Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu o wielkiej wartości wczesnego wstawania z wyrka. Jestem na nóżkach już od godziny i czuję się wspaniale. Z porannego wstawania wynikają liczne dobrodziejstwa:
możliwość podziwiania wschodu słońca,
czas na spokojne przygotowanie się do budzącego się dnia,
okazja podania żonie kawy do łóżka,
zabawa z kotem, który potem idzie spać,
brak pokus medialnych - żadnych newsów, można skupić się na pracy,
okazja do małej "przebieżki" pustymi jeszcze ulicami,
w upalne dni chwile wytchnienia w rześkim powietrzu - takie jest wtedy tylko o świcie,
słuchanie najpiękniejszego koncertu na świecie - zaczyna się mniej więcej o 3.30 nad ranem i z każdą minutą dołączają do niego kolejni wykonawcy; kot też słucha łakomie,
Można by wymieniać jeszcze długo, ale tyle wystarczy na początek :) Za niecałą godzinkę odezwą się dzwony kościelne obwieszczając koniec magicznego poranka. Potem z mediów rozmaitych wyleje się potok newsów, obudzą się blogowicze z salonu24 i karuzela zacznie się kręcić... Dzień dobry Polsko!




Komentarze
Pokaż komentarze (7)