Tak to widzę
"Badałeś i pieściłeś słowa jak poeta\ A z pism twoich ocalało jedno zdanie"
4 obserwujących
64 notki
52k odsłony
  656   0

Co się stało z księdzem Międlarem? Spiskowe rozważania

Oto mamy prawdziwą, medialną bombę. Ksiądz opuścił swoje zgromadzenie. I to nie byle jaki ksiądz. Znany z prawicowych, czy też skrajnie prawicowych poglądów. Jeden z „tych wtrącających się w politykę” księży. Ulubieniec prawicowców, czy też młodych turbokatoli (to określenie usłyszałem od osobnika, który za takiego się uważa). Jednym słowem postać medialna.

Zapewne niejedna osoba zadaje sobie pytanie: co jest?

Ludziom nie pozostaje nic innego, jak zapoznać się z oficjalnymi komunikatami i przyjąć je do wiadomości.

Z racji tego, że gdzieś, we mnie, tkwi poszukiwacz spiskowej praktyki dziejowej, pokusiłem się o kilka spiskowych rozważań. Zaczynamy.

   Niestabilność emocjonalna. Trzeba sobie zadać pytanie, co leży u podstaw soczystych wystąpień i radykalnych poglądów ks. Międlara. Czy nie mamy tu do czynienia z osobnikiem o rozchwianych emocjach, który sam siebie nakręca. Czy udział w demonstracjach i okrzyknięcie „męczennikiem narodowców” nie przewróciło w głowie kapłanowi, który uznał, że ma swoją, osobistą misję od Boga. A gdy jego misji nie uznali przełożeni, stwierdził: „nie bawię się”. Pamiętajmy, że to jednak młody kapłan. W takim przypadku, zastanawia mnie tylko, czy w czasie rekrutacji i edukacji w seminarium kandydaci na przyszłych duszpasterzy nie mają kontaktu z psychologiem.

 

   Tak zwany „wkręt”, czyli facet, który od początku miał takie zadanie. Zdyskredytować Kościół w Polsce. A, że przy okazji stał się piewcą faszyzmu, wraz z ONR-em, cóż upieczono dwie pieczenie na jednym ogniu. Pytanie, kto powierzył owemu, byłemu już księdzu takie zadanie? Na dowód, należy przytoczyć fakty historyczne, mówiące o tym, że wielu radykalnych piewców wolności, którzy najgłośniej krzyczeli „na Moskala”, w rzeczywistości pracowało dla carskiej Ochrany. Za tą teorią przemawia też fakt sprawnego zaistnienia w mediach. To nie był jakiś tam, księżowina z Koziej Wólki, który wygłaszał pospólstwu archaiczne poglądy. Internet, media społecznościowe, to przede wszystkim tu zaistniał ks. Międlar.

   Idealista, który nie zniósł zgnilizny Kościoła. Punkt, nieco zbieżny z pierwszym. Jeśli faktycznie Kościół, jako instytucja, jest pełen niedociągnięć albo wręcz złych praktyk, to może zniechęcać lub odpychać. Domyślam się, że będąc „w środku” pewne rzeczy, widzi się jeszcze dokładniej. Ale….pamiętajmy: „święty Kościół grzesznych ludzi”. Zaobserwowanie niegodziwości przez młodego kapłana, powinno skutkować zapałem do pracy, a nie ucieczką. To tak, jakby misjonarz rzucony do Afryki, aby głosić Słowo, stwierdził: - „Sami bezbożnicy wokół. Pryskam stąd”. Ks Natanek od lat spiera się z hierarchami, zarzucając im służbę mamonie, nie Bogu. Został nawet suspendowany, ale sutanny nie rzucił. Świństwo, jakie zrobili arcybiskupowi Wielgusowi, też woła o pomstę, ale stary kapłan pozostał na posterunku.

 

   „Haki”. Być może księżulo za młody jest na teczkę z IPNu, ale wystarczająco dorosły, aby mieć inne epizody za uszami. Jeśli przyjrzymy się wizji ks. Międlara, która zakłada wspólnotę wolną od „gejowskiego i talmudycznego kąkolu”. Jego zniesmaczenie żydowskimi i gejowskimi lobby. To rodzi pewne pytania: chociażby, dlaczego akurat te grupy. Mnie też denerwują roszczenia żydowskie, czy agresywna agitka LGBT, ale daleki jestem od obarczania winą za całe zło „Żydów i pedałów”. Skąd u ks. Międlara takie skupienie na tych grupach. Może sam zainteresowany pobłądził swego czasu. Później żałował za swe winy, postanowił się naprawić i nieść innym swoje przesłanie. A tu bęc! Coś wypłynęło i trzeba było zejść ze sceny.

 

Nie napiszę, że wszystko to fikcja, bo być może coś fikcją nie jest. Podkreślam tylko, że to tylko moje „oszołomskie” rozmyślania.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale