Fakt numer jeden: redaktor Leszek Kraskowski pracował nad tzw. „aferą Polnord” wskazał pewne powiązania, pewne mechanizmy i, co najważniejsze opublikował treść uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa. Tym samym wykazał, (jakby to ująć, żeby nie wylosować pozwu) zastanawiające stanowisko prokuratury.
Fakt numer dwa: Leszek Kraskowski został zatrzymany pod zarzutem gróźb karalnych. Przedstawiono mu zarzut, przesłuchano w charakterze podejrzanego, prokuratura wniosła o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Mity Republiki:
według mediów opozycyjnych Kraskowski znalazł się na celowniku władzy właśnie za swoje odkrycia związane z aferą Polnord, pod byle pretekstem został zatrzymany i wtrącony, jak to lubią nazywać, do aresztu wydobywczego. Władza, przy okazji tych działań, złamała, (to ulubione sformułowanie dziennikarzy) wszelkie procedury, tj. nie dopuszczono do zatrzymanego obrońcy, tylko od razu wtrącono go do lochu. Do tego dochodzą obawy, że z Kraskowskiego robią wariata, że przeszukali mu mieszkanie, zabrali laptop i materiały nad którymi pracował (m.in. Polnord).
Fakty. Z komunikatu prokuratury wynika następujący przebieg zdarzeń: Leszek Kraskowski został zatrzymany pod zarzutem gróźb karalnych. Miał wysłać emial do Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie z informacją, że pozbawi życia tamtejszego komendanta (szczegóły w komunikacie prokuratury). Dziennikarza zatrzymano, przedstawiono mu zarzut i sąd przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. W tym samym komunikacie czytamy, że wcześniej toczyło się postępowanie przeciw Leszkowi Kraskowskiemu, w którym był podejrzanym o znęcanie się. Postępowanie to zostało zawieszone, gdyż dziennikarz nie stawiał się na badania psychiatryczne. Dodano, że z uwagi na zatrzymanie postępowanie podjęto.
Rozprawmy się z mitami
W tym momencie warto odnieść się do rewelacji Republiki o tym, że uniemożliwiono obrońcy kontakt z podejrzanym. Prawo do obrońcy nie oznacza, że obrońca będzie przy podejrzanym przez całą dobę. Ostatecznie pomieszczenie dla osób zatrzymanych (tzw. PDOZ) lub areszt śledczy tym różnią się od innych pensjonatów, że nie można przyjmować gości wedle uznania o każdej porze dnia i nocy. Kolejna rzecz, wszystkie zarzucane Kraskowskiemu czyny określane są, przez przychylnych dziennikarzy jako „rzekome”. I w tym momencie musimy postawić najbardziej zasadne pytanie: czy Leszek Kraskowski przyznał się do zarzucanych czynów? Cóż z tego, że media opozycyjne nie dają wiary tym zarzutom, skoro nikt nie wie (jeśli macie jakieś informację, poproszę o nie w komentarzu) jak ustosunkował się do zarzutów sam podejrzany.
Tym, którzy dopatrują się tu sowieckich metod (niestety należy od nich red. Ziemkiewicz) wyjaśniam, na badania psychiatryczne nie wysyła się z kaprysu. To nie działa tak, że policjant lub prokurator patrzy na podejrzanego i stwierdza: nie podoba mi się twoja gęba - do psychuszki! Żeby wydać postanowienie o powołaniu biegłego z zakresu psychiatrii prokurator musi dysponować jakimikolwiek informacjami na temat wcześniejszych schorzeń psychicznych lub neurologicznych. I na podstawie tych informacji podejmuje stosowną decyzję. Badanie takie, to nie zamknięcie w domu bez klamek, tylko wywiad lekarski, najczęściej przeprowadzany w prokuraturze.
Teraz poświęćmy chwilę na analizę kilku przepisów. Art 258 kpk mówi, że uporczywe niestawianie się na badania jest traktowane jako utrudnianie śledztwa. Ten sam artykuł określa utrudnianie śledztwa jako przesłankę do zastosowania środka izolacyjnego jakim jest areszt. Art. 74 kpk mówi, że podejrzany ma obowiązek poddać się badaniom.
Czy to się komuś podoba, czy nie, to takie są reguły gry.
I teraz...moje trzy grosze:
Na bazie powyższych ustaleń widzę taki obraz: Leszek Kraskowski wykonał świetną dziennikarską robotę w sprawie firmy Polnord i jest dobrym dziennikarzem śledczym, to prawda, ale to nie wyklucza tego, że prywatnie mógł zmagać się z problemami, których, najzwyczajniej w świecie, nie uniósł. Być może podupadł na zdrowiu psychicznym i przestał zachowywać się racjonalnie. To z pewnością wykorzysta taka kreatura jak Giertych (którego miejsce jest w domu dla obłąkanych lub w zakładzie karnym) i zakładam, że przy okazji przeszukania odpowiednie osoby zerknęły w materiały dotyczące Polnordu, które zbierał Kraskowski. Zapewne tajemnica dziennikarska poszła się czochrać. W tym konkretnym punkcie zgadzam się z mediami opozycyjnymi, ale tylko w tym. Reszta ich doniesień to mity.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)