W 1999 roku dokonano reformy emerytalnej. Przekonywano społeczeństwo że dotychczasowy system bankrutuje i trzeba oprzeć go o realny system składek indywidualnych.
Twierdzono że ile sobie nazbierasz taką emeryturę dostaniesz a jeśli wszystkiego nie wykorzystasz to resztę odziedziczą spadkobiercy. Było to jedno z największych oszustw jakie głosiły niedouczone media i politycy.
Okazuje się jednak iż rzeczywistość nie jest taka piękna… Dziedziczyć możemy składki jeśli jesteśmy spadkobiercą osoby, która umrze przed osiągnięciem wieku emerytalnego (nie wiem jaka jest forma dziedziczenia i to tez jest bardzo ciekawe w kontekście tego co poniżej) . Dziedziczenia po osiągnięciu wieku emerytalnego nigdy nie było (z pewnymi wyjątkami) i nie miało być!!!
Nie rozumiejąc dość dobrze tematu postanowiłem jak zwykle dokształcić się nieco by ten problem zrozumieć.
Nie jest tak że pieniądze z OFE podzielone zostaną na liczbę miesięcy do końca oczekiwanej długości życia i comiesięcznie będą emerytowi wypłacane a co zostanie odziedziczą spadkobiercy (tak według mnie byłoby uczciwie). Okazuje się że po osiągnięciu wieku emerytalnego za pieniądze odłożone w OFE musimy nabyć produkt ubezpieczeniowy. Ten jako taki ma określone parametry. Najważniejszym jest relacja ceny do ryzyka. Cena to wysokość emerytury ryzyko zaś polega na określeniu długości życia.
Możemy zatem:
-
ograniczyć długość emerytury np.: na 5-10 lat emerytury gwarantowanej. Jeśli będzie to 5 lat emerytura będzie wyższa niż w przypadku 10 lat.
-
wybrać indywidualną emeryturę dożywotnią - będzie ona niższa niż ograniczona do 10 lat (pod warunkiem iż oczekiwana długość życia będzie dłuższa niż 10lat)
-
wybrać tzw. emeryturę małżeńską – dożywotnią dla dwojga małżonków – najtańszą.
W przypadku 1 dziedziczone będą tylko płatności do końca okresu emerytalnego maksymalnie 10 lat.
W pkt. 2 dziedziczenia nie będzie a ewentualne środki tych co zmarli wcześniej niż oczekiwana długość życia pokryją emerytury tych co będą żyli dłużej.
Cała dzisiejsza dyskusja skupia się na pkt 3, który z punktu widzenia ubezpieczyciela jest najbardziej skomplikowany i ryzykowny bo dotyczy nie jednej osoby ale dwóch a prawdopodobieństwo śmierci dwóch ubezpieczonych na raz jest dużo mniejsze niż jednego. Tu także nie ma mowy o dziedziczeniu i nigdy nie było. Emerytura w takim przypadku byłaby najniższa…
Nie są wiec aferą koszty (OFE –opłata za zarządzanie kapitałem, 7% - prowizja dla zakładu emerytalnego czy podatki) bo te były znane od zawsze lecz fakt iż nigdy nie było możliwości dziedziczenia odłożonych funduszy.
Możliwy jest przypadek iż: odkładamy przez całe życie i umieramy po jednym miesiącu pobierania świadczenia = całość emerytury przepada. Bowiem środki zgromadzone w OFE są jedynie opłatą za produkt ubezpieczenia emerytalnego.
Zanim zaczniemy więc krytykować szczególnie obecny rząd warto zapoznać się z rzeczywistością i zgłębić problem.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)