Pamiętacie film: „History of the World: Part I” Mela Brooksa z 1981 roku? Lekka komedia, trochę w stylu Monty Pythona, w której absurd doprowadzony jest do perfekcji, a słowo parodia nabiera nowego znaczenia. Zresztą, kto lubi filmy Brooksa wie o czym mówię. Otóż dziś podczas porannej prasówki przypomniała mi się jedna scena z tego filmu. Skojarzenie nasunęło się po przeczytaniu artykułu w Newsweek’u pt. „Krótka historia błaznów polskich” (http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/krotka-historia-blaznow-polskich,77828,1). Andrzej Krajewski w swoim felietonie pisze o nowym zwyczaju, który wprowadziła do Belwederu Pierwsza Dama, a mianowicie o występach komediantów. Jak się okazuje raz w miesiącu, specjalnie dla Pana Prezydenta, w trosce o jego nerwy, organizowane są pokazy artystów kabaretowych, którzy starają się zrelaksować Głowę Państwa. Jak niebezpieczne może być to zadanie dowiadujemy się z poniżej rozpisanej sceny, zaczerpniętej ze wspomnianej wyżej komedii.
Postacie sceny:
CA – osoba zapowiadająca występ komedianta, zausznik Cezara.
Cezar – skorumpowany grubas u szczytu władzy, świetna rola śp. Dom DeLuise’a.
Komikus – komediant, w tej roli sam Mel Brooks.
Rozanielony Cezar, który przed minutą skończył kąpiel w złocie, leży wygodnie pałaszując garściami słodkie winogrona.
CA – Komikus, nowy filozof uliczny spod Wezuwiusza.
Cezar – Świetnie! Lubię górski humor.
Do sali, nieco nieporadnie wkracza Komikus – bezrobotny filozof i komediant amator.
Komikus – Dobry wieczór damy i władcy. Właśnie wróciłem z Wenecji i kurka wodna, ręce me zmęczone są. Wenecja jest bardzo starym, bardzo pięknym, antycznym miastem. Można się tam wiele nauczyć. Słyszeliście o tej nowej sekcie, Chrześcijanach? Śmieszna z nich banda. Po pierwsze, są tak biedni, że mają tylko jednego boga! My, Rzymianie, jesteśmy bogaci. Mamy boga na każdą okazję, za wyjątkiem boga od przedwczesnego wytrysku...Ale słyszałem, że i ten szybko nadejdzie.
Cezar śmieje się rozbryzgując wokół resztki jedzenia.
Cezar – Wspaniale! Cudownie!
Rozochocony komediant podejmuje nowy wątek.
Komikus – Spójrzmy prawdzie w oczy. Na punkcie czego wszyscy ostatnio szaleją? Odchudzanie! Każdy w Rzymie przebywa albo w łaźni, albo w womitorium. Pół Rzymu gotuje, drugie pół wymiotuje! Gotować lub wymiotować!
Cezar i jego otoczenie pokładają się ze śmiechu.
Komikus – Ale nie możecie obwiniać tych ludzi za chęć bycia szczupłymi. W końcu, kto chce wyglądać jak wielka tłusta świnia?
Cezar, lekko skonsternowany na tle pieczonego prosiaka za jego plecami, z jabłkiem wepchniętym w usta, niewyraźnie mamrocze:
Cezar – Czy on powiedział "wielka tłusta świnia"?
CA – Tak panie, powiedział.
Cezar – Czy miał na myśli mnie?
CA – Tak mi się wydaje.
Cezar przestaje się śmiać, zaczyna uważnie przyglądać się Komikusowi, który panicznie stara się zmienić temat.
Komikus – Tł...nie tłuszcz. N..nie. A więc, dwóch Żydów...eee, nie. Syryjczyków... eee, nie, eee...
Na twarzy Cezara wściekłość powoli ustępuje miejsca grymasowi znudzenia.
Komikus – Polityków, polityków, mam na myśli polityków! Politycy! Tak! Rzymski senat. Rzymski senat jest najbardziej skorumpowaną instytucją, gdzie za pieniądze kupisz wszystko! Korupcja ma swój początek na ulicy wraz z handlem obwoźnym. Komiwojażer przekupuje mistrza cechu, ten przekupuje radnego, radny przekupuje senatora, a senator... To wszystko zmierza do Cesarza! Cholera jasna!
Wściekły Cezar wypluwa z ust nadgryzione jabłko.
Cezar – Zabić go!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)