Łowicz, położony nad Bzurą jest stolicą Diecezji Łowickiej, ośrodkiem akademickim, a ostatnio także dobrze rozwijającym się centrum turystycznym .To jedno z najstarszych miast w Polsce może poszczycić się licznymi zabytkami w stylu renesansowym i barokowym. Tutaj też jest widać dbałość o zachowanie folkloru łowickiego i tradycji kulinarnych. Jednym z takich przejawów jest organizowany co roku we wrześniu Festiwal Dobrej Żywności – Księżackie Jadło.
Znakomite jedzenie za niewielkie pieniądze
Goszcząc w zeszłym roku na festiwalu, podczas konkursu kulinarnego na najlepszy łowicki żur wyłoniono zwycięzcę – restaurację Stara Łaźnia. W niedługim czasie po wydarzeniu odwiedziłam lokal chcąc sama przekonać się o smaku zwycięskiej zupy. Wizyta przeszła moje oczekiwania. Nie dosyć, że żur był znakomity to także zamówione przeze mnie danie rybne okazało się pyszne. A wszystko ładnie i szybko podane, no i porcje ogromne. Zaskoczyły mnie też ceny – stosunkowo niskie w porównaniu z innymi odwiedzanymi przeze mnie restauracjami. Wówczas też zwróciły moją uwagę propozycje dań regionalnych za naprawdę niewielkie kwoty. Restauracja uzyskała wówczas w mojej ocenie najwyższą notę.
W tym roku przy okazji wizyty w Łowiczu postanowiłam sprawdzić, czy w Starej Łaźni jedzenie jest równie dobre jak wtedy. Karta znów mnie zaskoczyła. Na pierwszej stronie znalazłam bowiem zestawy obiadowe po …15 zł. Spośród dwóch proponowanych pozycji: chłodnik z czerwonych buraczków podawany z jakiem i polędwiczki drobiowe w sosie serowym z ziemniakami opiekanymi i surówkami oraz zupa kalafiorowa i gołąbki w sosie pomidorowym z ziemniakami gotowanymi i kapustą zasmażaną wybrałam zestaw pierwszy. Jedynie zamiast surówek (były tylko z kapusty, za którą nie przepadam) poprosiłam o gotowane warzywa.
W czasie oczekiwania na posiłek – standardowy, w dobrych lokalach trwający ok. 25 min, miałam czas przyjrzeć się sali. Zabytkowe wnętrze restauracji i wystrój pozostały takie same. Jedynie na stoliku przy jednej ze ścian wyłożone zostały do poczytania przewodniki turystyczne po regionie łódzkim i książka kucharska. Pomysł fajny, bo przy okazji można czegoś nowego dowiedzieć się na temat atrakcji turystycznych, a z przepisów kulinarnych zaczerpnąć coś do wykorzystania w swojej kuchni – np. sposób na nalewkę z pigwowca lub jabłka mrożone. A co z obiadem? Tak jak prawie rok temu okazał się bez zarzutu. Ładnie podany, obfity. Zupa na wywarze warzywnym, dobrze schłodzona, z nieprzesadzoną ilością botwiny. Drób też pierwsza klasa – miękki, soczysty, podpieczony na złoto, polany apetycznym sosem serowym. Tak samo ziemniaczki: mięciutkie, w chrupiącej skórce. Nawet warzywa (chociaż widać było, że gotowe z mrożonki) były dobrze ugotowane: nie rozpadały się i były doprawione lekką zasmażką z bułki tartej. Do tego własnej roboty kompot (3 zł).
Jak się mogłam przekonać Stara Łaźnia utrzymała swój wysoki poziom kulinarny i niewygórowane ceny. Oby pozostało tak dalej. Na dzień dzisiejszy mogę restaurację polecić każdemu, kto zechce ją odwiedzić, chociażby po organizowanym w Łowiczu w wakacyjne niedziele bezpłatnym spacerze z przewodnikiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)