piotryd piotryd
1487
BLOG

Czemu akurat Freddie i co dalej?

piotryd piotryd Rozmaitości Obserwuj notkę 35

 

O dzisiejszej „wielkiej rocznicy” dowiedziałem się rano z popularnego, polskojęzycznego  portalu internetowego. Na głównej stronie, wielkimi literami, na kolorowym tle wyłuszczono o co chodzi, o czym mamy pamiętać i kogo z podziwem wspominać, a być może nawet podawać naszym dzieciom za wzór... Dwadzieścia lat temu zmarł bowiem Freddie Mercury, wokalista popularnej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, brytyjskiej, poprockowej grupy Queen. Na kolejnych stronach portalu, możemy zapoznać się z jego muzyczną drogą kariery oraz z historią niezliczonych podbojów miłosnych, seksualnych i narkotykowych ekscesów i tragicznych w skutkach romansów. Rodzi się oczywiste pytanie - cóż takiego jest w tej rocznicy wyjątkowego, że poświęca się cały dzień temu kontrowersyjnemu celebrycie? Czy chodzi tylko o jakieś wyjątkowe osiągnięcia, wyjątkowy talent, charyzmę, popularność, czy może o coś jeszcze? Może w tle tej tragicznej śmierci spowodowanej wyniszczeniem organizmu przez AIDS, podstępnie prowadzona jest kampania światopoglądowa? Może ta śmierć stała się wygodnym pretekstem do lansowania określonego stylu życia, ideologii, systemu wartości lub raczej antywartości?

Od razu zaznaczę, że lubię Queen. Może bez zbytniej ekscytacji, jednak zawsze doceniałem ich sprawność muzyczną, talent kompozytorski, umiejętność pisania przebojów i oczywiście zdolności wokalne samego Mercurego. Niemniej już od momentu jego śmierci, która stała się jednocześnie początkiem specyficznej kampanii reklamowej, miałem niemiłe wrażenie, że mimowolnie uczestniczymy w czymś więcej, niż tylko w zwykłym oddawaniu hołdu popularnemu bądź co bądź zmarłemu. Bo okazji do podobnych wspomnień niestety nie brakuje. Gdybyśmy tylko chcieli, to w każdym miesiącu mielibyśmy okazję do obchodzenia kolejnych rocznic śmierci, często dalece bardziej zasłużonych dla historii rocka muzyków.

Aby nie pozostać gołosłownym pozwolę sobie wymienić w tym miejscu, kilku ogólnie znanych, nieżyjących herosów popkultury. A zatem w styczniu moglibyśmy wystawić laurkę Philowi Lynott z grupy Thin Lizzy, której płyty wielokrotnie zajmowały wyższe pozycje na listach sprzedaży niż albumy Queen. W tym miesiącu zmarł również Maurice Gibb z Bee Gees i Wilson Pickett. Luty to rocznice śmierci m.in. lidera najważniejszej bodajże grupy w historii punk rocka Sida Vicious z Sex Pistols. W lutym należałoby też uczcić pamięć Buddy Holly’ego i  Ritchie Valens’a, a przede wszystkim Bona Scotta z najpopularniejszej obecnie hardrockowej grupy AC/DC oraz Gary Moore’a, którego jak sądzę nikomu przedstawiać nie trzeba. W marcu umarł Ron McKernan z The Grateful Dead, a w kwietniu Kurt Cobain z kultowej Nirvany oraz wirtuoz perkusji Cozy Powell, który wspierał swoim talentem takie sławy jak Rainbow, Black Sabbath, MSG, ELP oraz wiele innych formacji i wykonawców od Hot Chocolate po Roberta Planta! Maj to przede wszystkim nieodżałowany Bob Marley, Ian Curtis z Joy Division i Ronnie James Dio z Rainbow, Black Sabbath, DIO. W czerwcu zmarli: wielki Michael Jackson, gigant bluesa John Lee Hooker i John Entwistle z The Who, w lipcu: Brian Jones z The Rolling Stones i oczywiście Jim Morrison z The Doors! Kolejne miesiące również pełne są okazji do oddawania hołdu zmarłym gwiazdom formatu wielokrotnie większego niż lider Queen: sierpień – sam Król Elvis Presley, wrzesień – Jimi Hendrix, John Bonham z Led Zeppelin i Richard Wright z Pink Floyd, październik – Janis Joplin, listopad – George Harrison z The Beatles, grudzień – Roy Orbison, Frank Zappa i oczywiście sam John Lennon! Zarówno ci wszyscy wymienieni, jak też jeszcze wielu innych zapewne zasłużyło na pamięć, na swoje dni, na pomniki... Również wśród nich można byłoby wskazać tych „prowadzących się” lepiej i tych bardziej zdeprawowanych: uzależnionych od seksu, kokainy, alkoholu, etc. A jednak rzadko się ich wspomina, a praktycznie nigdy nie towarzyszy rocznicom ich śmierci taka kampania medialna jaką obserwujemy dzisiaj. Dlaczego?

Nie umiem i nie chcę odpowiadać na to pytanie. Nie umiem, bo zdecydowaną większość wymienionych wyżej o wiele bardziej cenię od popowego hedonisty z Queen. Nie chcę, bo odpowiedź, która mi się nasuwa znów ukazałaby mnie w świetle nietolerancji i homofobii, jako osobnika węszącego teorie spiskowe i polującego na czarownice. Doświadczyłem tego ostatnio, na towarzyskim spotkaniu, na którym napomknąłem jedynie o okultystycznej wymowie jednej z popularnych powieści dla młodzieży. Od razu posypały się zarzuty, jakoby to jestem zacofany, nietolerancyjny, a wręcz nawet głupi. Wyciągnięto argumenty przeciwko katolickim świętym, ks. Popiełuszce i innym zamordowanym przez bezpiekę, Biblii i samemu Panu Bogu... Zdaniem moich oponentów, a zapewne również innych zwolenników tzw. wolności i postępu, nie wolno bowiem sprzeciwiać się woli ludu! Skoro chcą czcić hedonistę, sodomitę, narkomana i skandalistę, to mają do tego prawo. Takie samo prawo jak demokratyczne przyzwolenie na wprowadzanie do parlamentu homoseksualistów, antyklerykałów, byłych ubeków i tajnych współpracowników oraz antypolaków wszelkiej maści! Skoro takich idoli potrzebuje ciężko pracujące społeczeństwo, skazane na kierat do końca życia, to ma do tego niezbywalne prawo! Ważniejsze to prawo od prawa do życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci, prawa do emerytury, prawa do pracy i godziwego wynagrodzenia, prawa do jedności i dumy narodowej, prawa do ochrony wartości moralnych czy uniwersalnych i niezależnych od wyznania systemów etycznych.

Do czego nas, jako naród, jako ludzkość to doprowadzi? Na to pytanie również nie chcę odpowiadać, choć gdyby sięgnąć do historii łatwo by było taką odpowiedź znaleźć.

Zatem polecam – odpowiedzcie sobie sami!

piotryd
O mnie piotryd

Czuję swoją przynależność do cywilizacji łacińskiej, wyrosłej z tradycji Rzymu i opartej na Kościele Katolickim. Cywilizacji, która przyznaje siłom duchowym supremację nad fizycznymi, a od państwa wymaga, aby przestrzegało moralności. Uważam komunizm za zło nieporównanie większe od nazizmu, a to ze względu na liczbę ofiar, na spustoszenie jakie pozostawił w ludzkich umysłach i sercach, a także dlatego, iż do dzisiaj ma swych gorących wyznawców nawet w elitach władzy i mediach. Nie uznaję dorobku postępowej myśli lewicowej i uważam ją za składowisko bezwartościowych odpadków intelektualnych wyprodukowanych przez oszustów i frustratów. Opowiadam się za ewolucyjnymi zmianami, uznaję rynek za jedyny regulator gospodarki, jestem przywiązany do tradycji, wolności jednostki, religii i własności prywatnej. Sprzeciwiam się nadmiernej roli państwa w gospodarce, mam zdecydowanie negatywny stosunek do polityki socjalnej, nie jestem zwolennikiem egalitaryzmu. AMEN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Rozmaitości