Pogromca Smoków Pogromca Smoków
15
BLOG

Tatry vol.2 (powrót)

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Kultura Obserwuj notkę 2

Pierwszy rekonesans w sumie się udał, choć z pewnych (głównie towarzyskich i finansowych) względów atakowanie ciekawszych szlaków mi nie wyszło. Jakby nie patrzeć, parę ciekawych szlaków zrobionymi zostało...

Ponieważ na moje trzy dni obecności przypadło kilka interwencji TOPR, skupię się raczej na aspekcie "niedzielnych turystów", tym bardziej, że w opisywanie łażenia po górach interesujące nie jest (a już na pewno gdy porównać je do samego chodzenia).

Spotykani na szlaku turyści byli przeważnie (tym razem media nie kłamały) zupełnie nie przygotowani. I to nie tylko do warunków, ale przede wszystkim do chodzenia po górach. Pomijając bowiem śnieg- jak jednak wytłumaczyć obecność w górach osób w adidasach czy mokasynach, bez peleryny i swetra w plecaku- cz nawet bez plecaka? Przecież nawet przy znakomitych warunkach tacy ludzie to potencjalni pasażerowie TOPRowskiego śmigłowca. Buty nie sięgające powyżej kostki to jawne wyrażenie chęci skręcenia nogi. Samo posiadanie bardziej specjalistycznego sprzętu (raków czy czekana) wbrew zdaniu wypowiadających się w mediach ekspertów konieczne nie było- przynajmniej w Tatrach Zachodnich i niższych partiach Tatr Wysokich (jakkolwiek myślę, że znacząco ułatwiało chodzenie- ja nie miałem takiego sprzętu i niezbyt spowalniało to mój marsz, ale co się nadenerwowałem, szczególnie na trawersie pod Ciemniakiem, tego mi nikt nie odbierze).

Drugim poważnym problemem są turyści co prawda sprzętowo przygotowani, ale zupełnie nieznający gór i niepotrafiący dostosować poziomu trudności szlaku do własnych możliwości. Dopóki spotyka się takich na szerokim, leśnym podejściu- pół biedy, ale kiedy uda już im się dojść wyżej, gdzie trzeba gimnastykować się, by takich wyminąć... Chociaż dochodzi zawsze ten aspekt humorystyczny, który w ten weekend najlepiej zapisał mi się w pamięci na Sarniej Skale. "Sebastian! Ja tu nie zejdę! Tu są kamienie! Helikopter! Sebastian!" itd. Na Sarniej Skale byłem wracając z Czerwonych Wierchów i Giewontu- siedziałem chyba ze 45 min., słuchając tego typu scen. Co ciekawe, nawet na Giewoncie takie ekscesy mają miejsce rzadko- najprawdopodobniej dlatego, że wbrew pozorom społeczeństwo już wie, że Giewont trochę stromego ma, natomiast Sarnia Skała to mimo wszystko nie jest nazwa budząca szacunek... A jakby nie było, 10 m. kamieni to zawsze coś...

Oczywiście pozostaje kwestia śmieci, o której w sumie ciężko cokolwiek odkrywczego powiedzieć. Są, niestety. I- jakkolwiek ekoterrorystów nie cierpię- za śmiecenie w Tatrach bym bił, gdybym kogoś złapał na gorącym uczynku. Z uzasadnieniem: "gwałt na uczuciach estetycznych".

Śmieciowym akapitem kończę, aby wrył się w pamięć. Pozdrawiam.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura