Upraszam o wyrozumiałość - upał czasem rzuca się na głowę, stąd ta dziwaczna notka. Tym z Państwa, którzy chcą jednak podjąć ryzyko i przeczytać dalszy ciąg wyjaśniam, że cała fabuła wzięta została z Intuicyjnego harlequina. Można więc tam zerknąć w razie jakichś wątpliwości - choć oczywiście bez gwarancji, że te wątpliwości się tam rozjaśnią.
Cóż, ze snami tak już bywa.
Z improwizacjami tym bardziej.
A już najbardziej z limerykami układanymi na podstawie sennych improwizacji.
RASOWE NOGI BYŁY JEJ NIEWĄTPLIWYM ATUTEM
Czarodziejka Lilka z cud-nogami
władzę sprawnie sprawuje nad snami.
Więc gdy Pawła zoczyła,
wnet mu świat przewróciła
całkowicie do góry nogami.
Widząc nogi rasowe nasz Paweł
liczył chyba na dobrą zabawę.
Wszak nie sądził, niebożę,
co mu zdarzyć się może,
gdy jak co dzień popijał swą kawę.
Magnetyczny urok nóżek Lilki,
w eleganckie ozdobionych szpilki,
tak podziałał na Pawła,
że aż twarz mu pobladła.
Ruszył za nią nie zwlekając chwilki.
Coraz większej nabierał ochoty
na przygodę, brnąc przez żywe płoty.
Świat mu całkiem się zmienił.
W żywej utknął zieleni
i absurdu mgle w kolorze złotym.
Gdy tak sunął pośród bluszczy buszu
gwar rozmowy dotarł mu do uszu.
Czym to zielsko poskromić?
Ścisnął łyżeczkę w dłoni,
nie straciwszy przy tym animuszu.
Choć łyżeczka broń to nie najsroższa,
użył jej, z braku lepszego ostrza.
Ścianę bluszczu forsuje,
łowcy instynktem czuje,
że tam tkwi tajemnica najsłodsza.
Wreszcie ujrzał trawnik wystrzyżony
oraz dom z werandą pobielony.
Słyszy strzępki rozmowy,
sens mającej takowy,
że on został tu niecnie zwabiony.
Choć niepokój nim targnął do głębi,
nie odpuści, nim sprawy nie zgłębi.
To nie w jego naturze.
Wspiął się zatem po murze,
aby zbadać, co dom kryje w głębi.
Poprzez szparę w żaluzji już zerka.
Parę nóg widzi w czarnych lakierkach,
a naprzeciw te nóżki,
za którymi zszedł z dróżki.
Jakże piękne te nóżki, cholerka!
Tu popełnił błąd nasz Paweł miły,
bo oderwać oczu nie miał siły.
I gdy wgapiał się miło,
coś go w kark uderzyło,
ból i ciemność go szybko spowiły.
Gdzież ja jestem? I czemu w ciemności?
- myśli, wróciwszy do przytomności.
Zapach wnet go oświecił,
że to w damskie wpadł sieci,
co sprawiło mu ciut przyjemności.
Słyszy szepty, krzątanie dokoła,
Ktoś opaskę ściągnął z jego czoła.
Pokój jasny, przestrzenny,
blask panuje w nim dzienny,
okien jednak zobaczyć nie zdołał.
Bez opaski już spojrzał po scenie,
która rajskie sprawiała wrażenie.
Siedem par nóg rasowych
i wystrój szafirowy
wywołały miłe podniecenie.
Lecz już "nogi" sąd nad nim sprawiały,
i o kradzież czasu oskarżały.
Dobę Paweł nasz luby
na oddanie ma zguby,
bo inaczej pogrąży się cały.
Wyrok zapadł i znikły gdzieś panie,
oprócz jednej (Tej? Nie tej? - wahanie)
Pani złotawym proszkiem
sypie Pawłowi w oczka
"Lećmy" - mówi - "na poszukiwanie".
Podniósł głowę i jasne się stało
skąd do wnętrza światło przeświecało,
bo przez sufit przejrzysty
oko patrzy złociste,
mnóstwo żywych płotów też zerkało.
Naraz poczuł mrowienie i razem
mknęli już nad obcym krajobrazem.
Gdzież ten Czas jest Stracony?
Wśród uśmiechów, łez słonych?
Intuicjo, pomóż im tym razem!
Pani radzi - "Poszukaj w bursztynie",
I po chwili już mu z oczu ginie.
Paweł zaś w samotności,
ziarnka piasku wielkości,
po żyjącej wędruje krainie.
A kraina faliście pulsuje,
Paweł w rytm ten się pilnie wsłuchuje.
Coś mu mówi, że przecie
nie jest sam w owym świecie
trud wspinaczki zatem podejmuje.
Na Południe go wiedzie Wyczucie.
Czas Bieżący depta mu po bucie.
Dotarł już do rozstaju
gdzie, jak to jest w zwyczaju,
drogowskazy pomogą w marszrucie.
"Do Jeziora Bursztynu 3 mile"
Nasz bohater stanął w drogi pyle
"Trzecią bruzdą do końca"
(czyli wciąż w stronę słońca)
"Przemijanie"? - zamyślił się chwilę.
Nie ma jednak chwili, aby zwlekać,
przed Bieżącym Czasem czas uciekać.
Dotarł - tafla przejrzysta,
bursztynowo-złocista.
Nagle co to? Mrugnęła powieka!
"To Ty jesteś? Wszak to Twoje oko!
W taki bursztyn wpaść można głęboko".
Ona rzecze - "To ma dość"
"zapomniana kobiecość."
Czas Bieżący zakończył się oto.
Ciąg dalszy nastąpi albo nie. Zależy to od ciągu dalszego u Intuicji. I pogody rzecz jasna.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)