Z powodu nawału zajęć nie byłam w stanie obejrzeć dzisiejszego programu w tvn24, w którym udział wziął redaktor Seweryn Blumsztajn i jakaś młoda kobieta, z twarzy - jak dla mnie - podobna zupełnie do nikogo. Nie załapałam się na jej nazwisko oraz na tytuł programu, czego żałuję, więc jeśli jakaś litościwa dusza podrzuci mi te dane, to chętnie uzupełnię notkę.
Samego początku nie obejrzałam, ale przez chwilę miałam okazję słuchać Pana Dziekońskiego,, który zapowiadał zmiany w prawie, które skończą wreszcie to niekontrolowane umieszczanie bilbordów w Polsce wszędzie, gdzie się da.
Ponieważ takich zapowiedzi słyszałam już w życiu co najmniej pięć, pomyślałam po prostu, że dobrze byłoby, aby ktoś rzeczywiście zrobił z tymi plakatami porządek, i poszłam het precz od patrzydła, zajmować się ważnymi sprawami, czyli lepieniem pierogów, i cały czas, gdzieś tam w tyle głowy, miałam wizję Polski piękniejszej, bo pozbawionej hektolitrów plakatów na każdym rogu ...
.... po czym znów musiałam wejść na chwilę do salonu, dzięki czemu zobaczyłam w studiu osoby jak we wstępie.
Redaktor Blumsztajn ze swadą tłumaczył, dlaczego jestem za ograniczeniem ilości tzw. reklam wielkopowierzchniowych, na co pani ładnie się uśmiechęła i wytknęła, że jadąc do studia natknęła się akurat na plakaty TokFm, i TokFm, i TokFm ... Redaktor Blumsztajn zażądał, żeby nie mieszać do tego Agory, a ja ponownie uciekłam sprzed telewizora - tyle tylko, że mój stosunek do bilbordów w jednej chwili zmienił się diametralnie. Otóż, skoro redaktor Blumsztajn tak bardzo chce ograniczenia ilości bilbordów, choć sama Agora nie jest im przeciwna, to JAKI ONI MAJĄ W TYM INTERES? ...
Wiem - pozornie jest to myślenie irracjonalne, ale ... tylko do czasu, gdy powróci się pamięcią do afery Rywina i "lub czasopism" ...
Otóż - ja, która jeszcze dziś rano byłam wielką zwolenniczką ograniczenia ilości reklam wielkoformatowych w Polsce, teraz zrobiłam się sceptyczna i ostrożna. Czyżby rzeczywiście chodziło o wyeliminowanie reklam innych mediodajni? ...
Na wszelki wypadek - trudno. Niech już będzie brzydko i niechlujnie, ale jakoś za bardzo nie chcę obecnie trzymać kciuki za walkę z bilbordami, bo pewnie niechcący popierałabym jakieś kolejne ... lub czasopisma czy inne rośliny ....
Solidnie sobie to towarzystwo zapracowało na moją ostrożność ....


Komentarze
Pokaż komentarze (6)