37 obserwujących
360 notek
404k odsłony
  481   1

„Wunderwaffe“ Cesarza Bolesława Chrobrego - miecze „Ulfberht“ 2

Jednym z najbardziej fascynujących zabytków archeologicznych z IX i X wieku są znaleziska zagadkowych mieczy wyprodukowanych ze stali o wyjątkowych właściwościach.

Najlepsze z tych mieczy mają na swoim brzeszczocie napis, który niemieccy archeolodzy (i oczywiście nasze rodzime naukowe półgłówki) odczytują jako „ULFBERHT”.


https://www.salon24.pl/u/ryuuk/669341,ulfberht-czyli-o-magicznym-mieczu


Ten miecz fascynuje również zwykłych ludzi, bo wykonany jest w tak zaawansowanej technologii, że przewyższa nawet w swoich własnościach najlepsze miecze damasceńskie.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stal_damasce%C5%84ska


Jest nie tylko wyjątkowo ostry, ale jednocześnie wspaniale elastyczny tak, że nie pęka nawet pod wpływem znacznych obciążeń. Porównanie takiego miecza z innymi mieczami tamtych czasów, to tak jak porównywać sportowy samochód z rowerem.

Okazało się, że swoje własności miecz ten zawdzięcza temu, że kowale używali w jego produkcji różnego typu stal, przemyślnie łącząc stal wysokowęglową twardą oraz miękką, tak aby uzyskać pożądane własności. Jednocześnie, aby wkuć napis na brzeszczocie użyto stali, którą można spokojnie porównać do współczesnej stali nierdzewnej, co spowodowało, że napis te zachowywał się często lepiej niż sam miecz.

Jednocześnie nie zachowały się żadne zapiski, które by wskazywały miejsce jego produkcji.

Prowadzi to do dzikich spekulacji i co rusz pojawiają się teorie sugerujące, a to jego semickie, a to nawet indyjskie pochodzenie.

Badania metalurgiczne obaliły jednak te teorie ostatecznie i ku zdziwieniu wszystkich „fachowców” pochodzenie tego miecza, jak i opracowanie tak postępowych technologii trzeba przypisać Europejczykom.

Oczywiście Niemcy nie omieszkali natychmiast przywłaszczać sobie to osiągnięcie i zrobiono wszystko, aby napis na mieczu zinterpretować tak, aby sugerował on ich „germańską” dominację w Europie.

Ponieważ ta teoria jest bardzo naciągana, z prostej przyczyny, bo liczba znalezisk tych mieczy na terenach pierwotnie „niemieckich” jest zdecydowanie mniejsza niż w Europie wschodniej czy też Skandynawii, ostatecznie przyjęto opinię, że miecze te mogli też produkować mityczni „Wikingowie”.

Tak do końca Niemcy nie dali jednak za wygraną i ostatnio lansują pogląd, że miecze te produkowali mnisi klasztorni w dwóch klasztorach na południu Niemiec w Fulda lub Lorsch, powołując się przy tym na badania metalurgiczne

Oczywiście wyniki badań zinterpretowane zostały tak, aby pasowały do niemieckiej teorii.

Moim zdaniem ta interpretacja jest fałszywa, co udowodnię poniżej.

Najpierw zajmiemy się samym napisem, bo to jest przecież klucz do tego, aby zrozumieć pochodzenie tych mieczy.

Niemcy odczytali ten napis jako „ULFBEHT”, ale niestety nie wiedzą, co on oznacza. Wprawdzie brzmi on z niemiecka i można go kojarzyć z niemieckim imieniem, no ale tak naprawdę to nikt nie ma co do tego pewności i wydaje się to z psychologicznego punktu widzenia mało prawdopodobne.

Skoro już średniowieczni rycerze płacili za taki miecz fortunę, to nie po to, żeby oglądać na nim imię jakiegoś kowala, albo nie wiadomo kogo. Jeśli już, to kazaliby sobie wkuć w brzeszczot swoje własne imię, albo imię króla, któremu służyli. Tylko że nic na to nie wskazuje, bo istnieją wprawdzie odmiany tej nazwy, ale tak naprawdę pozostała ona przez 200 lat prawie że identyczna.


Co w takim razie oznacza ten napis i czy napisany on jest w rzeczywistości w języku niemieckim?

Odpowiedz na to pytanie jest oczywiście negatywna i to z prostego powodu, bo w IX i X wieku język niemiecki po prostu jeszcze nie istniał.

Zaznaczyły się wprawdzie już tendencje do jego tworzenia poprzez regionalną selekcję wyrazów słowiańskich i różną częstością ich używania na poszczególnych terenach, ale tak naprawdę Europa kontynentalna mówiła jeszcze tylko po słowiańsku, może poza miejscami o lokalnym znaczeniu, o których to opowiem przy okazji.

Tak więc żeby odczytać ten napis, konieczne jest użycie języka słowiańskiego i to z uwzględnieniem tego, że piszący stosowali alfabet starosłowiański, jako ten który była w powszechnym użyciu wśród Słowian.

Zapomnijmy więc na moment tę niemiecką propagandę i spójrzmy na ten napis tak, jak byśmy go wiedzieli po raz pierwszy.

W tym celu zapoznamy się z oryginalnymi przykładami takich napisów na mieczach, ponieważ zamieszczane powszechnie rysunki tych napisów to w większości manipulacje nieodpowiadające prawdzie.

Jako pierwszy weźmiemy przykład miecza z napisem w starosłowiańskim alfabecie.


image


Już na pierwszy rzut oka widzimy, że występujące tam litery to mieszanka różnych znaków literowych. Występują tam litery łacińskie, etruskie jak i podobne do cyrylicy. Ta ostatnia wydaje się tu odgrywać już znaczną rolę.

W pierwszym rzędzie wydzielimy pojedyncze znaki od siebie, szczególnie, że są one ze sobą niekiedy połączone, tworząc ligatury.


image


Te znaki możemy połączyć w poszczególne grupy znaczeniowe.


image


Pierwsza grupa składa się z trzech liter. Pierwsza litera to ligatura znaku krzyża oraz litery „N” zapisanej cyrylicą.

Następna litera to litera „A” wprawdzie bez typowej poprzeczki u góry litery, ale i tak daje się ona rozpoznać jako „A” szczególnie, że na innych mieczach jest to jednoznacznie widoczne.

Ostatnia litera jest powszechnie interpretowana jako łacińskie „F”. Jest to jednak tylko pozorne podobieństwo i mamy w tym wypadku do czynienia ze starosłowiańskim (etruskim) „SZ”

Tak więc pierwszy wyraz czytamy jako „NASZ”.


Kolejny wyraz zaczyna się literą wyglądającą jak „B”. I w tym przypadku nie jest to litera łacińska, ale odpowiada ona literze „W” w cyrylicy.

Dalej mamy litery „E” i „R”

Daje nam to słowo „WER” oznaczakace „Obrońca”, tak jak to już odkryliśmy w trakcie poszukiwań tajemniczego grodu „Wogastiburg” przy imieniu „Dagowar”


https://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2015/09/starozytna-historia-polakow-tajemnica.html


Po tym wyrazie występuje znak łączący w sobie zarówno wygląd krzyża jak i literę „H” a po nim litera „T”.

Z kontekstu możemy się domyśleć, że jest to skrót imienia Jezusa „Hrast” czyli „Dąb”


https://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2018/05/pare-uwag-o-znaczeniu-imion-jezus-i.html


https://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2018/05/pare-uwag-o-znaczeniu-imion-jezus-i_26.html


https://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2018/06/jakie-jest-prawdziwe-imie-boga.html


W całości napis ten tłumaczymy jako:

Nasz obrońca Hrast (Chrystus)


CDN

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura