Musiało minąć tyle dziesiątek lat, aby żołnierze antykomunistycznego podziemia zostali wydobyci z mroku zapomnienia i należycie uhonorowani przez wolną Polskę. Dziś jest ich święto, choć wielu Polaków pamięta ich i czci przez cały rok. I to w gorzkiej, tragicznej historii Żołnierzy Niezłomnych jest pozytywne. Po tak długim czasie, po tylu cierpieniach i obelgach, jakie spadały na nich i ich bliskich dobra karma wróciła do nich. Dziś są uważani za bohaterów i najlepszych patriotów, a ci którzy ich niszczyli, mordowali, zamilczali, oskarzali mają miano zdrajców i sowieckich kolaborantów godnych pogardy.
Żołnierze Niezłomni nie mieli szans na zwycięstwo w walce z komunistami, ale ich walka w przeciwieństwie do Powstania Warszawskiego miała sens, gdyż spowolniła komunizację Polski i pozwoliła zadać komunistom straty. Tacy ludzie jak „Łupaszko”, „Zapora”, „Ogień”, „Inka”, „Żelazny”, „Lalek” czy „Rój” nie mieli zresztą innego wyboru- mogli albo walczyć i zginąć w boju, albo dostać się w ręce czerwonych siepaczy i skończyć w katowni UB lub z kulą w potylicy. Dlatego walczyli, zadawali straty nienawistnemu wrogowi, chronili miejscową ludność cywilną, likwidowali kolaborantów i ginęli.
A potem byli szkalowani przez komunistyczną propagandę, oskarżani o wyimaginowane zbrodnie i wyzywani od bandytów. W III RP przez wiele lat także byli zapomniani, a przez salonowe środowiska pogardzani. Dziś Żołnierze Niezłomni wracają w blasku chwały i należytego uznania. Powstają o nich filmy fabularne („Historia Roja”, „Wyklety”), seriale, piosenki, pisze się o nich książki, ekshumuje ich groby, urządza państwowe pogrzeby z honorami, robi patriotyczne oprawy na stadionach ku ich czci, nazywa jednostki wojkowe ich imionami i stawia za wzór dla polskich żołnierzy.
I tak powinno być. Nie zapominajmy jednak, że po tym gdy w 1963 roku zginął ostatni Żołnierz Niezłomny, sierż. Józef Franczak, ps. „Lalek”, w Polsce nadal ginęli ludzie, którzy stawiali opór komunizmowi. Ginęli mordowani przez „nieznanych sprawców” z SB, zabici na ulicach przez milicję i LWP. Pamiętajmy o księżach niezłomnych, którzy zginęli u schyłku PRL-u: bł. Ks. Jerzy Popiełuszko, Stefan Niedzielak, Stanisław Suchowolec, Sylwester Zych. Oni także walczyli o wolną Polskę, nie ugięli sie przed szykanami i groźbami, za co zapłacili najwyższą cenę. Ich mordercy nigdy nie ponieśli odpowiedzialności.
Cześć i chwała bohaterom, pogarda dla ich morderców.
polish_allied




Komentarze
Pokaż komentarze