Redakcja Pogadajmy
Pogadajmy - amatorska redakcja złożona z kilku osób. Publikujemy o sprawach istotnych, bieżących, ale nie tylko. Subiektywnie o Polsce, Europie, świecie, polityce, historii, gospodarce, kulturze, sporcie.
0 obserwujących
1 notka
511 odsłon
  490   0

Błękitna Dywizja. Hiszpanie na froncie wschodnim podczas II Wojny Światowej

Jednym z mniej znanych epizodów Drugiej Wojny Światowej jest udział hiszpańskich

żołnierzy w walkach na froncie wschodnim. Nie jest to historia powszechnie znana, raczej

budzi zdziwienie większości osób.


W Hiszpanii w latach 1936-1939 trwała wojna domowa. Została wywołana przez generała

Francisco Franco. Po jego stronie stanęło wielu wojskowych, hiszpańscy nacjonaliści z Falangi

oraz zwolennicy restauracji monarchii. Byli oni wspierani przez III Rzeszę (Legion Condor)

oraz Włochy Mussoliniego. Udało im się pokonać siły rządowe Republiki Hiszpańskiej,

złożonej z „Frontu Ludowego” oraz lewicowych ochotników z różnych państw, i ocalić

Hiszpanię od stania się państwem satelickim ZSRR.


Wojna ta trwała trzy lata i spowodowała duże zniszczenia w Hiszpanii oraz cofnęła państwo w

rozwoju gospodarczym. Jedyne pół roku po zwycięstwie obozu generała Franco, w Europie

wybuchła Druga Wojna Światowa (01.09.1939). W początkowej fazie wojny, hiszpańscy

dyplomaci interweniowali w Niemczech i próbowali przekonać III Rzeszę do utworzenia

satelickiego państwa polskiego, co nie doszło do skutek. Hiszpania oficjalnie pozostawała

jednak państwem neutralnym, nie dołączyła do obozu alianckiego, ani do tzw. „państw osi”.

Niemcy wiedzieli jednak, że rząd hiszpański ma wobec nich dług wdzięczności, za pomoc

udzieloną w trakcie wojny domowej. Próbowali wciągnąć Hiszpanię do wojny po swojej strony,

jednak bezskutecznie. Franco stawiał trudne warunki podczas negocjacji, wiedział, że

Hiszpania potrzebuje wytchnienia po wojnie domowej, i że nie ma sensu opowiadać się po

żadnej ze stron. Ostatecznie aż do samego końca wojny, państwo hiszpańskie pozostało

niezaangażowane.


Niemniej jednak, na Półwyspie Iberyjskim silny był antykomunizm. Gdy 22.06.1941 roku

niemieccy naziści zaatakowali Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich (operacja

Barbarossa), w Hiszpanii dużo osób ucieszyło się i miało nadzieję na rychłe pokonanie

Sowietów i unicestwienie komunizmu przez państwa osi.


W tym samym momencie działacze „Falangi” (wówczas jedynej legalnej partii politycznej w

Hiszpanii) zaczęli formować ochotnicze oddziały do walki na froncie wschodnim po stronie

Niemców. Zgłosiło się kilkadziesiąt tysięcy chętnych – głównie byli to antykomuniści,

hiszpańscy nacjonaliści, weterani wojny domowej, katolicy, ale również po prostu osoby, które

chciały walczyć z powodu żołdu.

Ostatecznie do dywizji, nazwanej mianem „Błękitnej” zakwalifikowano kilkanaście tysięcy

osób, a jej dowódcą został generał Agustín Muñoz Grandes. Jej stworzenie, było potrójną

korzyścią dla regenta Franco. Po pierwsze, w pewnym stopniu zrewanżował się Adolfowi

Hitlerowi i mógł wspomóc symbolicznie operację zwaną propagandową „krucjatą przeciwko

bolszewizmowi”. Ponadto, z własnej woli na front wschodni pojechało wielu falangistów

nastawionych sceptycznie do generała Franco, co zmniejszyło szansę np. na przeprowadzenie

zamachu stanu przez zwolenników udziału w wojnie po stronie Niemiec.


W lipcu hiszpańscy ochotnicy wyruszyli na front wschodni. Przybyli do Suwałk (obecnie

województwo podlaskie) pociągiem, a stamtąd szli pieszo do terenów obecnej północnozachodniej Rosji. Zachowały się nawet wspomnienia Polaków z suwalszczyzny o „Błękitnej

Dywizji”. Hiszpanie nie byli wrogo nastawieni do lokalnej ludności, brali również udział w

Mszach Świętych wraz z polskimi katolikami. Do pierwszej bojowej akcji doszło w

październiku 1941 roku.

Miała ona miejsce w okolicach jeziora Ilmen (obecnie obwód nowogrodzki). Kilkudziesięciu

hiszpańskich żołnierzy z II batalionu 269. pułku przeprawiło się przez rzekę Wołchow i

zaskoczyło sowiecki batalion, który przygotowywał się do przeprawy. Po godzinnej walce

Rosjanie wycofali się ponosząc znaczne straty – 50 zabitych i ok. 80 wziętych do niewoli.

Wkrótce potem nadeszła sroga zima - temperatury regularnie w północnej Rosji w zimę

schodzą poniżej -30 stopni Celsjusza. Były to niesprzyjające warunki dla Hiszpanów,

nawykłych do życia w klimacie śródziemnomorskim gdzie zimy są bardzo łagodne. Jednak nie

odebrało to animuszu Błękitnej Dywizji. Przez cały czas walczyli na froncie wschodnim i byli

oceniani przez kompanów broni pozytywnie.


Do najsłynniejszych walk z udziałem Hiszpanów doszło w lutym 1943 roku. Zdarzenia te

przeszły do historii pod nazwą „operacji krasnoborskiej”. Radziecka „55. Armia” miała na celu

w tej operacji okrążenie i unicestwienie jednego z ugrupowań niemieckiej „18. Armii”. Pozycje

zajmowane przez żołnierzy Błękitnej Dywizji były atakowane przez sowietów przy wsparciu

artyleryjskim. Przeciwnik miał przewagę liczebną i przełamał pierwszą linię obrony

Hiszpanów, ale druga i trzecia linia zdołała odeprzeć ataki żołnierzy Armii Czerwonej.

W wielu miejscach hiszpańskie punkty obrony „broniły się do ostatniego żołnierza”. W marcu

1943 zdziesiątkowane oddziały zostały zastąpione na tym odcinku frontu przez niemiecką 254

dywizję piechoty. Bitwa pod Krasnym Borem przeszła do historii jako jedna z najbardziej

heroicznych obron pozycji podczas II Wojny Światowej. Hiszpańscy jeńcy wzięci do niewoli

przez sowietów, zostali osadzeni w łagrach, niektórzy z nich (ci którzy przeżyli zesłanie do

łagrów) zostali zwolnieni w 1954 roku i wrócili do domów.


Operacja krasnoborska zakończyła się taktycznym zwycięstwem Hiszpanów i Niemców.

Oczywiście pozostało to bez większego wpływu na ostateczne rozwiązanie wojny na froncie

wschodnim. Jednak jest to dosyć ciekawy epizod, który nie jest szeroko znany poza

środowiskiem historyków i pasjonatów historii.

W październiku 1943 roku, w obliczu zbliżającej się klęski państw osi w wojnie, Franco

ściągnął Błękitną Dywizję spowrotem do Hiszpanii. Niektórzy z wojskowych jednak nie chcieli

zrezygnować z dalszej walki przeciwko komunizmowi. Zaczęli oni walczyć w ramach

„Błękitnego legionu”, liczącego ponad 2000 osób. Jednak i ta formacja otrzymała rozkaz

powrotu do kraju, stało się to w marcu 1944 roku. Będący pod naciskiem aliantów zachodnich,

Franco oficjalnie zakazał dalszego uczestnictwa obywatelom hiszpańskim w wojnie w

szeregach armii III Rzeszy.


Jednak ponownie nie wszyscy się pogodzili z takim obrotem sprawy. Na przekór wszystkiemu

doczekali oni końca wojny porozrzucani w różnych formacjach należących do Wehrmachtu

oraz Waffen SS. Nieliczni Hiszpanie bronili Berlina w 1945 roku, walcząc w strategicznych

punktach dzielnicy rządowej stolicy Niemiec.


Ostatecznie wojna zakończyła się porażką Niemiec i ich sojuszników, a zwycięstwem ZSRR i

aliantów zachodnich. W Hiszpanii natomiast generał Franco sprawował dyktatorską władzę aż

do swojej śmierci (1975). Obecnie historia udziału hiszpańskich ochotników w działaniach na

froncie wschodnim, nie jest tematem podnoszonym w Hiszpanii, poza bardzo nielicznymi

środowiskami odwołującymi się do frankistowskiego dziedzictwa, nikt nie gloryfikuje

Hiszpanów walczących przeciwko Związkowi Radzieckiemu.


image



Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura