnej. Z drugiej strony pojawiłaby się Konfederacja poszerzona o nurt prezydencki, reprezentująca bardziej nowoczesny, republikański i centroprawicowy model polityki. Po przeciwnej stronie sceny politycznej nadal znajdowałyby się ugrupowania liberalne i centrowe.

Byłaby to jedna z najważniejszych zmian w polskiej polityce od wielu lat.

A sam Andrzej Duda? Senat prawdopodobnie nie byłby celem samym w sobie. Mógłby stanowić jedynie etap większego planu politycznego. Trudno wykluczyć, że były prezydent w przyszłości mógłby odegrać ważną rolę na forum europejskim – jako lider szerokiego środowiska centroprawicowego, kandydat na wysokie stanowisko w instytucjach unijnych lub nawet polski komisarz w Komisji Europejskiej.

Na razie są to jedynie spekulacje. Jednak polityka ma to do siebie, że scenariusze uznawane dziś za mało prawdopodobne często stają się rzeczywistością szybciej, niż większość obserwatorów jest gotowa uwierzyć. Jedno jest pewne: jeśli Andrzej Duda zdecyduje się wrócić do aktywnej polityki, będzie to wydarzenie, które może istotnie wpłynąć na przyszły kształt polskiej prawicy.

Piotr Tański


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Piotr Tański – inwestor z ponad 20-letnim stażem, skoncentrowany głównie na rynkach Polski, Stanów Zjednoczonych oraz Ameryki Środkowej. Obecnie działa jako inwestor pasywny, skupiający się na długoterminowym budowaniu wartości. Od czasu do czasu dzieli się swoją wiedzą jako mentor i anioł biznesu. Ceni sobie prywatność oraz wolność, którą najchętniej wykorzystuje, spędzając czas na swoim ranczo w ukochanym zakątku świata. Zapraszam też do polubienia Strony na FB: facebook.com/przegladwspolczesny W innych sprawach można pisać na: piotr.tanski(at)o2.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka