Kiedy Teresa Torańska pisała "My i oni", świat był jeszcze młody i cudownie prosty. Wiadomo było, że Polacy dzielą się na dwie grupy. Pierwszą z nich byli rządzący (wówczas: partyjniacy). Ministrowie, naczelnicy, specjaliści ds. wojskowych, dyrektorzy milicja i ostatni chyba stopień piekła: ZOMO. Złośliwe, bezmyślne, tępe maszynki waaadzy. Po drugiej stronie staliśmy MY: robotnicy, uczniowie, studenci, księża i zakonnice, rolnicy ... Podział był prosty jak konstrukcja cepa, a linia demarkacyjna - wyraźna.
Od roku 2005 ten podział jest już nieaktualny. MY i ONI nie oznacza już tego, co dawniej. Oczywiście - rząd, nominaci rządowi - tak, to jest wiadome. To oczywiście są ONI. Ale już na przykład - policjant. Ten niekoniecznie bysi być ON ... podobnie, jak ksiądz to dalece nie zawsze jest MY.
Obecnie linia podziału przebiega odmienie. ONI - to już nie tylko ci "u koryta", uprzywilejowani, związani z władzą. Czasem ONI bezrobotny, który za swą biedę obwinia nie rządzących, tylko Kaczyńskich. ONI - to obóż władzy i sekta, jaka się wokół niego obudowała.
(Tu dygresja: Ziemkiewicz kiedyś napisał, że Polską rządzi na przemian sekta (PiS) i mafia (PO). Jest to uderzająco nietrafne ujęcie. PO - to zarówno mafia, jak i sekta, natomiast PiS nie da się przyrównać do sekty żadną miarą).
MY głosujemy na PiS, ponieważ uważamy, że to najlepsza obecnie partia dla Polski. ONI - wybierają PO, żeby PiS nie doszła do władzy. Różnica jest po prostu podstawowa! ONI w jakiś sposób zdołali wyhodować stado otępiałych wyznawców, gotowych ich popierać zawsze i wszędzie - nie dlatego, że uważają rządy tej partii za zbawienne dla Polski, tylko PRZECIW PiS. Jest to fanatyzm najgorszego rodzaju.
Najgorsze jest to, że sfanatyzowani wyznawcy PO dają przyzwolenie na każdą głupotę, każdy błąd, każde świństwo, byle tylko PiS nie powrócił do władzy. Z przyczyny tego dziwnego (farmakologicznego jak u Lema? ...) obłędu Polska jest dziś w pozycji republiki bananowej.
Napisałam swoją notkę po lekturze ostatnich komentarzy Ayato, Wywczas i Nerwicy Eklezjogennej, którzy z iście sowiecką butą przewidują, że PiS i tak nigdy nie wróci do władzy. (No, a jak ma wrócić? Przecież właśnie o to chodzi m.in. w podsłuchach - że waaadza robi nielegalne spiski, aby opozycji nie dopuścić do władzy). Zero refleksji, że ludzie, na których gdzieś tam są haki, mogą być zwyczajnie szantażowani. Zero refleksji ... nic, toczenie piany, nieporzytomna obrona rządzących przez zaczadziałych fanatyków obecnej waaadzy.
Może naprawdę to jest jakiś przekaz podprogowany, na które MY jesteśmy odporni, a ONI - podatni? To z kolei przywołuje inną z książek sf - Ślimak na zboczu.
Zawsze uważałam, że w sf jest prawda!


Komentarze
Pokaż komentarze (46)