piotryd piotryd
802
BLOG

Pułkownik i jego zadanie

piotryd piotryd Rozmaitości Obserwuj notkę 5

W napisanej w 1971 roku powieści „Dzień Szakala”, Frederick Forsyth włożył w usta zawodowego zabójcy słowa: „Zawodowiec nie działa pod wpływem emocji, jest więc znacznie spokojniejszy i mniej narażony na popełnianie błędów. Nie jest idealistą, więc nie miewa w ostatniej chwili zahamowań, nie ma skrupułów, że może zranić lub zabić Bogu ducha winnych przechodniów. Toteż szanse jego sukcesu są znacznie większe. Ale człowiek taki nie podejmie się akcji, zanim nie zmontuje planu, który nie tylko pozwoli mu wykonać zadanie, ale także zapewni mu maksymalną szansę uratowania własnej skóry”. Jeśli przyjąć założenie, że to co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku w okolicy smoleńskiego lotniska nie było dziełem przypadku, a efektem dokładnie przemyślanego planu zawodowca, warto może zadać pytanie o to, czy została zabezpieczona jego „własna skóra”. Czy mamy tego jakiekolwiek ślady? Czy ktokolwiek, na terenie Polski działał tak aby zapewnić bezkarność, ba aby zapobiec ujawnieniu jakichkolwiek dowodów bądź poszlak wskazujących na sprawcę? Aby zacierać ślady, siać dezinformację, wprowadzać konflikt między ekspertami...

Szukając odpowiedzi natrafiłem na relację Edmunda Klicha, w której wspomina dzień katastrofy. W swojej mowie wygłoszonej 6 maja 2010 roku przed sejmowa komisją infrastruktury Pan pułkownik informuje zebranych, że o katastrofie dowiedział się z mediów: Włączyłem TVN24, widzę, co się dzieje, w związku z tym natychmiast zacząłem się pakować i jadę do Warszawy (…). Tak gdzieś w połowie drogi(…)dostałem telefon od pana Aleksieja Morozowa, to jest obecnie przewodniczący Komisji Federacji Rosyjskiej(...) On zadzwonił i powiadomił mnie, że jest katastrofa w Smoleńsku i traktuje to, jako telefoniczne powiadomienie, natomiast formalne będzie później.(…) On zaproponował załącznik 13 do konwencji, bo myślę, że i według jego wiedzy, i ówczesnej mojej wiedzy, to jest jedyny dokument, który podpisała i strona polska, i Federacja Rosyjska, jako konwencję chicagowską tak zwaną z ’44 roku. Ja wtedy nie wypowiedziałem się jednoznacznie, ale też sądziłem, że to będzie jedyne rozwiązanie, to znaczy rozwiązanie, które ma jasne zasady prawne(…) Po przyjeździe do ministerstwa już pan minister Grabarczyk na mnie czekał. Zgłosiłem się do gabinetu pana ministra i też ten pogląd wyraziłem, że tu chyba aneks 13 jest takim dokumentem, gdzie obydwie strony mają określone procedury, jest to już jasne, to są zasady międzynarodowe”. Później okazało się jednak, że telefon od Morozowa odebrał jeszcze w domu i to ta rozmowa, a nie patriotyczny nakaz skłoniła go do wyjazdu do Warszawy! Niemniej, niezależnie od tego czy wydarzyło się to w domu, czy w drodze do stolicy wybór tego, jak już dziś wiemy nieadekwatnego dokumentu, na podstawę prawną przy badaniu zaistniałego zdarzenia został dokonany przez Aleksieja Morozowa, a Edmund Klich jedynie „sprzedał” pomysł ministrowi Grabarczykowi. „Muszę procedować według załącznika 13 i wymaga tego ode mnie pan Morozow” tłumaczył się później pułkownik. Faktycznie, załącznik 13 został formalnie narzucony przez stronę rosyjską już we wtorek (13 kwietnia 2010 r.) podczas telekonferencji z udziałem premiera Putina, jego zastępcy Siergieja Iwanowa i Tatiany Anodiny. Tym samym zabezpieczone zostało prawo Federacji Rosyjskiej do nieograniczonego dysponowania dowodami, decydowania o ich wydawaniu lub zatrzymaniu, o dopuszczeniu ekspertów zagranicznych, o zabezpieczeniu miejsca katastrofy i wraku samolotu, etc. To był jednak dopiero początek misji płk Edmunda Klicha.

W kolejnych dniach po katastrofie Klich, już jako polski akredytowany przy MAK  stale rozpowszechniał plotki, ujawniał rzekome przecieki, dozował sensacyjne informacje dotyczące śledztwa itp., itd. Jest to postępowanie bezprecedensowe i wręcz niedopuszczalne – nigdy nie ujawnia się szczegółów prowadzonego śledztwa przed jego zakończeniem!!! To absolutnie podstawowa zasada! A jednak Pan Pułkownik przy wydatnej współpracy rosyjskich i polskojęzycznych mediów, bez skrępowania upubliczniał swoje nieprawdziwe, jak się później okazywało „newsy”. Wszystko po to, aby wprowadzić informacyjny chaos, a zarazem przygotować społeczeństwo na konkluzje końcowego raportu Tatiany Anodiny, który całą winą za katastrofę obarczył pilotów, działających pod presją pijanego dowódcy polskiego lotnictwa. Wielu dzięki temu, mimo oczywistych przekłamań i przemilczeń uznało ustalenia komisji za rzetelne, a tylko „nieco niekompletne”.

Zadanie Edmunda Klicha nie zakończyło się jednak wraz z ogłoszeniem haniebnego raportu MAK. Do dziś, od czasu do czasu pojawia się w mediach wygłaszając często wykluczające się wzajemnie teorie, złote myśli i niczym nie potwierdzone, rzekome fakty. Jedno kłamstwo goni drugie, a wszystko po to aby skompromitować i obciążyć winą za katastrofę polskich pilotów, tym samym odsuwając podejrzenia od faktycznych sprawców. Z jego ust padły m.in. teorie o naciskach wywieranych na załogę, brednie o niedziałającym bez ILS przycisku „uchod”, ciągłe spekulacje nt. wyszkolenia pilotów, łgarstwa o obecności gen. Błasika w kokpicie, wyssana z palca informacja o kłótni przed wylotem, a na koniec doniesienie o presji jaką na nim samym miał wywierać min. Bogdan Klich.

Czyż to wszystko nie wygląda na celowe działanie mające na celu „zapewnienie maksymalnej szansy uratowania własnej skóry”???

 

piotryd
O mnie piotryd

Czuję swoją przynależność do cywilizacji łacińskiej, wyrosłej z tradycji Rzymu i opartej na Kościele Katolickim. Cywilizacji, która przyznaje siłom duchowym supremację nad fizycznymi, a od państwa wymaga, aby przestrzegało moralności. Uważam komunizm za zło nieporównanie większe od nazizmu, a to ze względu na liczbę ofiar, na spustoszenie jakie pozostawił w ludzkich umysłach i sercach, a także dlatego, iż do dzisiaj ma swych gorących wyznawców nawet w elitach władzy i mediach. Nie uznaję dorobku postępowej myśli lewicowej i uważam ją za składowisko bezwartościowych odpadków intelektualnych wyprodukowanych przez oszustów i frustratów. Opowiadam się za ewolucyjnymi zmianami, uznaję rynek za jedyny regulator gospodarki, jestem przywiązany do tradycji, wolności jednostki, religii i własności prywatnej. Sprzeciwiam się nadmiernej roli państwa w gospodarce, mam zdecydowanie negatywny stosunek do polityki socjalnej, nie jestem zwolennikiem egalitaryzmu. AMEN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości