25 maja 2011 roku w Pasłęku odbył się pogrzeb piętnastoletniej Eweliny. Nastolatka została zgwałcona, uduszona, a zwłoki zwyrodnialec zbezcześcił. Oskarżonym jest 64 letni Bronisław G. mieszkaniec sąsiedniej wsi. Za to, co zrobił tej dziewczynce, całej rodzinie i społeczności grozi mu dożywocie... 64 i dożywocie... Czyli ile?! 10, 20, 25 lat? W przypadku 25 letniej odsiadki, jako społeczeństwo zapłacimy za niego ok. 650 tys. PLN. O ile zostanie skazany, bo jeśli uznają go za chorego przyjdzie nam płacić wielokrotnie więcej za leczenie, opiekę, świadczenia... Jednym słowem zamiast kary morderca otrzyma w prezencie wikt i opierunek do końca swoich dni. Taka emerytura w wersji all inclusive. Czy jest moralnie dopuszczalne utrzymywanie wykolejeńców, gdy brakuje pieniędzy choćby na refundację leków ratujących życie?
Kara śmierci.
Wydaje się, że nie sposób dziś przekonywać kogokolwiek o konieczności przywrócenia kary śmierci. Takie można odnieść wrażenie szczególnie w kontekście ogólnoświatowego rozkwitu praw człowieka. Forsowane są dziś tezy o nieuniknionym upadku moralności jeśli sankcjonowane będą akty wynikające z niskich pobudek jak chęć zemsty, odwetu czy projekcji własnych lęków społeczeństwa. Bezsprzecznym wydaje się, że posiadając możliwość eliminacji z życia społeczeństwa osób, które zagrażają jego stabilności i bezpieczeństwu innych obywateli, należy karę główną zarzucić. Zgodnie z nauczaniem Jana Pawła II zawartym w encyklice Evangelium vitae: „Jest oczywiste, że (…) wymiar i jakość kary powinny być dokładnie rozważone i ocenione, i nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, to znaczy gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”.Podobnie Katechizm Kościoła Katolickiego zwraca uwagę, że „Jeśli środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, gdyż są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej”. Jasne zatem jest, że przez pryzmat etyki należy unikać orzekania kary śmierci w każdym przypadku, w którym istnieje możliwość skorzystania z innej formy ochrony społeczeństwa. O ile faktycznie taka możliwość istnieje! Stanowiskiem Kościoła Katolickiego w tej sprawie chętnie podpierają się ekspansywne środowiska lewicowo-liberalne. Jednak ich specyficzna moralność zdaje się być wyjątkowo relatywistyczna w kwestii ochrony życia.
Aborcja.
W myśl ustaleń Soboru Watykańskiego II aborcja jest nefanda crimina, czyli „okropnym przestępstwem”. Zabijanie nienarodzonych jest grzechem, za który nałożona jest najwyższa sankcja ekskomuniki, wiążącej mocą samego prawa. Oznacza to w praktyce automatyczne wykluczenie ze wspólnoty Kościoła osoby, która powoduje przerwanie ciąży. Dotyczy to wszystkich osób ochrzczonych i odbywa się bez udziału instytucji lub przedstawicieli kościelnych. Inne wyznania różnie podchodzą do kwestii zabijania nienarodzonych, ale przeważa pogląd, że jest to czynność niedopuszczalna w każdym okresie ciąży (prawosławie, mormoni, hinduizm, buddyzm), a judaizm i islam dopuszczają ją pod pewnymi warunkami. Mimo to w większości rozwiniętych społeczeństw liberalizacja prawa aborcyjnego jest tak daleko posunięta, że praktycznie niewiele odbiega od prawa rzymskiego, które nie dość, że dopuszczało aborcję to również pozwalało na zbijanie już narodzonych dzieci obarczonych widoczną chorobą lub kalectwem. Ciężko mi było uwierzyć w to, że w tzw. metodzie częściowego porodu stosowanej w zaawansowanej ciąży (6 miesiąc), osoba nazywana lekarzem, szczypcami chwyta nóżkę dziecka i wyciąga je z łona osoby zwanej matką do momentu, kiedy napotyka opór stawiany przez nie mieszczącą się w kanale rodnym główkę. Wówczas specjalna, gruba igła zostaje wbijana w potylicę dziecka i ssak odsysa mózg, aż czaszka zapada się do wewnątrz, dzięki czemu można wyciągnąć zwłoki do końca. Również inne, „zwykłe” metody aborcyjne, niewiele różnią się od opisanej wyżej. Pomijając wczesną aborcję (jakkolwiek również niedopuszczalną), którą przeprowadza się przy użyciu środków farmakologicznych, sposoby na zabicie bezbronnego, niewinnego człowieka są bezprzykładnym okrucieństwem i bestialstwem najwyższej próby. Część krajów, w tym Polska dopuszcza aborcję do 12 tygodnia ciąży włącznie. Jak to się najczęściej odbywa? Otóż, ukształtowane już w tym wieku dziecko, z bijącym serduszkiem, rączkami, nóżkami, etc. zostaje wessane do specjalnego pojemnika zbiorczego. Potem następuje tzw. łyżeczkowanie czyli oczyszczenie łożyska za pomocą specjalnego narzędzia - „skrobaka”, a następne powtórne odessanie pozostałości. Czasem szczypcami trzeba rozczłonkować dziecko i wyciągnąć je po kawałku. Innym razem wstrzykuje się roztwór soli powodujący poparzenia i absorpcję wody co prowadzi do śmierci, choć jak pokazuje historia Gianny Jessen nie zawsze jest to dostatecznie skuteczne. Zdarza się w późnej aborcji, że trzeba dobić dziecko już poza organizmem „matki”. I to się robi! Dokonuje się tego wobec całkowicie bezbronnych i absolutnie niewinnych istot! Na całym świecie ponad 40 milionów razy w ciągu roku!!!
W tym miejscu wypada choćby zasygnalizować, że z tych samych przyczyn niedopuszczalne jest zapłodnienie in vitro, w procesie w którym na jedno „poczęte” życie przypada ok. 20 celowych śmierci odrzuconych zarodków. I choć, jak twierdzą zwolennicy „niezbywalnego prawa do potomstwa” niewykorzystane zarodki są zamrażane, to czy słyszał ktoś o ich odmrożeniu? In Vitro niedopuszczalne jest oczywiście nie tylko dlatego, że unicestwia się ludzkie zarodki, jest to znacznie szerszy temat, do którego zgłębienia odsyłam choćby na blog Pana Tomasza Terlikowskiego.
Eutanazja
Jan Paweł II w cytowanej wyżej Evangelium vitae nauczał: „Przez eutanazję w ścisłym i właściwym sensie należy rozumieć czyn lub zaniedbanie, które ze swej natury lub w intencji działającego powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia(…)potwierdzam, że eutanazja jest poważnym naruszeniem Prawa Bożego jako moralnie niedopuszczalne dobrowolne zabójstwo osoby ludzkiej(…) Praktyka eutanazji zawiera — zależnie od okoliczności — zło cechujące samobójstwo lub zabójstwo”. Jednocześnie jednak Papież zwrócił uwagę na różnicę pomiędzy eutanazją, a podjęciem decyzji o zaprzestaniu „uporczywej terapii”: „Od eutanazji należy odróżnić decyzję o rezygnacji z tak zwanej „uporczywej terapii”, to znaczy z pewnych zabiegów medycznych, które przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego, ponieważ nie są już współmierne do rezultatów, jakich można by oczekiwać, lub też są zbyt uciążliwe dla samego chorego i dla jego rodziny. W takich sytuacjach, gdy śmierć jest bliska i nieuchronna, można w zgodzie z sumieniem „zrezygnować z zabiegów, które spowodowałyby jedynie nietrwałe i bolesne przedłużenie życia, nie należy jednak przerywać normalnych terapii, jakich wymaga chory w takich przypadkach”. Warto bowiem pamiętać, że w istocie wbrew głoszonym przez określone koła kłamstwom, katolicyzm nie nakazuje przedłużania cierpień umierającym! Zresztą w przypadku eutanazji, podobnie jak w kwestii aborcji również niechrześcijańskie doktryny religijne (judaizm, islam, buddyzm) sprzeciwiają się wszelkim środkom zmierzającym do skrócenia życia człowieka. O co chodzi w propagowanym przez nowooświecone społeczności (Holandii, Belgii, Luksemburgu, Albanii, Japonii, USA-Teksas i Oregon, Australii) prawie do „dobrej” śmierci? Pod przykrywą humanizmu wyrażanego rzekomym współczuciem dla cierpiącego, skrywany jest bardzo przyziemny interes, zawierający się w priorytecie produkcji dóbr materialnych nad partykularnym dobrem człowieka.
***
Co zatem mamy sądzić o "moralnych autorytetach" nawołujących do bezwzględnego zaniechania stosowania kary śmierci, a jednocześnie twierdzących, że kobieta ma prawo decydować o życiu i śmierci swojego nienarodzonego dziecka, że każdy ma prawo decydowania o przerwaniu cierpienia swojego, lub swoich bliskich poprzez spowodowanie ich śmierci? W moim odczuciu jest to hipokryzja mająca zatrzeć granice odczłowieczenia, jakie zdaje się nakreślać forsowane prawo do „wolnego wyboru”. Jest to wreszcie stricte satanistyczna ideologia, zakładająca odwrócenie systemu wartości chrześcijańskich – to co jest dobrem, staje się złem, co jest dopuszczalne staje się niedopuszczalne, a co jest białe, ma być czarne. Jedynym prawem natomiast ma być czynienie własnej woli!
Nie godzę się na to!
Mam nadzieję, że Wy również chyba, że stoicie na stanowisku, iż bardziej niż oprawca piętnastoletniej Ewelinki Bronisław G. na śmierć zasługuje te 40 milionów nienarodzonych dzieci, które mogły przeszkadzać swoim „mamusiom” w wypełnianiu swoich zachcianek, w czynieniu swojej woli...
W demokracji obowiązuje prawo większości. Kto w Polsce stanowi większość, kim jest 90% chrześcijan mówiących polskim językiem, kto jest za życiem, a kto za śmiercią, kto jest pokoleniem JPII, komu bliżej do Ewangelii, a komu do „Liber AL vel Legis”?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)