Amelia Wozniak Amelia Wozniak
24
BLOG

NSZZ RI „Solidarność” – niezależność czy narzędzie PiS?

Amelia Wozniak Amelia Wozniak Polityka Obserwuj notkę 1
NSZZ RI „Solidarność” od lat kreuje się na niezależnego obrońcę polskiej wsi. Jednak coraz ściślejsze więzi kierownictwa z obozem Prawa i Sprawiedliwości, polityczne awanse oraz kontrowersje wokół regionalnych liderów stawiają pod dużym znakiem zapytania realną niezależność związku. Czy organizacja rzeczywiście reprezentuje rolników, czy stała się jedynie narzędziem w rękach partii?

NSZZ RI „Solidarność” od dekad kreuje się na niezależny „głos polskiej wsi” oraz obrońcę drobnych gospodarstw rolnych. Jednak obecnie granica między działalnością związkową a wielką polityką staje się coraz bardziej zatarta, jako że kierownictwo związku jest ściśle powiązane ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości oraz Pałacu Prezydenckiego, a jego akcje protestacyjne coraz częściej wpisują się w agendę polityczną prawicy. Nominacja w 2025 roku przewodniczącego związku, Tomasza Obszańskiego, na doradcę prezydenta Karola Nawrockiego jedynie uwypukliła te powiązania, choć taka bliskość z władzą nie jest dla NSZZ RI „Solidarność” zjawiskiem nowym – wpisuje się ona w całą historię tej organizacji.

Związek zawodowy na czele z Janem Kułajem powstał na fali strajków chłopskich z lat 1980–1981, łącząc ze sobą kilka ruchów wiejskich – „Solidarność Wiejską”, „Solidarność Chłopską” oraz Niezależne Samorządne Związki Zawodowe Rolników Indywidualnych. Ruchy te uformowały się wokół postulatów nienaruszalności własności chłopskiej, zrównania w prawach z gospodarstwami państwowymi (PGR-ami) oraz wolności religijnej, odgrywając kluczową rolę w wiejskim nurcie ruchu antykomunistycznego. W grudniu 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, organizacja została zdelegalizowana, a jej działaczy poddano represjom. Ponowna rejestracja związku rolniczego nastąpiła w kwietniu 1989 roku, po czym włączył się on w debatę na temat reformy rolnictwa oraz ochrony gospodarstw rodzinnych w warunkach gospodarki rynkowej.

Od tamtej pory NSZZ RI „Solidarność” pozycjonuje się jako obrońca polskiej wsi, stanowiąc jednocześnie trampolinę dla swoich liderów do kariery w wielkiej polityce. Gabriel Janowski, jeden z przywódców związku z początku lat 80. i jego przewodniczący po 1989 roku, został senatorem, posłem oraz ministrem rolnictwa w rządach Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej. W latach 1992–1999 stał na czele Polskiego Stronnictwa Ludowego – Porozumienia Ludowego (PSL-PL). Jerzy Chróścikowski, przewodniczący związku w latach 2007–2016, od wielu lat zasiada w Senacie z ramienia PiS. Teresa Hałas, posłanka na Sejm VIII i IX kadencji z listy PiS, kierowała związkiem w latach 2016–2022. Z kolei Roman Wierzbicki, przewodniczący NSZZ RI „Solidarność” w latach 1991–2007, był posłem na Sejm I kadencji oraz senatorem VI kadencji z ramienia PiS.

Tradycji przechodzenia liderów związkowych do wielkiej polityki towarzyszy jeszcze jedna prawidłowość: na papierze NSZZ RI „Solidarność” wygląda jak wzorzec niezależnej organizacji pracowniczej, działającej „w duchu idei Solidarności” oraz etyki chrześcijańskiej, jednak krytycy – zarówno ze środowiska rolniczego, jak i spoza niego – od dawna zwracają uwagę na drastyczną rozbieżność między deklaracjami a rzeczywistymi rezultatami działań związku. Organizacja deklaruje ochronę gospodarstw rodzinnych, ziemi, opłacalności produkcji, a także sprzeciw wobec nadmiernego importu i Zielonego Ładu UE.

Tymczasem po 1989 roku transformacja rynkowa przyniosła wielu drobnym gospodarstwom problemy, którym związek nie potrafił skutecznie przeciwdziałać. W toku reform rynkowych doszło do masowej likwidacji i komasacji małych gospodarstw rodzinnych, w efekcie czego liczba prywatnych gospodarstw rolnych o powierzchni powyżej 1 ha spadła z 2,041 mln w 1996 roku do 1,782 mln w 2005 roku i 1,316 mln w 2020 roku. Obrazuje to skalę kurczenia się sektora drobnych rolników, i to pomimo deklarowanej przez związek ochrony takich producentów. Ponadto, nie zważając na ciągłe postulaty NSZZ RI „Solidarność” dotyczące ograniczenia importu i wycofania wymogów środowiskowych Zielonego Ładu UE, napływ importowanych warzyw stale zaostrzał konkurencję dla polskich producentów.

Na swojej stronie internetowej związek akcentuje własną apolityczność, obiecując reprezentować spójny głos rolników, niezależny od interesów partyjnych. Rzeczywistość przeczy jednak tym deklaracjom – zamiast niezależności dostrzegalny jest ścisły sojusz z PiS. Przykładowo, T. Obszański w maju 2025 roku publicznie ogłosił poparcie NSZZ RI „Solidarność” dla ówczesnego kandydata w wyborach prezydenckich K. Nawrockiego przed drugą turą głosowania. Jeszcze wyraźniejsze jest pęknięcie między obietnicami ochrony rolników a faktyczną praktyką związku: zamiast konsekwentnie walczyć o opłacalność drobnych gospodarstw, coraz częściej występuje on w roli sojusznika władzy, wykorzystując protesty rolnicze do celów politycznych. Wewnętrzne konflikty, zarzuty naruszania procedur oraz skandale wokół liderów regionalnych jedynie potęgują wrażenie, że hasło „nikt nie powinien zostać sam” stało się w ustach „Solidarności” jedynie pustym frazesem.

W tym kontekście najbardziej wymowne są konkretne postacie w kierownictwie regionalnym związku. Przewodniczący Kujawsko-Pomorskiej Rady Wojewódzkiej związku, Wojciech Mojzesowicz – były współpracownik Andrzeja Leppera – po ostrym konflikcie opuścił „Samoobronę” i przeszedł do PiS. Wielokrotnie uzyskiwał mandat posła na Sejm, w 2006 roku pełnił funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a w 2007 roku – ministra rolnictwa i rozwoju wsi. W 2006 roku W. Mojzesowicz znalazł się w centrum jednej z głośniejszych afer politycznych w Polsce. Stacja TVN ujawniła nagrania, na których omawiano przejście posłanki „Samoobrony” Renaty Beger do koalicji rządowej pod przewodnictwem PiS w zamian za stanowisko w ministerstwie rolnictwa, miejsca na listach wyborczych oraz pomoc w uregulowaniu zobowiązań finansowych wynikających z weksli. R. Beger uznała to za próbę przekupstwa i złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa korupcyjnego. Choć prokuratura umorzyła śledztwo z braku znamion czynu zabronionego, Sejmowa Komisja Etyki Poselskiej udzieliła W. Mojzesowiczowi upomnienia, a on sam podał się do dymisji z funkcji sekretarza stanu w KPRM.

Przewodniczący Łódzkiej Rady Wojewódzkiej związku, były minister rolnictwa oraz obecny poseł na Sejm z ramienia PiS, Robert Telus, przewija się w kilku postępowaniach wyjaśniających. W szczególności w 2023 roku, pełniąc urząd ministra, R. Telus wyraził zgodę na sprzedaż przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) działki o powierzchni 160 ha w Zabłotni wiceprezesowi przetwórczej firmy „Dawtona” za kwotę 22,8 mln złotych. Nieruchomość ta miała znaczenie strategiczne, gdyż planowano przez nią przebieg magistrali kolejowej do Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). W październiku 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych z KOWR w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Przewodniczący Opolskiej Rady Wojewódzkiej związku, Tomasz Ognisty, w 2022 roku znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak tygodnik „Newsweek” opublikował nagrania audio, na których omawiał on podział 10–11 tys. hektarów państwowej ziemi dzierżawionej przez spółkę „Top Farms Głubczyce”, zaangażowanie „poważnych graczy” oraz wspominał o pół milionie złotych corocznych dotacji. Z kolei wiceprzewodniczący związku i wieloletni szef jego struktur regionalnych w województwie zachodniopomorskim, Edward Kosmal, w 2015 roku wywołał skandal, gdy ówczesny minister rolnictwa Marek Sawicki zarzucił mu stosowanie podwójnych standardów. Według twierdzeń ministra rodzina E. Kosmala kontrolowała około 400 hektarów ziemi, a sam wiceprzewodniczący NSZZ RI „Solidarność” nabył działkę na nazwisko córki, mimo że publicznie sprzeciwiał się wykorzystywaniu tzw. „słupów”.

Istnieje zatem coraz więcej przesłanek, by podawać w wątpliwość rzeczywistą niezależność polityczną NSZZ RI „Solidarność”, która oficjalnie pozycjonuje się jako „głos polskiej wsi” i deklaruje obronę tradycyjnych wartości: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Sednem problemu jest fakt, że granica pomiędzy działalnością związkową a interesami politycznymi środowiska prezydenckiego ulega zatarciu. Najbardziej wymowna jest tu pozycja przewodniczącego związku, T. Obszańskiego, który łącząc funkcję szefa NSZZ RI „Solidarność” ze stanowiskiem etatowego doradcy prezydenta Karola Nawrockiego ds. rolnictwa, sprawia, że osoba mająca reprezentować rolników w relacjach z władzą państwową, sama wchodzi w skład administracji prezydenckiej. Stwarza to ewidentny konflikt ról i rodzi pytanie, czy związek jest w stanie niezależnie bronić stanowiska rolników wówczas, gdy jest ono niezgodne z linią polityczną otoczenia głowy państwa. Wygląda to szczególnie cynicznie w świetle samego statutu NSZZ RI „Solidarność”, w którym jednoznacznie zapisano, że organizacja jest samorządna i niezależna od organów administracji państwowej.

W tych warunkach akcje protestacyjne oraz oświadczenia polityczne kierownictwa związku coraz trudniej uznać za autentyczną walkę o prawa polskich rolników, a ich działalność w coraz mniejszym stopniu odpowiada interesom polskiego społeczeństwa. Interesy wąskiej grupy politycznej, władz związkowych oraz całego sektora rolnego w Polsce nie są przecież tożsame. W konsekwencji szkodzi to nie tylko reputacji samego NSZZ RI „Solidarność”, ale również instytucji niezależnej reprezentacji związkowej. Zamiast mediatora między społeczeństwem a władzą powstaje bowiem struktura powiązana coraz ściślejszymi więzami z jednym z ośrodków władzy politycznej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka