plastic surgeon plastic surgeon
154
BLOG

Patriotyzm = PiS (?)

plastic surgeon plastic surgeon Polityka Obserwuj notkę 13
Na łamach "Gazety Polskiej", ale również miesięcznika „Nowe Państwo” pojawił się felieton pani redaktor Katarzyny Gójskiej, który niczym soczewka skupia światopogląd pisowskiego plemienia i ich bańki medialnej.

Ja pozwolę sobie na krótką dyskusję z Panią Redaktor

Pani redaktor zaczyna od stwierdzenia, że to działalność śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego ukształtowała nurt niepodległościowy w Polsce. Nie zgadzam się. Szeroko pojęty nurt niepodległościowy, czy patriotyczny rodził się i kształtował od lat dziewięćdziesiątych i to nie Porozumienie Centrum ani PIS są kolebką wolnościowców, niepodległościowców, patriotów, czy szeroko pojętej prawicy. Zacznijmy od tego, że nie ma ośrodka, który mógłby uchodzić za taką kolebkę. To wszystko rodziło się w pojedynczych gniazdach. To Unia Polityki Realnej kształtowała niezależne myślenie tzw. „kuców”, kanały internetowe takie jak TVAsme, gdzie edukował redaktor Michalkiewicz, Radio Maryja w Toruniu, czasopismo Najwyższy Czas, wydawnictwo Capital Book, nieco bardziej radykalne Narodowe Odrodzenie Polski i Obóz Narodowo-Radykalny. To tam kolportowano treści patriotyczne, mówiono, że model ekonomiczny państwa, w którym żyjemy jest kolonialny i zły dla obywateli, że następuje marnotrawienie substancji społecznej (wykłady śp. prof. Kieżuna). Te wszystkie ośrodki były piętnowane medialne, marginalizowane i tylko dzięki wytrwałości ich liderów te idee przetrwały lata dziewięćdziesiąte. Korwiniści przepoczwarzali się w Kongres Nowej Prawicy, później Konfederacje (ostatecznie dwie) powstał Ruch Narodowy - pamiętny 11 listopada 2012 roku i zapoczątkowana piękna tradycja Marszu 11.11, który PiS próbował zawłaszczyć. Wraz z nastaniem ery Internetu i mediów społecznościowych zaczęli nadawać niezależni: red. Witold Gadowski, Rafał Otoka Frąckiewicz, Rafał Ziemkiewicz i wielu, wielu innych. To są źródła, czy kolebki nowoczesnego patriotyzmu w Polsce.

Pragnę podkreślić, że swoją olbrzymią rolę miały tu również media pana Sakiewicza. Ja sam reedukację światopoglądową zacząłem do "Gazety Polskiej", "Niezależnej Gazety Polskiej" i "Nowego Państwa" za czasów tzw. pierwszej Platformy czyli 2007 – 2015. W tym czasie pojawiły się media braci Karnowskich – tygodnik "W Sieci", później "Sieci", tygodnik "Uważam RZE" zniszczony, odrodzony jako "Do Rzeczy". Nie odmawiam im wkładu w Wielką Sprawę. Problem jest taki, że media pana Sakiewicza były wartościowe jako prasa opozycyjna, gdzie rusofobię dało się jakoś znieść. Później, po 2015 roku stał się tubą medialną PiSu. Szkoda.

Jeśli chodzi o wkład śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w niepodległość naszego kraju to ja, przede wszystkim, zapamiętam go jako prezydenta podpisującego Traktat z Lizbony 13 grudnia 2007 roku, który amputował państwu polskiemu dużą cześć suwerenności. Bo, jak to pani redaktor określiła mocne piętnowanie sojuszu niemiecko-rosyjskiego na arenie międzynarodowej było, w mojej ocenie, tak skuteczne jak obecne oburzenie w szeregach PiSu na poczynania UE.

Pani Gójska obawia się tzw. prorosyjskiej prawicy, której odmawia patriotyzmu. Dla pani redaktor wszystko co nie PiS, to ruska agentura. Dziennikarka zauważa, że od czasu pandemii COVID coraz śmielej działa prorosyjski nurt polityczny. Jak rozumiem ten prorosyjski nurt, to ci wszyscy, który nie dawali wiary w paramedyczną propagandę, oraz nie chcieli się poddać paramedycznemu totalniactwu. Pani Redaktor, być może Pani tego nie zauważyła, ale pandemiczne wariactwo zakończył znienawidzony przez panią Władymir Putin, bo gdy otworzyliśmy granice na oścież dla kozaczej – niezaszczepionej – czerni, to, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sanitaryzm stał się zbędny i pandemiczne zagrożenie skończyło się, ot tak, po prostu.

Zapewne do ruskich onuc zaliczają się również Ci, którzy nie podchodzili tak radośnie do otwarcia granic dla (nie)wdzięcznych Ukraińców i ci, którzy pytali ile to nas kosztuje, czy stać państwo na utrzymanie dwóch narodów?

Środowiska GP zdają się być ślepe na fakt, że polityka covidowa, a także służalcze podejście do Ukrainy przyczyniły się do wyniku wyborów w 2023 roku. Swoją drogą oczekiwałem od obecnej ekipy, że rozliczenia będą dotyczyły właśnie polityki covidowej i niezrozumiałej postawy ukrainofilskiej. Jak jest, widzimy.

Generalnie z tekstu wyłania się jedno – największe zagrożenie: Kreml i jedna recepta na wszystkie przypadłości – ścisła współpraca ze Stanami Zjednoczonymi. Całe to środowisko nie widzi innych dróg, ba, nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić innego scenariusza.

Ale czy tak musi być? Do czego może doprowadzić obecność amerykańskich baz widzimy na Bliskim Wschodzie, jeśli doszłoby do konfliktu USA z dowolnym krajem, gdzie potencjał baz na terenie Polski mógłby być wykorzystany, to nikt się nie będzie nas o nic pytał. Terytorium RP stanie się częścią areny działań zbrojnych. Cała, tak zwana, ścisła współpraca ze Stanami Zjednoczonymi, to nic innego jak zwasalizowanie Polski.

Co do Rosji, to wbrew temu, o co posądza nas autorka tekstu (piszę nas, bo sam zaliczam się do tej grupy), nie chcemy zbliżenia się z Rosją, i nie chcemy z nią ścisłej współpracy. Z Rosją chcemy robić interesy i mamy nadzieję, że na Wiejskiej i w ministerstwach zasiądą, dzięki naszym głosom, ludzie, którzy będą potrafili robić interesy. Nie tylko z Rosją, czy Stanami, ale UE, Białorusią, Dalekim Wschodem, Afryką. W polityce nie ma pojęć dobra i zła, są interesy. Pora odłożyć romantyczne mrzonki o moralnym imperium na półkę i zabrać się za prawdziwą politykę. I to jest patriotyzm.

 

SŁOIK W WIELKIM MIEŚCIE

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka