Kiedyś, w zamierzchłych czasach, ludzie nie dbali o formy, a liczyła się jedynie treść. W pewnym momencie jednak jeden człowiek (a może wielu ludzi...?) doszedł do wniosku, że liczy się nie tylko przyniesienie do jaskini mięsa i uwiecznił zdobywanie tego mięsa malując na skale. Być może zresztą stało się to w innym miejscu i czasie- grunt, że narodziła się sztuka, czyli treść zdobyła oprawę, zaczęła być podawana w coraz piękniejszej formie.
Z biegiem wieków wzajemne proporcje treści i formy ulegały zmianom, raz przeważała jedna, raz druga... Dopiero jednak całkiem niedawno równowaga zachwiana została bardziej. Forma zdobyła znaczącą przewagę. Nie było by w tym żadnej tragedii, gdyby nie konsekwencje takiej sytuacji. Najpierw forma zupełnie wyparła treść. Potem zdegenerowała się, oderwana od swojej "drugiej połowy".
Forma, której rolą dotychczas było piękne podanie treści, straciwszy to przeznaczenie stała się karykaturą siebie. Sensem jej istnienia stało zwracanie uwagi- które wcześniej było tylko dodatkiem. Z drugiej strony ludzie tworzący beztreściowe formy dążyli do zminimalizowania pracy, jakiej wymagało powołanie formy do życia. Ponieważ stworzenie piękna było jednym z najbardziej pracochłonnych aspektów ich pracy, forma straciła kolejną funkcję- już nie musiała być piękna. Musiała tylko zwracać uwagę- co doprowadziło do tego, że zaczęła szokować i obrażać, bo w ten sposób najlepiej spełniała swoją funkcję.
Tworzenie takich form, choć od utraty treści nie było sztuką, z rozpędu zostało tak nazwane. Kiedy formy ostatecznie się zdegenerowały, narodziła się sztuka nowoczesna. Coś, czego główną istotą jest zwrócenie na siebie uwagi- nic więcej. Coś, co nie zawiera w sobie niczego, czego nie widać na pierwszy rzut oka- a czasem wystarczy zdawkowa informacja, co przedstawia. Coś, czego stworzenie często nie wymaga od autora nawet rzemieślniczego wysiłku, o intelektualnym nie wspominając. Coś, czego zadaniem nie jest pokazanie piękna, ale wstrząśnięcie dla samego wstrząsu, bez głębszego celu.
Ideał został osiągnięty.


Komentarze
Pokaż komentarze