Motto:
Spod serca kap kap
Rąbanka i schab
A pociąg mknie jak szalony
Schaboszczak i kicha to dobra zagrycha
Pod ławką dwa salcesony
Teraz jest wojna
Kto handluje ten żyje
Jak sprzedam rąbankę, słoninę, kaszankę
To bimbru się też napiję
(Stanisław Grzesiuk)
Unia Europejska wydała wojnę niezdrowym wędlinom, które owiał dym. Mamy się paść wędliną, która została nasączona jakąś ohydną chemiczną cieczą, która jest "prawie" jak naturalny dym. Niczym za prylu - wyrób czekoladopodobny ... a aromat identyczny z naturalnym. Niemal.
Ja, oczywiście, wierzę w dyrektywy Unii naszej najdroższej, ale... bez przesady. I jakoś mi się wydaje, że skoro ludzie przez tysiące lat wędzili i jakoś tam żyli, bez tych naszych chorób cywilizacyjnych, to może jednak naturalne wędzenie nie zabija tak szybko, jak ohydne świństwo w hipermarketowych kiełbasach? ...
Pewnie - ja sobie poradzę. Mój dziadek miał masarnię, swoich sekretów nauczył tatę, a tata - mnie. Pieczone czy gotowane szynki to pikuś, ale i z kiełbasą będę potrafiła sobie poradzić. Wolę to, niż być skazaną na "dym w płynie". Do tej pory nie czułam takiego imperatywu kategorycznego, ale teraz mąż dostał zadanie: grillowędzarka na podwórku.
A gdyby ktoś chciał się uniezależnić od wędlin nastrzykiwanych wodnym dymem, to mam kilka zaleceń - do wykorzystania, alibo też nie ...
Po pierwsze - można kupić gotową wędzarnię. Jest to oczywiście najprostsze rozwiązanie, ale należy pamiętać, aby zapłacić GOTÓWKĄ, nie zaś pieniądzem elektroniczym. Trudniej będzie późniejszej "policji sanitarnej" trafić na nasz trop.
Można zmontowanie wędzarni zlecić fachowcowi, ale - musi być absolutnie pewny. Najlepiej przywieźć go, z zasłoniętymi oczami, z odległego zakątka Polski, i nie pozwalać wychodzić poza podwórko. Płacić, oczywiście, gotówką.
Jeśli skusimy się na własnoręczne wykonanie urządzenia (co w końcu nie jest zadaniem dla Herkulesa), to starajmy się poszczególne części kupować w różnych sklepach i najlepiej w różnych miejscowościach.
WAŻNE: budowli NIE zgłaszamy organowi administracji architektoniczno-budowlanej. Robimy samowolę budowlaną! A jak sąsiad, który nie został poczęstowany szynką lub kiełbasą, dobiesie, robimy wielkie oczy i twierdzimy, że to taka przenośna kuchenka turystyczna, tyle że duża ... a w ostateczności rozbieramy. Można też od razu zrobić rozbieraną - trochę zachodu, ale może się opłacić na dłuższą metę.
Oczywiście, mowy nie ma, żeby nie wtajemniczyć najbliższych sąsiadów. Nawet jeśli są ślepi, to na ogół zmysł powonienia ma każdy, a zapach, jaki będzie się rozchodził ... No, oczywiście, sąsiadom pozwalamy wędzić w naszej wędzarni (sąsiad może się zrewanżować, udostępniając nam swą kuchnię na kiszoną kapustę i ogórki, gdy to również zostanie zakazane).
No, i radzę zacząć już teraz zrobić zapas dobry przepisów na swojskie wędzonki. Asortyment będzie ogromny i urozmaicony: bo to i śliwki wędzone, i ryby, i kiełbasy, i szynki, i balerony, boczki, polędwice ... a można i sery ... i półgęski ... no, rozmarzyłam się!
W sumie to może i dobrze - przynajmniej Polacy, jak pod każdą okupacją, zdobędą się na integrację i życzliwość dla bliźniego? ... To by było dopiero: PiSiak dostarcza mięso, a PO-wiak - wędzarnię i drewno ...
Albo: ONR-owiec pilnuje ognia w dzień, a Gowinowiec - nocą,
I mam tylko nadzieję, że palikociarni nikt nie powierzy pieczy nad kiełbasą. Bałabym się, co z nią zrobią ...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)