51 obserwujących
359 notek
393k odsłony
  2034   10

Archiwum współczesności: Rozdęte ego Lema

#prawo cytatu
#prawo cytatu
Lem zawsze był antyklerykalny i komunizował, ale starał się przynajmniej racjonalnie uzasadniać swoje opinie. Teraz już tylko obraża. A nawet fałszuje związki między faktami.

Ambicje autora „Solaris” wykraczają daleko poza etykietkę poczytnego odnowiciela, innowatora czy nawet klasyka fantastyki naukowej, Owocem specyficznego talentu Lema do przyswajania specjalistycznych prac naukowych i tłumaczenia ich rezultatów na język gawędy, chwilami wręcz rubasznej, ale dającej czytelnikom poczucie obcowania z aktualnym stanem wiedzy, stała się jego eseistyka naukoznawcza i futurologiczna. „Dialogi”, „Summa Technologiae”, „Bomba megabitowa”, „Okamgnienie”.

Prof. Jerzy Jarzębski, znawca i edytor dzieł Lema, w przedmowie do kolejnego wydania „Summy...” potwierdził zamysły autora, który niejako w opozycji do św. Tomasza z Akwinu (stąd aluzyjny tytuł książki) chciał stworzyć „ateistyczny paradygmat Kosmosu, w którym  miejsce Boga zajmuje Rozum – jako siła sprawcza i zarazem niepodległa wobec biologii, zmierzająca w swej ewolucji ku własnym, niedocieczonym celom”.

Czyżby kolejna próba urzeczywistnienia gnostyckiej utopii, tym razem w scjentyczno-technologicznym przebraniu? Może dlatego autorowi „Solaris” czy „Tajemnicy chińskiego pokoju” nie wystarcza status poczytnego pisarza, choćby i z 28 milionami egzemplarzy nakładu. Jeśli ma się ambicje kreowania „odmiennych stanów świadomości”... Sam Lem ubolewa nad faktem, że tylko raz, w jakiejś encyklopedii niemieckiej nazwano go filozofem.

Błaznujący kapłan?   
Niesforny chłopiec z „Wysokiego Zamku” chciałby więc, aby traktowano go poważnie. Pytanie tylko, czy jest gotów do wzajemności w tym względzie. Lem nie chce pamiętać, że negowanie istnienia Boga na poziomie refleksji teoretycznej (powiedzmy – brak łaski wiary), jest czymś innym niż ironia, drwiny lub wręcz szyderstwo serwowane bliźnim, którzy egzystencjalny dylemat istnienia Transcendencji rozstrzygają inaczej. Przez dekady Lem starał się uchodzić za osobę pozbawioną zmysłu metafizycznego, pozornie pasjonowało go tylko rozważanie czystych możliwości. Jednak gorliwość, z jaką zawsze tępił tzw. ciemnotę, czyli wszelką światopoglądową odmienność, kojarzy się z nietolerancyjną postawą właściwą raczej kultystom.

Przejawiane przez niego, niestety w coraz gorszej formie, poczucie intelektualnej wyższości, mało kogo już przejmuje. W odgrodzonej od świata PRL był, dzięki uprzywilejowanej pozycji pisarza, rodzajem Wikipedii dla młodych, głodnych niedostępnej wtedy wiedzy. Dziś z powodzeniem zastąpiły Lema dobrze zaopatrzone księgarnie oraz Internet.

Histeryczny w tonie i opatrzony prowokacyjnym tytułem wywiad z „Przeglądu” dodaje nowy rys do publicznego wizerunku pisarza. Oto dumny twórca „Golema XIV” (od Ego-Lem) czy wirtualnego ateisty Adana-300 (z opowiadania „Non serviam”) przestał argumentować. Za to wścieka się, epitetuje, obraża. A swój jadowity antyklerykalizm (por. koncept ze strzelbą-papieżówką z „Kongresu futurologicznego”), maskowany zwykle dotąd groteskową formą uprawianej prozy, łączy z jawnym już antypolonizmem.

Lem niby dystansuje się od PRL, ale wychwala prezydenturę Kwaśniewskiego. Potępia w czambuł USA i polską prawicę. Odpowiedzialność za dewastację rodzinnego Lwowa w czasach ZSRR przerzuca na administrację Juszczenki. I to wszystko na jednym oddechu... A Szubartowicz pilnie notuje.

„Głupi Bush”, „Kaczory”, „Romcio Giertych”, „Polska to cywilizacyjne zadupie” – to nie wyczyny podekscytowanego słuchacza jakiejś „pyskatej” radiostacji, lecz kolejny dowód nadzwyczajności Lema. Okazuje się, że autor „Wielkości urojonej” czy „Doskonałej Próżni” nie jest wyłącznie CZYSTYM INTELEKTEM pozbawionym sfery odczuwania. Jak wszyscy, Lem ulega emocjom, żywi namiętne uczucia. Tyle że ich ośrodek, teraz dopiero to widać, sytuuje się nietypowo. Gdzieś między wątrobą a woreczkiem żółciowym.
          

Waldemar Żyszkiewicz                                                          

„Nasza Polska” nr 2 (533) , z 10 stycznia 2006

Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale