"Wprost" jaki jest, każdy widzi. Podejrzewać dziennikarzy "Wprost" o opublikowanie tajnych rozmów rządzących z chęci informowania społeczeństwa, to naiwność posunięta poza ostatnie granice. Media w Polsce spełniają rolę psów łańcuchowych władzy, które są spuszczane w momencie dla władzy odpowiednim.
Przypuszczam, że - podobnie, jak to zrobiono z rozmową Oleksy-Gudzowaty, gdzie położono nacisk na jedzenie bezy, zamiast na machlojki OMC magistra - obecnie będzie się próbowało wyciagać przed nawias zwykłe bzdety, jak handel Rostowskim. A najważniejsze jest to, że władza planuje ordynarni oszukać społeczeństwo, aby zmanipulować wybory, wykorzystując w ten sposób wszelkie dostępne metody.
Po raz kolejny, w sposób mocno niepokojący, powraca pytanie o jakość demokracji w Polsce. Pytanie, które pojawia się przy każdych wyborach, niestety zbyt słabo: czy wybory są fałszowane? Niepokojąco duża ilość głosów nieważnych w ostatnich wyborach do PE, w połączeniu z informacjami z lat poprzednich o "kantorach wyborczych" i kartach do głosowania znalezionych w bagażniku wkazuje, że trop najprawdopodobniej nie jest fałszywy. Dodatkową wskazówką są słowa, że PiS ma ponad 40% głosów, co jest oczywiste w ostatnich kilkunastu miesiącach, a co jakoś nie znajduje odbicia zarówno w sondażach oficjalnych, jak i w wynikach wyborów.
Bo też trzeba sobie powiedzieć jedno: nie mamy jasności, z jakiego okresu pochodzą taśmy. Część osób sądzi zapewne, że to "ostatnia zdobycz techniki". Ja obstawiam raczej, że chodzi o stan sprzed miesięcy przez ostatnimi wyborami do PE - a to by wskazywało, że mowa była właśnie o tych wyborach. Sądzę tak choćby dlatego, że na decyzję o podrzuceni taśm "zaprzyjaźnionym" mediom potrzeba trochę czasu. Na takim czymś można przecież sposo ugrać ....
W tej sytuacji nie sposób przypomnieć sobie Edmunda Klicha - człowieka-insttytucję, chodzący aparat podsłuchowy - który kiedyś, wyraźnie i publicznie, powiedziać, że gdyby użył swej wiedzy ze śledztwa MAK, to wynik wyborów prezydenckich wyglądałby zupełnie inaczej. No, ale nie użył tej wiedzy, i zwyciężył Bronisław Komorowski. Ten, który miał wiedzą, że prezydent Kaczyński gdzieś poleci i wszystko i zmieni. I parz Pan - faktycznie poleciał i faktycznie się zmieniło! Prorok jakiś? ... Zaraz - jak to było powiedziane na taśmach? Że państwo tak naprawdę nie istnieje? ....
A skoro już dotarliśmy aż do śledztwa smoleńskiego, to nie wolno pominąć listu, jaki dysydenci rosyjscy wystosowali do społeczeństwa polskiego, wyrażając zaniepokojenie stanem śledztwa rosyjskiego i przewidując, że niepodległość Polski w związku z tym może zostać zagrożona.
Wiele było w przeszłości wskazówek na temat tego, jakie interesy są realizowane. Miller, którego partia brała "pożyczkę" w Moskwie. Matka-partia PO, zgodnie ze słowami Piskorskiego, była finansowana przez Niemców. Wicepremier Pawlak wynegocjował taką umowę gazową z Rosją, że aż Unia Europejska musiała interwniować, by choć trochę ochronić interesy Polski. O przejście w obwodzie kaliningradzkim Polska stoczyła z UE wojnę akurat zwycięską, co było nawet jednym z priorytetów polskiej prezydentury (sic!).
W normalnym kraju rewelacje "Wprost" zmiotłyby rząd z powierzchni. W Polsce - dadzą prawdopodobnie ten skutek, że ekpia obecna, która nie daje już gwaracji "obrony przed PiS", zostanie zastąpiona przez taką, która pozwoli dokończyć w Polsce pewne rozpoczęte interesy,.
Taśmy "Wprost" przypomniały mi, oczywiście, Potop i "postaw czerwonego sukna". Wieczna historia, wieczna historia ..
Polska - spółka z nieograniczoną nieodpowiedzialnością. Dla władz.
Naprawdę łakomy kąsek ....
http://www.rp.pl/artykul/484507.html


Komentarze
Pokaż komentarze (11)