plastic surgeon plastic surgeon
2000
BLOG

Ile barbarzyństwa uniesiemy?

plastic surgeon plastic surgeon Sporty walki Obserwuj temat Obserwuj notkę 27
Media obiegła wiadomość o śmierci Mateusza Murańskiego. Żegnają go współpracownicy, kibice, internauci. Osobiści nie uważałem go za sportowca ani aktora. Zagrał w paradokumencie, zagrał w filmie, brał udział w wydarzeniach określanych jako freak fighty. Był młodym, ambitnym chłopakiem, który znalazł sposób na zarabianie i zaistnienie w przestrzeni publicznej.

Pewne jest jedno, to wielki dramat, kiedy tak młody człowiek odchodzi z tego świata. Jednocześnie warto aby ta śmierć skłoniła do pewnej refleksji, bo w Internecie są też komentarze złośliwie, głupie i niegodziwe. Warto zastanowić się dlaczego. 

Trash talking

Podobno pionierem trash talkingu był był Mahummad Ali. Praktyka znana od lat, stosowana na boiskach, kortach i w ringu, która polega na zdenerwowaniu zawodnika w celu wytrącenia go z równowagi. Zainteresowanych skutecznością takich zabiegów odsyłam do meczu finałowego mistrzostw świata w 2006 roku Francja – Włochy. Nigdy jednak nie przekraczano granicy dobrego smaku.

Pamiętam lata dziewięćdziesiąte w boksie. Walka Lenox Lewis – Zeljko Mavrović. Przed walką dziewczyna Mavrovicia oświadczyła: gwiazdy mówią, że „Zed” wygra. Lewis odpowiedział: „Zed” zobaczy gwiazdy, ale po walce. Takie to były słowne przepychanki. Ostatecznie wszystko kończyło się w ringu. Z czasem reguły dobrego smaku zostały przekraczane. Po raz pierwszy zwróciłem na to uwagę w roku 2000, kiedy na konferencji Mike Tyson odgrażał się Andrzejowi Gołocie, że odeśle go do domu...w worku. Dziennikarze sportowi jednogłośnie potępili takie zachowanie. Dwa lata później wszystko poszło o krok dalej, bo przed walką Tyson – Lewis grupa statystów prewencyjnie stała na środku ringu, żeby pięściarze cierpliwie czekali do pierwszego gongu.

Po roku dwutysięcznym kultura w sporcie (i rozrywce) znalazła się na równi pochyłej. Z roku na rok przekraczano kolejne granice. Na konferencji doszło do przepychanki Władymira Kliczko z Davidem Hay,em, a Derek Cisora opluł wodą, a nawet spoliczkował jednego z braci.

Obok federacji pięściarskich było jeszcze UFC gdzie złośliwości, docinki, czy zapowiedzi srogiego łomotu przerodziły się w wyzwiska, chuligańskie wybryki i groźby, czego przykładem było zachowanie Conora McGregora w 2018 roku, który zaatakował autokar z innymi zawodnikami wybijając szybę.

W Polsce

W Polsce zaistniała pierwsza organizacja zajmująca się zawodami w mieszanych sztukach walk - KSW, gdzie niespodziewanie największym zainteresowaniem cieszyły się starcia ludzi nie związanych ze sportami walki. Do legendy przeszła walka Mariusza Pudzianowskiego z bokserzyną z Częstochowy. Już wtedy machina marketingowa doprowadziła do zmutowania trash talkingu w totalnie niesportowe zachowania polegającego na obrażaniu i wyzwiskach.
image

Warto zaznaczyć, że równocześnie rozrywka w TV i Internecie zaczęła być coraz bardziej wulgarna. Programy rozrywkowe zaczęły być wypierane przez paradokumenty i reality show. Za flagowy produkt upadającej kultury, która z popularnej przepoczwarzyła się w antykulturę, można uznać Warsaw Shore, czyli relację z życia ludzi, którzy egzystencję ograniczają do wypić, zakąsić, pobzykać, a to wszystko w akompaniamencie ch**e, ku**y, pierd**a i jeb**ia. osobiście nie jestem przeciwnikiem takiej filozofii życia, a i zdarza mi się kląć jak przysłowiowemu szewcowi, ale do głowy by mi nie przyszło, żeby prezentować to w telewizji jako rozrywkę. W sieci pojawili się patostreamerzy, którzy okazali się tak odpychający, że aż ciekawi.

image

W końcu powstała federacja specjalizująca się w organizowaniu walk osób znanych (z tego, że są znani). Przyznam, że początkowo byłem pozytywnie nastawiony do tego zjawiska. W końcu jeśli ktoś chciał poczuć atmosferę przygotowań do walki, wyjście do ringu i samą walkę na oczach tysięcy ludzi, to czemu nie. Z czasem okazało się jednak, że osoba znana to przedstawiciel społecznego marginesu posiadający dostęp do Internetu. Z zaciekawieniem oglądałem pierwsze konferencje. Moja ciekawość szybko przeszła w niesmak, który z kolei ewoluował w niechęć graniczącą z obrzydzeniem. Okazało się, że same walki niekoniecznie są interesujące, ale osobnym show są konferencje i ważenie przed walką, gdzie już tradycją stało się mordobicie i zachowania, które nie występują nawet u parzystokopytnych.

I tak doszliśmy do dnia śmierci jednego z uczestników tych spektakli.

Freak fighterzy apelują o zaprzestanie hejtu i uszanowanie sytuacji. Tłumaczą, że Murański nie radził sobie z hejtem i obwiniają o zaistniałą sytuację anonimowych hejterów. A kto to to wszystko nakręcił? Kto jest autorem tej spirali nienawiści i złych emocji? No przecież hejt, chamstwo i bluzgi to fundamenty freak fightów. Konferencje przed poszczególnymi galami to pokaz najbardziej prymitywnych zachowań, to miejsce, gdzie kryminalna przeszłość jest atutem, a wymyślnie nowego bluzgu stanowi o elokwencji jego autora. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, to żaden sport. To kloacze widowisko „od gawiedzi dla gawiedzi”. Być może Mateusz Murański tego nie wytrzymał, ale wszedł w ten świat dobrowolnie i tkwił w nim. Jeśli naprawdę chcemy, żeby to dramatyczne wydarzenie, jakim jest jego przedwczesna śmierć, nie rozmyło się w medialnych newsach, to może warto zadać sobie pytanie ile barbarzyństwa jesteśmy w stanie jeszcze unieść?


SŁOIK W WIELKIM MIEŚCIE

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport