Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
83 obserwujących
2358 notek
3019k odsłon
  1859   8

Święto Łyżwiarzy w czasie wojny, czyli neutralność światopoglądowa warszawskiego Ratusza

"WAR"! (wojna) krzyczy wielkimi literami plakat wydany przez ratusz Trzaskowskiego. Poniżej "SZAW" i "A". Modne od pewnego czasu dzielenie wyrazów na poszczególne wiersze czasami ma sens (Kons-ty-tuc-ja), a czasami, jak w tym przypadku, nie tylko jest głupie, ale niesie groźny przekaz: idzie wojna! .... a może nawet już tu jest? ...

Jak się okazuje, Rafał Trzaskowski sam siebie uważa za jakiegoś generał-gubernatora w okupowanym mieście, skoro dał przyzwolenie na chamskie oplucie Warszawiaków, którzy na niego nie głosowali, ale mieszkają w stolicy i płacą tu podatki. Tylko i wyłącznie okupant mógłby z taką pogardą na plakacie zamieścić osiem osławionych gwiazdek, będących synonimem "j...ć PiS". Powtarzam: tylko i wyłącznie typ o mentalności zaborcy, najeźdźcy, przedstawiciela państwa-agresora mógłby wpaść na pomysł, by w sposób tak prymitywny obrazić rdzenną ludność. I to pod obłudną formułą, że ten plakat to niby dla wszystkich. Może i dla wszystkich, ale nie wiem, czy ci "wy....ni" przez Trzaskowskiego czują radość po tym akcie ...

Zgadzam się z interpretacją Krzysztofa Bosaka: plakat jest przygnębiający, nieskończenie ponury w swojej wymowie. Jeśli się przypomni osławione "Po co nam lotnisko w Polsce, skoro mamy w Berlinie" Trzaskowskiego, uderzające w oczy litery "WAR" czy neonazistowską paradę na pożegnanie Merkel (miłość polityków PO jest powszechnie znana), to sytuacja robi się po prostu nieciekawa.

Zgadzam się również z opinią Patyka Jakiego, że taki plakat mógł zrobić wyłącznie barbarzyńca nienawidzący rodaków.

Nie wolno jednak pominąć kuriozalnej wypowiedzi rzecznik stołecznego ratusza, Moniki Beuth-Lutyk: "Nie ma nim symboli religijnych, ponieważ jesteśmy administracją samorządową. Szopek z Jezusem oczekiwałabym raczej w przekazie instytucji związanych z religią i kościołem, a nie jednostek administracji, które powinny być neutralne światopoglądowo".

Szanowna pani rzecznik - nie istnieje coś takiego, jak "neutralność światopoglądowa". Każdy człowiek i każde państwo, każdy organ władzy państwowej czy samorządowej ma jakiś światopogląd. Teza o "neutralności światopoglądowej" jest tyleż rozpowszechniona, ile potwornie głupia. Aby stanowić i egzekwować prawo, trzeba mieć jakieś poglądy. Np. takie, że aborcja jest dobra lub zła, morderstwo złe lub dobre, że kradzież się popiera lub nie. Bez światopoglądu nie ma państwa! I proszę to sobie zapamiętać raz na zawsze, bo zwyczajnie kompromituje się pani takimi opiniami.

Na koniec: jeśli komuś przeszkadzają symbole religijne, to niech się odstosunkuje od nich. Jest jakiś przymus składania życzeń w Święta Bożego Narodzenia? No przecież nie - i jeśli czujecie do tych świąt jakąś abominację, to udawajcie, że ich nie ma. Po prostu - nie zabierajcie głosu. Zjedzcie w Wigilię golonkę, w pierwszy dzień Bożego Narodzenia idźcie do jakiego klubu, np. Reach & Pretty, jeśli jeszcze istnieje, zabawcie się jak tam Szwabi mają w zwyczaju, a od Polaków się odtentegujcie.

Z góry dziękuję!



Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka